Słuchajcie, Fixed Limit to głównie matematyka, to wiemy wszyscy.
Można pocisnąc micro stawki bo tam ludzie faktycznie mają gdzieś oddsy i takie tam.
Ale jak zaczynamy grać już low/middle limits to większość ogarnia już tą całą matematykę pokera. Wszyscy mamy statsy, fold equity, oddsy outsy, etc.
Zbudowałem sobie jakiś tam bankroll na 1/2$ i blokada. 90% rąk jest takich, że ja, jak zarówno mój przeciwnik mamy pozytywną matematykę na grę danego handa.
Prosty przykład. Mam handa QQ na flopie Q72 z 2 kartami w kolorze. Cont bet, przeciwnik call. On ma flush draw. Ja mam 65% equity na wygranie ręki, on 35% ze swoim flush draw, ale i tak będzie callował, bo pula na stole zwykle mu na to pozwala. I teraz mamy flipa. On robi dobrze i ja robie dobrze.
A river zrobi dobrze tylko jednemu z nas. Taka gra to przecież czyste trzepanie rake'u dla roomu. Oczywiście są jacyś tilterzy, na których coś tam zarobimy od czasu do czasu, ale to zwykle nie starczy nawet na pokrycie rake'u w long runie. Rakeback jest przecież ok. 20%. Poza tym przecież nikt z nas nie może powiedzieć, że nigdy nie tiltuje, bo to robimy wszyscy.
Czy oby nie jest tak, że jest tak duża grupa ogarniających, że ta gra mija się z celem?
Wiem, że było już pewnie kilka tematów typu 'FL is dead' ale mam nadzieję na jakieś racjonalne argumenty przeciwko mojej tezie.