Napisane przez marciar1
Hej, a myślicie ze np poświęcenie całego miesięcznego obrotu jest dobrym pomysłem? Bo mam fajnego rola na 0.5/1, poziom tam co słyszałem czterech liter nie urywa, ale czy to nie będzie za duży stop w pokerowej karierze, chodzi mi o wspinaczkę po limitach.
Powiem Ci tak. Częstym nieporozumieniem jest, że ktoś bierze jeden trening i ma przerost oczekiwań. Jeden trening nic nie jest w stanie dać w żadnej dyscyplinie. Ja byłem świadkiem wypowiedzi osób po jednym treningu, że było fajnie, ok, coś tam trener znalazł, ale nie dużo, Wg mnie to lipa - najlepszy trener świata nie jest w stanie nic zrobić podczas jednego spotkania.
Druga sprawa, i to często też jest zaskoczeniem, a należy się z tym liczyć - nierzadko efektem bezpośrednim treningów jest to, że na pewien czas wyniki w grze się pogarszają. Wynika to z tego, że poznaje się nowe koncepcje, eliminuje stare złe przyzwyczajenia i potrzeba czasu, by się to "uleżało". To tak jak z jazdą samochodem - gdy pierwszy raz siadasz za "kółkiem" to Twoja jazda wygląda tak, że dobry rowerzysta Cię bez trudu wyprzedzi. A przecież to nie znaczy, że samochód jest wolniejszy od roweru, prawda?
Dlatego ze swojego doświadczenia uważam, że jak zaczynasz treningi, to lepiej pozostać na limicie, na którym czujesz komfort gry i tam popracować nad swoją grą.
Z kolei pewnie wszyscy słyszeliście o "Zasadzie Piotra"? Często bywa, że bankroll pozwala wejść wyżej, lecz ten nowy limit jest już w zakresie naszej niekompetencji. Każdy trening i poprawa gry przesuwa tą granicę i powoduje, że szanse nie tylko wejścia, ale i utrzymania się i następnie pokonania wyższego limitu są o wiele wyższe.
Widzisz, chciałbym, żeby nad jednym się zastanowić. Zbyt długie tkwienie na mikro limitach powoduje często degenerację gry poprzez zbyt duże dostosowania się do statystycznego gracza na danym limicie. Często można to dostrzec np w trakcie różnych sporów na forum rozdań. Nieraz wyeliminowanie tych złych, zakorzenionych nawyków gry i, co ważniejsze!, nawyków myślenia bywa trudne i bolesne, ale jest to niezbędne, jeśli się chce myśleć o pójściu dalej. Alternatywą jest scenariusz, gdy Twoja kariera wygląda jak zabawa w jojo - zbierasz bankroll, wchodzisz wyżej, dostajesz po dupie, znów zbierasz bankroll, znów dostajesz po dupie, z czasem zaczynasz się użalać, szukać winę gdzie indziej, a następnie pojawia się decyzja, że fajnie Ci na limicie, który obecnie jest Twoją strefą komfortu i podejmujesz decyzję, że a po co wchodzić wyżej, jak tu jest dobrze.
Ale spoglądając w przyszłość, to należy się spodziewać, że dalej będzie trwać stałe podnoszenie się poziomu pokerowego, że nadal będzie obowiązywać, że kto nie idzie do przodu, ten się cofa, i wtedy to jest tylko kwestią czasu, gdy obecny limit przestanie być pokerowym przytułkiem i konieczne będzie zejście jeszcze niżej albo zakończyć marzenia o pokerze.