Hej wam oszołomy . Mój ostatni private challenge skończył się zaskakująco szybko, a mianowicie mój bonus po prostu zniknął. Czas mnie opierdalać. Potem zmarnowałem jakieś 3 dni i podjąłem męską decyzję. Czas zapisać się na staking do HUSNG.com, bo mam zbyt duże problemy z motywejszyn i ciężko mi będzie iść do przodu jak będę wciąż przepijał rolla. Złożyłem aplaja dostałem jakiś test, a potem sporo formalności. Niestety nie było ziomka od "kiddie pool" czyli nobków z mikro i low, więc musiałem czekać łącznie jakieś 2 tygodnie zanim wszystko się poukładało i mogłem zacząć. W weekend byłem w Elblągu grać w brydżyka i całkiem nieźle mi poszło. Sieknąłem życiówkę w grand prix, ale mam nadzieję, że już niedługo życiówką ona nie będzie
Grać więc zacząłem w poniedziałek i na to zamierzam poświęcać teraz najwięcej czasu + brydż w prawie każdy weekend. Pierwsze wrażenia? Jestem trochę skonfudowany, ale jednocześnie dostrzegam mnóstwo pozytywów. Po pierwsze i najważniejsze kompletnie zmieniło się moje podejście do gry. Nikt tu nie patrzy na to ile nad czy pod kreską jestem, więc i ja całkiem umiejętnie ignoruję tego zielonego bakcyla. Pierwszy raz zacząłem patrzeć na żółtą krechę z nadzieją i respektem, a w grze myślę o tym żeby to właśnie jej nie popsuć.
Zmieszany jestem, gdyż zawsze grałem flow-game, a "readless" to dla mnie słowo obce. Tutaj natomiast dużą wagę przywiązujemy do matematyki, readless, i różnych statystycznych tabelek. Ciężko mi się w to wszystko wadapcić (między innymi treningi, na których siedzimy w pokerowych kalkulatorach), ale myślę, że to po prostu przyjdzie z czasem
Bardzo was kocham i przepraszam za to zaniedbanie. Kiedyś wam to wynagrodzę/
P.S Ostatnio jechałem stopem z Krakowa do Lodzi. Pan, który jechał gdzieś na wschód przez Częstochowę stwierdził, że może mnie podwieźć do Piotrkowa Trybunalskiego, tam że w sumie podjedzie do Pabianic itd. w sumie nadrabiając ponad 100 kilometrów i podwożąc mnie pod drzwi. Urok osobisty robi swoje
Dotychczasowe wyniki (gram tylko 7-mki)
