Witam,
Na początku krótko przytoczę moją "karierę" pokerową.
Zaczynało się nie winnie na obozach sportowych w wieku 12 lat. Wtedy wraz z grupką znajomych graliśmy za grosze w dobieranego pokera. O Holdemie dowiedziałem się jakiś rok - dwa temu. Również z grupką znajomych spotykaliśmy się i graliśmy za buy-in 10-20 zł. Online zaczęliśmy grać prawie w tym samym czasie. Pierwsze 50$ przegrałem z hukiem, choć zapowiadało się dobrze, to mimo wszystko brak BRM zrobił swoje. Drugie 50$ też poszło w diabli.
Oczywiście mój poziom wiedzy trochę się zmienił. Jestem po przeczytaniu wszystkich artykułów od basic po srebro (teraz i część złota). Półtora miesiąca temu przelałem sobie 10$ na P* i grałem początkowo SnG 0,25$ 45 os. Znów na początku szło mi nieźle, szybko podwoiłem rolla i już stawiałem sobie cele dość wymagające. Niestety wraz z postawionym celem, wszystko się zawaliło. Kilkadziesiąt turków pod rząd nie cashowałem, a odpadałem przeważnie na sick outach, bądź bad beatach. Chociaż w wielu przypadkach popełniłem błąd, lub po prostu się nadziałem KK vs AA, co czasami się zdarza. Roll jak szybko wzrósł tak szybko stopniał do 9$. Pomyślałem: SnG nie dla mnie. Trzeba coś zmienić...
I zmieniłem. Zacząłem grać NL2 SSS. Najbardziej "zaaklimatyzowany" jestem w tą odmianę. Nie umiem grać BSS, mało mam doświadczenia a i BR mi nie pozwala na zdobywanie go (brak zabezpieczenia finansowego). No i znów bardzo szybko roll mi wzrósł. W ciągu 5 dni wszedłem na NL10, mój bankroll bowiem posiadał już wymagane 50$. Tam równie szybko zdobyłem kolejne 30$ do rolla. Był początek grudnia. Roll mi rósł w oczach, a ja z podniecenia już myślałem "jak to będzie na NL100". Skoro tak dobrze mi szło, to czemu by nie postawić sobie celu, który będzie mobilizował mnie do osiągnięcia go? Pomyślałem: "Jest początek grudnia, nie będę cudów robił, ale skoro w kilka dni potrafiłem ugrać 70$ do rolla, to w 3/4 miesiąca chyba będę potrafił powtórzyć ten wyczyn?". No i postawiłem sobie cell: do końca grudnia wspiąć się na NL25 (czyli bankroll zbudować do 150$). Niestety wraz z postawionym celem, roll zaczął topnieć tak szybko, że nie minęły 3 dni od postawionego celu a ja znów na NL2. To pewnie szczęście początkującego było. Musisz coś zmienić. Robisz jakiś błąd. Wyraźny błąd. Hmmmm.... wyrobiłem 1000SP i dostałem licencje na Elephanta. Po sesji zacząłem analizować. Wrzucałem ręce na forum (większość z nich wtopiłem) i poza paroma rękami, sędzia ocenił, że zagrane dobrze. A ja ciągle lecę w dół. CO JEST GRANE? Przeszedłem przez kilkudniowy tilt, serie bad beatów, tuzin razy się nadziewałem na lepsze overparki itp. Ciągle myślę, gdzie jest mój błąd? Przecież nie jest możliwym, że pech mnie się trzyma tak długo. Nie ma pecha w pokerze. Są lepsze i gorsze okresy, ale przecież nie pech. Szukam leak'ów, niestety sam go nie mogę znaleźć, a na coachingi na razie mnie nie stać. Oglądam masę filmików (między innymi magic'a), czytam wszystkie artykuły dotyczące SSS (choć te dla złota są nie potrzebne na NL2), oceniam ręce, czytam forum. Nad blogiem zastanawiałem się długo. Początkowo miał ruszyć od nowego roku, od rolla 150$.
Niestety los zmusił mnie wcześniej do założenia go, a jest to moja ostatnia deska ratunku. W planach mam odbudować rolla, a na łamach tego bloga wzmocnić swój mindset.
Cele na najbliższy okres:
Szybko pokonać limit NL2 by jak najszybciej móc grać na stołach shallow (bowiem nie wspomniałem wcześniej, że to SSS za bardzo nie jest, gdyż na NL2 można wkupić się za min. 40bb)
Strategią SSS odbudować rolla i wykonać mój cel 150$ i NL25 (z małym poślizgiem czasowym)
Podbudować mindset
Cele na przyszłość:
Przejść na strategię BSS SH.
Zacząć grać SnG HU początkowo 4 os.
Bankroll na dziś dzień: 1,44$ XDDDDD
(specjalnie taki duży, by mnie drażnił za każdym razem gdy na niego spojrzę!)
Życzcie mi powodzenia!
