Dzięki makan18 z pozytywną opinię.
Jak już tu jestem, to napiszę co tam u mnie słychać.
Pokerowo:
Masowy grind odpuszczony totalnie co dało bardzo dobre efekty, wynikowe i regeneracyjne. Siadam do sesji wypoczęty i z chęcią. Nauki ciągle za mało, ale na dziś wystarcza. Poświęcanie uwagi grupie, którą stworzyłem, też jest pewną formą nauki, muszę przypominać sobie swoje materiały (range, MDA etc) po to, aby dobrze ocenić rozdanie i pomóc, a nie zaszkodzić postującym. Dzięki temu mam naturalne powtórki materiału co dobrze wpływa na mnie podczas gry. Mam nadzieję, że inni też wynoszą korzyści z tych materiałów. ♠_confused:
Życiowo:
Do rozwiązania (nie kwestii żydowskiej ♠_cool:) coraz bliżej, czytamy, edukujemy się, rozmawiamy, wspieramy się, zaczynamy też się stresować, ale ogólnie bardzo sobie cenię ten okres, jestem szczęśliwy.
Na powyższe szczęście, oprócz ciąży, wpływa też szereg innych aspektów, które wdrożyłem w swoim życiu.
Rok ten traktuje bardzo eksperymentalnie, czytam, słucham lub oglądam o jakimś koncepcie i wdrażam, jak widze pozytywny efekt to zostawiam. W taki właśnie sposób zmieniłem bardzo dużo w sobie.
1. Wielokrotnie już pisałem, ale Wim Hoff Method wymiata

2. Całą zimę, czyli jeszcze nawet do końca kwietnia morsowałem. Z początkowych 20min zszedłem na 10min 3x w tyg. Gdybym mieszkał bliżej jeziora to bym codziennie z rana morsował. Niesamowite to jest, jak dużą dawkę energii to daje na cały dzień.
3. Przed morsowaniem, jak pogoda pozwalała, to łaziłem na rolki. Za chłopaczka (10-14lat) bardzo lubiłem jeździć na rolkach, więc kilka lat temu kupiłem rolki, jadąc specjalnie do poznania (bo w gównie jeździć nie będę
) pojeździłem jeden sezon i... przestałem
aż do dziś. Wróciłem do tego, bo po kontuzji stawu skokowego dłuższe bieganie powoduje ból (konieczna artroskopia) a przy rolkach wszystko gra.
4. Siłka, spotkałem się z kumplem, on spojrzał na mnie, ja spojrzałem na niego, a za 2 dni już byliśmy na mojej piwnicznej siłowni, na której już kiedyś razem dźwigaliśmy ciężary. Drugi kumpel rozpisał na trening i dziś napieprzamy żelastwem całkiem ładnie (jak na stan naszych brzuszków z początku).
5. I teraz największe ostatnie złoto, na jakie wpadłem. Jak tylko wgryziecie się w ten podcast, to podziękujecie
Andrew Huberman Typ jest neurobiologiem, profesorem na Stanfordzie. Odpalił swój kanał, który z automatu stał się hitem. Porusza tyle cennych kwestii dla optymalizacji życia z punktu widzenia nauki i jej wdrażania w życie, że każdy powinien go śledzić. Od niego przekonałem się znowu do Intermiten fasting. Jem w okienku 13:30-21:30. Nie jedzenie z rana + poranne światło (wschód słońca) + zimny prysznic + kawa po 2h po wstaniu + woda + lekkie ćwiczenia rozciągająco / pobudzające dają mi kopa do pracy takiego jak nigdy wcześniej. Wszystko to wdrożyłem, bo Huberman potrafi w sposób naukowy wytłumaczyć procesy, które za tym stoją, co dla osoby takiej jak ja (sceptycznie podchodzącej do gadek motywacyjnych pt: wstawaj rano, działaj etc) było impulsem do "uwierzenia" w moc pewnych działań. Serio jego seria filmów o śnie i optymalizacji nauki etc to jest coś, co musicie obejrzeć. W tym miechu wypuszcza filmy o optymalizacji pod względem fizycznym człowieka, czyli ćwiczenia i działania wokół tego. Odcinek o termoregulacji organizmu dla wydajniejszego treningu to też jakieś pierdolone czary. Wczoraj na siłce to wdrożyłem i jak zawsze ledwo wyczłapywałem się spod ziemi (dosłownie i w przenośni) tak wczoraj wyskoczyłem z piwnicy, jak gazelka. Ile w tym placebo ile rzeczywistej optymalizacji temperatury ciała w trakcie treningu nie wiem, ważne, że działa :f_thumbsup:.
6. Zen Jaskiniowca - lubie posłuchać jak Mazur kurwi i dociera do Twoich trzewi, na grupie udostępniłem moją listę ulubionych odcinków jego podcastu i też ludziom się spodobało.
Rok temu o tej porze byłem wrakiem człowieka, dziś czuję się, jakbym mógł góry przenosić. Mam pełno pomysłów, które chce zacząć realizować tak więc stay tuned bo będzie się działo.
Pzdr