Witam wszystkich. Nazywam się Łukasz, mam 25 lat i mieszkam w Lublinie. Planowałem pierwotnie założyć blog w chwili osiągnięcia czegokolwiek w pokerze. Wymyśliłem, że odpowiednim momentem będzie wejście na NL10. Wydawało mi się, że do tego czasu raczej niczego ciekawego nie będę w stanie napisać. Teraz jednak, po kilku tygodniach intensywnej gry i nauki, mam ochotę podzielić się z innymi lub chociaż zwerbalizować dla siebie trochę swoich przemyśleń. Nie jest to może super posunięcie, że zaczynam bloga od łamania postanowienia o nie zakładaniu jeszcze bloga, ale to postanowienie było raczej wyssane z palca. Postaram się jakoś usystematyzować to co będę tu pisał i podzielę wpis na kilka mikrosekcji.
Kilka słów o sobie i swojej przygodzie z pokerem.
Jak łatwo wywnioskować po moim wieku nie jestem już ani uczniem, ani nawet studentem. Trochę demotywujące może być to, że większość osób, których poczynania na tym forum śledzę to osoby znacznie ode mnie młodsze. Pod żadnym pozorem jednak nie stwierdzę, że jestem za stary na zaczynanie gry. Myślę, że za stary to jestem co najwyżej na rwanie piętnastek. Wszystko inne mi jeszcze przystoi :-)
Na co dzień jestem programistą. Skończyłem, jakiś już czas temu informatykę na jednym z lubelskich za przeproszeniem uniwersytetów. Swoją pracę uwielbiam, ciągle się rozwijam i wciąż mam, w mojej opinii, olbrzymie perspektywy. Pracuję w sporej firmie produkującej różnego rodzaju oprogramowanie w Internecie. Swoją karierę w IT rozpocząłem już na wczesnych latach studiów i dzięki temu, oraz dzięki temu, że po prostu lubię tą robotę, udało mi się gdzieś tam zajść. Mam najwyższe stanowisko programistyczne w mojej firmie i kieruję zespołem samodzielnie realizującym projekty dla dużych klientów. Nie pisze tego żeby się przechwalać, bo to nie jest jakieś wybitne osiągniecie i wielu moich kolegów ze studiów radzi sobie nie gorzej. Ta informacja to po prostu dość istotne tło dla dalszych akapitów tego wpisu.
Poker pojawił się w moim życiu po raz pierwszy kiedy mój młodszy brat zaczął coś grać. Jego znowu wciągnęli znajomi, którzy z tego co się orientują, regularnie wtedy grywali średnie/wysokie stawki. Nie mam pojęcia kto to był. Nieistotne. Byłem na początku mocno sceptyczny. Poker to przecież hazard, bla bla bla. W rozmowach brat nakreślił mi mniej więcej o co w pokerze chodzi. Opowiadał o wartości oczekiwanej i trochę mi to podpasowało. Wcześniej próbowałem się bawić bez rezultatów w jakieś forexy i dlatego to zagadnienie mocno do mnie przemawiało. Poza tym oczywiście mam maturę z matematyki i wiem co to prawdopodobieństwo. Uzbrojony w wiedzę, że grając w pokera nie trzeba być hazardzistą zacząłem szukać. Trafiłem w końcu na PokerStrategy.
Na początku próbowałem grać SNG na FullTilt. Taką odmianę polecał mi brat i on sam taką grał. Jakoś mi nie szło i nie pamiętam dlaczego wymyśliłem, że będę grał BSS FR. Pograłem jeszcze trochę na kapitale startowym i szło tragicznie. Przegrałem pół kapitału i dałem sobie spokój. Pod koniec wakacji dostałem maila od PokerStrategy, że czeka na mnie kolejny kapitał startowy na PartyPoker. No i dzięki Bogu od niechcenia skorzystałem. Postanowiłem, że teraz się łatwo nie zniechęcę i wezmę się za to na serio.
Po co mi to?
To najważniejsza część tego wpisu. Poprawna odpowiedź na to pytanie jest kluczową sprawą zwłaszcza teraz, kiedy zaczynam.
Zasadniczo mogę wyróżnić dwa źródła mojej motywacji do gry.
Po pierwsze, jak chyba każdy, chciałbym być piękny i bogaty. Piękny już nigdy nie będę, bo nie wierzę żeby chirurgia plastyczna za mojego życia aż tak mocno poszła do przodu. Czy będę bogaty zależy już wyłącznie ode mnie. Serio to nie potrafię sprecyzować ile bym chciał zarobić. Już dawno dowiedziałem się, że w zarabianiu pieniędzy nie mają znaczenia bezwzględne kwoty. Liczy się tylko przyrost dochodu w czasie. Zawsze jest mało. Ewentualne dochody z pokera raczej traktowałbym jako luźna kasa na zachcianki i przyjemności. To jest bardzo niskopoziomowe źródło mojej motywacji do gry. Bierze się wprost z czegoś w rodzaju instynktu. Oczywiście zdaję sobie sprawę jak badziewne jest to źródło motywacji. Tak czy inaczej postaram się je wykorzystać.
Po drugie… Muszę się ogarnąć. Od skończenia studiów, a myślę, że i wcześniej, trochę za mało się w moim życiu dzieje. Idę na 8-9 do pracy. Wychodzę o 17 i dupa… Siadam w domu do serialu, albo odpalam grę komputerową, albo oglądam śmieszne filmiki w Internecie albo czytam debilne newsy o polityce i się oburzam. Często jest wręcz tak, że nie robię kompletnie nic. Nawet serialu mi się nie chce oglądać. Praktycznie jedyną sensowną czynnością po pracy jaką wykonuję są spotkania z dziewczyną i niektóre spotkania ze znajomymi. Równie dobrze mógłbym żyć krócej o te godziny, które marnuję. Wiem, że bardzo wiele osób ma podobnie. Jakaś wielka tragedia się z tym oczywiście nie wiąże. Mam w końcu swoją pracę i nie marnuję całego życia. Marnuję tylko pół. Za jakiś czas bym się ustatkował, ożenił, miał dzieci i po pracy siadałbym pewnie przed telewizorem, włączał TVN i oglądał kryminalnych. Wiele osób tak robi, ja się nie zgadzam. Rozwiązanie jest oczywiście bardzo proste. Trzeba sobie znaleźć hobby. Kilka lat temu moim hobby było programowanie. To hobby zrobiło robotę. Niestety po 8-10 godzinach dziennie programowanie przestało być moim hobby i nie mam siły się tym zajmować kolejne godziny po pracy. No to może poker? Oczywiście mogłyby to być szachy, kolarstwo, wędkarstwo, cokolwiek. W każdej z tych dziedzin mógłbym się bardzo dużo uczyć, wciąż się rozwijać i osiągać jakieś mniejsze czy większe sukcesy. Poker jednak ma tu znaczącą przewagę. Chodzi o motywację pieniężną, o której pisałem wcześniej.
Motywacja pieniężna do gry w pokera to żadna motywacja. Motywacja związana z chęcią rozwijania się po pracy jest solidna i sensowna. Ja spróbuję wykorzystać je obie. Zdaję sobie sprawę z wielkiego ryzyka jakie się z tym wiąże. Jeśli będę pamiętał, że chcę grać żeby wygrywać jakieś pieniądze w przyszłości, to będę tworzył sobie pewne oczekiwania i wyobrażenia odnośnie gry w pokera. Jeśli coś się nie uda, lub będzie wychodziło powoli to moje wyobrażenie okaże się niezgodne z rzeczywistością i może mi się po prostu z hukiem odechcieć. Dlatego tez największym wyzwaniem z mojej strony jest skupianie się na rozwoju i czerpaniu z niego radości. Postaram się pod tym kątem raportować swoje poczynania na tym blogu. Postaram się też możliwie najmniej pisać o pieniądzach, żebym w pewnym momencie zaczął grać wyłącznie dla radości z uczenia się czegoś nowego.
To nie wszystko.
Podejrzewam, że znajdując motywację do gry w pokera nabiorę pewnego rozpędu i może uda mi się ugrać na tym coś więcej. Na tą chwilę chciałbym wykorzystać zdobytą energię do dwóch dodatkowych celów.
Po pierwsze aktywność fizyczna. W sumie nie było takiego roku żebym czegoś tam nie robił. Brakuje mi jednak systematyczności i zawsze motywacja znika. Postaram się czasem napisać czy ruszam tyłek z fotela.
Po drugie zdrowe odżywianie. Spróbuję znaleźć też motywację do podtrzymania względnie zdrowej diety. Jak najmniej będę chciał jeść na mieście i jak najczęściej samemu gotować i gotować zdrowo. Udawało mi się to wcześniej z efektami, z których jestem dumny (w sumie -20kg) i wiem, że potrafię. Musze tylko chcieć!
Wszystkie te rzeczy będę chciał osiągnąć zachowując balans z życiem społecznym. Przede wszystkim nic nie powinno wpłynąć na mój kontakt z dziewczyną. To ostatnie zdanie odbieram jako mocny pozytyw. Zaczynam się martwić czy starczy mi czasu. Jeśli nie będę miał czasu to będzie znaczyło, że jestem na dobrej drodze do swojego celu…
Jakiś cel?
Nie. Nie stawiam sobie celów. Już raz takie podejście zadziałało. Swojej kariery w IT nie rozwijałem do tej pory według żadnego planu. Robiłem swoje, nie zastanawiałem się ani chwili kiedy nadarzały się jakieś szanse i efekty same przyszły . Jestem pewien, że w przypadku pokera będzie podobnie. Jedyne założenia, które chce czynić to założenia co do tego ile z siebie chce dać. Chciałbym dać z siebie jak najwięcej, ale bez zbędnego spinania się. To nie olimpiada. Poker jest dla mnie, a nie ja dla pokera.
To tyle tytułem wstępu. Na razie żadnego wykresu, żadnych celów i limitów na najbliższy okres. To byłyby elementy zmienne w czasie, a ten post niech zawiera elementy niezależne od czasu :-)









