marinero, marinero si...
Witam!
Wczoraj wróciłem z Orange Warsaw Festiwalu. W skrócie Beyonce strasznie miernie, wszyscy faceci morda w dół, za to kobiety zachwycone, niektóre płakały. Mnie nie jara coś takiego, gdzie podczas 2h koncertu jest 50 minut śpiewania, a 1h10min tańczenia/przebierania się(sic! przebierała kiecke co 1./2. nuty). Za to była bardzo w porządku dla publiczności. Drugiego dnia The Offspring i Fatboy Slim naprawdę zniszczyli. Na Offspringu udało mi się podczas pogo wryć do 3 rzędu. W ogóle raz w kawiarni mieliśmy stolik obok wokalisty i perkusity kawę, nie wiem dlaczego nie podbiliśmy do nich, może dlatego że byliśmy zalani po poprzednim dniu i mieliśmy wszystko w dupie
Muzyka Fatboy Slima jest taka, że w życiu bym w domu jej nie słuchał, jednak na festiwalu zrobił taki melanż, że cały narodowy wyglądał jak jedna wielka dyskoteka, gdzie naraz tańczyło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Aha, jeszcze zanim wyjechaliśmy z Katowic, dostaliśmy po 50zł mandatu
Matury zakończone, ze wszystkich jestem bardzo zadowolony, bo myślę, że napisałem ponad swoje dość wygórowane minimum. Studia we Wrocławiu ez.
(Nie)stety podjąłem decyzję o zamknięciu tego bloga. Cel(tytuł) został osiągnięty, sam nie czuję potrzeby blogowania. Były chwile fajne, były też te bardziej negatywne, czyli jak wszędzie. Koniec końców mogę stwierdzić, że


