AK dla balansu ♠_ugly: ♠_ugly: ♠_ugly:
Cze chuopcy, dawno nie pisałem więc trzeba to nadrobić.
Ostatnie dni minęły mi pod znakiem odpoczynku i refleksji. Całą środę przespałem, obudziłem się tylko na mecz, który nawet był całkiem fajny. Wczoraj za to świętowałem mini-rocznicę z moją dziewczyną, a jak już się rozstaliśmy to poszedłem do mojej Wareczki :heart:, gdzie siedzieli moi znajomi i troszeczkę popiłem. Dzisiejszy dzień to rano 2 godziny piłki w deszczu, mrozie, ale fajnie było się zmęczyć, a wieczór to grind.
W końcu odnotowałem jakiś dobry wynik, z gry jestem mega zadowolony, spaliłem z 200$, ale poza tym było okej. Grałem nawet jeden stolik nl200, gdyż traffic był mega soft i widziałem na nim ogromne value, koniec końców oddali mi tam z 200$. Ostatnie kilka dni myślałem dużo o pokerze, a mniej grałem. Analizowałem grę, nastawienie do gry, wszystko, wszystko. Przedwczoraj nadszedł też pewien kryzys, kiedy grałem konsekwentnie w sesji, powoli zdobywałem pieniądze i nagle dostałem 2suckouty pod rząd i sesja break even, napisałem do demiurga na skajpaju i zaczęliśmy rozmawiać o grze, co niewątpliwie mi pomogło :fdrink
Spoiler
$1/$2 Ante $0.40 No Limit Holdem
8 Players
Hand Conversion Powered by weaktight.com
Stacks:
UTG ($181.83) 91bb
UTG+1 ($500) 250bb
MP1 ($778.72) 389bb
Hero (MP2) ($200) 100bb
CO ($448.26) 224bb
BTN ($261.24) 131bb
SB ($507.25) 254bb
BB ($181.26) 91bb
Pre-Flop: ($6.20, 8 players) Hero is MP2 10:spade: K♥
3 folds, Hero raises to $6, 1 fold, BTN calls $6, 1 fold, BB calls $4
Flop: 10:diamond: 8♣ 3♦ ($22.20, 3 players)
BB checks, Hero bets $18, BTN calls $18, BB folds
Turn: 10:club: ($58.20, 2 players)
Hero bets $40, BTN raises to $90, Hero calls $50
River: A♠ ($238.20, 2 players)
Hero checks, BTN bets $88, Hero goes all-in $85.60
Final Pot: $409.40
Hero shows three of a kind, Tens
10:spade: K♥
BTN shows a pair of Tens
6♠ 4♠
Hero wins $406.60 (net +$206.60)
BTN collects $2.40 (net -$200)
BB lost $6.40
Wow, myślałem, że będzie więcej ciekawych rąk, a tu nic. Unikałem dziś ciężkich spotów, gdyż mój bankroll stopniał i grałem raczej tight solid game niż dzikie napierdalanie, o dziwo na zoomie to się sprawdza, choć wydawałoby się, że ludzie powinni grać bardziej tight i i więcej foldować, gdyż jest dużo więcej spotów do zgarniania value niż dostawanie rajzów OOP na pysk, ale whatever, taka dynamika.
Jutro niedziela więc liczę na podobny wynik, szkoda tylko, że zoom nl100 fr w weekendy odpala się po 17... Wcześniej spróbuję pograć trochę HU, jak dzisiaj, zarobiłem trochę pieniędzy, ale ciężko odróżnić mi graczy, kiedy nie mam na gości statystyk, a PTR nie działa, raczej liczę na to, że to ktoś się do mnie dosiądzie.
Ucieszyła mnie informacja, że Zynga wkroczy na rynek pokerowy. I'm looking forward to it, nie trzeba tłumaczyć, że przyciągnie na stoły wielu rekreacyjnych graczy, byleby tylko nie wpadli na pomysł, aby tworzyć anonimowe stoły...
Idę spać, godzina snu więcej, pięknie!
Good night!
$1/$2 Ante $0.40 No Limit Holdem
9 Players
Hand Conversion Powered by weaktight.com
Stacks:
UTG ($410.60) 205bb
UTG+1 ($702.92) 351bb
MP1 ($309.51) 155bb
MP2 ($467.94) 234bb
MP3 ($396.10) 198bb
Hero (CO) ($506.50) 253bb
BTN ($494.20) 247bb
SB ($203.80) 102bb
BB ($200) 100bb
Pre-Flop: ($6.60, 9 players) Hero is CO K♠ K♦
1 fold, UTG+1 raises to $8, 1 fold, MP2 raises to $23, 1 fold, Hero calls $23, 3 folds, UTG+1 calls $15
Flop: 10:club: 5♠ 4♥ ($75.60, 3 players)
UTG+1 checks, MP2 bets $50, Hero calls $50, UTG+1 folds
Turn: 8♣ ($175.60, 2 players)
MP2 bets $125, Hero calls $125
River: Q♦ ($425.60, 2 players)
MP2 goes all-in $269.54, Hero calls $269.54
Final Pot: $964.68
MP2 shows a pair of Aces
A♦ A♣
Hero shows a pair of Kings
K♠ K♦
MP2 wins $961.88 (net +$493.94)
UTG+1 lost $23.40
Hero lost $467.94
[*]
Bo to sa nit ringi i w dodatku deep, marinejro nie chce sie izolowac na lepsza reke
Co on tutaj oczekiwał?? Jak dla mnie to river na pewno nie call. Co on mógł wrzucić na river?? JJ? nie sądzę.
UTIDŻI 1 to fisz, dlatego tylko call PF.
A dalej to kurwa nie wiem, rajzem na T wyrzucam wszystkie blefy więc tylko calluje i spada dość nieciekawa karta na R, jednak nie dalej niż 5 rąk temu ten Pan doszedł do SD za 225bb do SD z AKhi więc wiem, że ma jakieś ability do blefowania, ale kurcze, ciężko mi znaleźć rękę, która tak gra std i którą biję na R. Z drugiej strony, wydaje mi się, że nie mogłem zrobić nic innego na poprzednich stritach, żeby wyciągnąć max value z tej ręki, pozostaje tylko czekać i też wyjebać komuś podobnego spota
Idę się trochę pouczyć na matematykę, a później niedzielne zarabianie, a raczej odrabianie, chociaż nie zdziwię się jak przepierdole to co wczoraj zarobiłem, sugerując się moimi ostatnimi wynikami
Wiem wiem, spierdolindo.
Ogólnie ostatnio brakuje mi jakoś motywacji do gry, nie ma parcia na hajs etc. Dziś np. praktycznie całkowicie odpuściłem wieczór, przegamblowałem sobie troche hajsu, także weekend tylko lekko na plus, nie wiem jak się zmotywować, skoro nawet challenge nic nie daje. Myślę, że łatwiej byłoby mi wziąć za 1-2k$ kołczingów i cisnąć nl200 na agrorollu niż przerzucać pieniążki na nl100, gamblowanie daje dużo więcej frajdy, a takie cofanie się do tyłu, kiedy byłem już wyżej działa na mnie strasznie destrukcyjnie.
Jeśli chodzi o grę to widzę postępy, wiedziałem kiedy robiłem chujowego calla
:D:D
Gambling > życie
W ogóle najgorsze jest to, że widzę, że konsekwentną grą na tych stawkach dałoby się robić naprawdę konkretne hajsy (tak jak wtedy, gdy zaczynałem zooma), ale mój mindset jest na tyle ograniczony, że on chce wszystko 'na już', nie lubi się cofać, zwalniać i zawsze było z nim tak samo. Nie tylko w pokerze, ale też w życiu za wiele rzeczy chciałbym się zabrać zbyt szybko(bądź zbyt późno ze względu na lenistwo/wstyd/strach). Odnosząc sukcesy nie czuję potrzeby nauki, kiedy ponoszę porażki, to już ją czuję, jednak uciekam od niej jak tylko mogę, próbuję w inny sposób dojść do czegoś(szukając szybszej drogi) jednak zazwyczaj kończy to się tak samo - 'klapą'. Tak samo jest i teraz, kiedy ot tak wpierdalam sobie hajs, bo mam taki kaprys. Zamiast się odbudowywać, kupić sobie ten samochód, do ukończenia liceum mieć może i nawet 6cio cyfrowe saldo, to samo sobie rzucam kłody pod nogi. I wiem, że właściwie to marnuję swój czas i właściwie to nawet nie stoję w miejscu, tylko się cofam, bo przegrane pieniążki będę musiał odrobić. Ale w końcu wezmę się za siebie i zacznę grać normalnie, zanim tak się stanie, grunt pode mną będzie musiał się jakoś podpalić, coś będzie musiało mi dać do myślenia. I nie tylko ja zauważam u mnie tę ułomność, tak samo reagują chociażby nauczyciele. Np. ostatnio miałem pogadankę z dyrektorem, który jest moim nauczycielem z matematyki, który na koniec powiedział dość mądre słowa, które chwilowo mnie poruszyły "[...]ale to że jesteś leniwy, nie jest najgorsze. Najgorsze w Tobie jest marnowanie swoich talentów." Oczywiście już po kilkunastu minutach miałem to w dupie.
Boję się pokera. Naprawdę. I nie chodzi tu wcale o pieniądze, bo nie robi na mnie w ogóle wrażenia, że wpierdolę flipa o 400$(no chyba, że to któryś pod rząd), mimo że na 18sto letnim chłopaku, powinno to robić wrażenie. Pieniądze leżą w moim życiu na dalszym planie(co pewnie nie wpływa zbyt pozytywnie na mój rozwój pokerowy), mimo że nie pochodzę z jakiejś nadzianej rodzinki. Boję się o to, że jeśli to się nie zmieni, to moja przyszłość może sprowadzić mnie do gleby. Jak już kiedyś pisałem, wiążę z pokerem przyszłość, a na studia wybieram się bardziej 'rekreacyjnie'. Z tego powodu będę potrzebował na tej grze stale zarabiać hajsy. Żeby to zrobić musiałbym się ogarnąć, jakoś ustabilizować emocjonalnie, jednak póki co nie mogę tego zrobić. Może przez wiek, może przez niedojrzałość, może przez brak presji, a może przez aktualny 'dobrobyt', bo chyba mogę tak to nazwać, skoro nigdy w życiu nie pracowałem, a mam pieniądze na wszystko(no prawie) czego zapragnę. Dałbym radę to zrobić, ale potrzebowałbym jakiegoś bodźca, którego póki co znaleźć nie mogę. I w końcu to zrobię, ale do tego czasu sinusoida mojego ja będzie sobie wędrowała między zerem, a jedynką, a ja będę w tym samym miejscu. Przez to mniej więcej od maja mój bankroll stoi mniej więcej w tym samym przedziale kwot.. Odrabiam, przegrywam, odrabiam, przegrywam itd. Mogę zauważyć, że skillwise coś ruszyło, zacząłem znów się uczyć, poprawiłem grę, ale bez ustabilizowania mindsetu i 'grania swojego' przez cały czas, jest mi to niepotrzebne.
Kolejną sprawą jest łamanie własnych zasad, obetnic dla samego siebie. Wiecie ile razy obiecywałem sobie, że już więcej razy podczas sesji nie odpalę Mozilli, nie będę pisał na Skejpie? Dziesięć? Dwadzieścia?. I widzę, że to działa. Zobaczmy chociażby wczoraj, pełne skupienie przez wszystkie ręce, i co? I byłem bogatszy o ponad 3 tysiące złotych. Niestety muszę napisać, że byłem, a nie jestem, bo jak już wspomniałem, mało z tego zostało. Dziś już niestety nie wytrzymałem. Jeśli miałbym to odnieść do życiowych sytuacji, to spokojnie to samo tyczy się biegania, ćwiczenia, rzucania fajek.
Mindset, mindset, mindset...
To byłoby na tyle z moich przemyśleń z chwili obecnej. Fajnie jeśli ktoś to przeczyta w całości, jeszcze fajniej jeśli ktoś się do tego odniesie, a najfajniej byłoby gdyby ktoś poradził, a jeśli ktoś przeżywał coś podobnego, poradził sobie z tym i wypowiedział się, to bym szczytował.
Mam nadzieję, że ten post pełen moich wypocin da mi coś do myślenia, że może do końca roku się jakoś zepnę i wejdę na wyższy poziom, i chociaż mawiają, że nadzieja matką głupich, to tylko ona mi pozostaje.
Zawieszam też challenge, został wymyślony stricte dla celów motywacyjnych, jednak nic nie dał. Może pod koniec roku wrzucę rezultat, na pewno nie będę aktualizował tego codziennie. Aktualnie jestem pewnie z 2k pod kreską, nie wstydzę się swojego wyniku, ale też nie jestem z niego jakoś zajebiście zadowolony.
Co dalej? Priorytetem dla mnie jest właśnie owe ogarniecie się, szczerość z samym sobą, możliwość przybicia sobie piątki po każdym dniu. Mam bardzo stabilnego rolla na nl100, którego raczej nic poza wymuszonym nagłym cashoutem nie może zbić. Moje życie prywatno-poza pokerowe jest już świetne. Mam super dziewczynę, rodzinę której niczego nie zarzucam, która uważa że poker to hazard i że wszyscy pójdą przeze mnie 'siedzieć', grupkę znajomych na których zawszę mogę liczyć, a więc wszystko czego potrzeba. Pozostaje 'tylko' poprawić moją osobowość in-game i będę wiódł życie, o którym śmiało powiem, że jest zajebiste. Tak jak fenek napisał, poker to kura, która znosi złote jaja, wystarczy się ogarnąć i schylić po nie, tylko schylić się w taki sposób, żeby nie dać się wydymać w dupę.
o/
Wydaję mi się że problem leży w tym że masz wszystko (prawie) poker daje Ci pełną swobodę , nie musisz się martwić o brak kasy bo masz jej nadmiar . Roll pozwala Ci na grę na danym limicie i to Cie satysfakcjonuje(chyba) i zaspokaja Twoje potrzeby(w chwili obecnej) dlatego brak Ci motywacji . Spróbuj postawić swoje wymagania trochę wyżej albo zacznij wydawać ( inwestować ) pieniądze . Wtedy może odczujesz że Twoje potrzeby się zwiększyły i potrzebujesz więcej papy a żeby ją zdobyć będą 3 rozwiązania a)grać więcej b) grać na wyższych stawkach c) a i b . Co wybierzesz Twoja sprawa ale ważne będzie to że zrobisz krok do przodu . Mówi się , że najgorzej zacząć a później to już z górki . Kupno samochodu byłoby fajną sprawą ponieważ realizuje to co napisałem wyżej , wiąże się z kosztami utrzymania , paliwa itp . Na pewno ułatwiłoby to Tobie życie + sprawiało by frajdę (każdy chyba lubi jeździć autem:D ).Dodatkowo za każdym razem gdy siadasz za kierownicą wiesz za co to auto i dlaczego by za rok nie mieć jakiegoś lepszego
. Z tym autem to tylko taki przykład bo w sumie może być to cokolwiek
Druga sprawa , masz 18 lat i grasz nl100-nl200 ale to nie upoważnia Cie do opierdalania się
wstępnie kompletnie nie zgodzę się z wypowiedziami kolegi powyżej, że zwiększenie kosztów życia pomoże mu się zmotywować, póki co kac nie pozwala mi wypisać argumentów
elo
póki pastor nie wytoczył argumentów to ja się już określę o co mi chodziło
Nie chodzi mi o to żeby , zamiast kupić masło w realu za 7zł kupić masło (to samo) w almie za 15 zł . Tylko o to żeby spożytkować kasę w jakiś inny sposób , nie każdego rajcuje odkładanie i patrzenie się na bankroll choć pewnie są fanatycy którzy tak robią . Chodziło mi bardziej o to żeby dać sobie jakiś impuls , który nas zacznie motywować.
Marinero pisał , chce kupić sobie auto więc do tego się odniosłem .
pozdro
Będąc w maturalnej klasie dopiero wkraczasz w powiedzmy dorosłe życie. Nie masz z but wielu obowiązków oprócz nauki do matury która i tak zapewne nie
zabiera ci dużo czas (wiem po sobie ;D). To że zarabiasz duże pieniądze daje ci duże możliwości na które twoi rówieśnicy nie mogą sobie pozwolić. Może ten kontrast cie przytłacza. Ty już możesz sam się utrzymać na bardzo dobrym poziomie jak na polskie warunki co w tym wieku just rzadkością. Wiele osób dąży do tego żeby robić to co sie kocha i mieć jeszcze z tego dobry pieniądz a tobie się juz to udało. Tak jak napisał dawid najprawdopodobniej brak ci motywacji. Mógł byś już olać wszystko siedzieć sobie na nl100 z dobrym winratem. Jak sam pisałeś na studia idziesz raczej rekreacyjnie więc nie jest to dla ciebie jakimś celem żeby je skończyć. Czasami długo gonimy tego króliczka a jak już go złapiemy to nie wiemy co zrobić. Moim zdaniem musisz przywyknąć do tego że prowadzisz inne życie od reszty ludzi, zaakceptować to i żyć w zgodzie ze sobą nie słuchając co mówią inni. Nie każdy musi powielać ten sam schemat.
powodzenia
@ dawid327
Wszystko fajnie, ale to rozwiązanie na krótką metę. Bo co jak np będę chciał odłożyć z 0,5kk na budowę domu? Po przekroczeniu jakiegoś pułapu, nie będę zarabiał pieniędzy? Ja nie chce się opierdalać, wręcz przeciwnie, chcę się rozwijać i chcę odnosić sukcesy, bo sprawia mi to niesamowitą przyjemność.
@ Kustyk90
Wszystko okej, ale np. zamiast siedzieć w sobotę i niedzielę w domu i np. w sobotę zarobić pieniądze, a w niedziele je jakoś niemądrze przegrać, mógłbym wyjść sobie z domu pobyć ze znajomymi, porobić wiele ciekawszych rzeczy niż siedzenie przed kompem
Problem leży w tym, że ja chce wygrywać, mam predyspozycje i śmiem twierdzić że również umiejętności czy potencjał, gdyż to dopiero początek mojej edukacji, jednak sam sobie w tym przeszkadzam.
Doszedłem do tego, że bardziej opłacałoby mi się wynająć jakiegoś człowieka, który podczas sesji siedziałby obok mnie, przed którym byłoby mi wstyd popełniać jakieś głupie ruchy i płacić mu z 3,4$/h niż grać tak jak teraz
Właśnie skończyłem sesję.
Może to zabrzmi nieskromnie, ale spodziewałem się takiego wyniku. Zawsze jak ktoś mnie opierdoli(w tym wypadku byłem to sam ja) i się ogarnę to tak to wygląda... Szkoda tylko ze pod koniec, 250bb QQ<77 by standardowy oprawca o nicku El Tacuba, kto gra setki na starsach ten wie, co to za cieć. W tym miesiącu oddałem mu już spokojnie z 2k, same takie spoty, ale jebać go. Oby trend się utrzymał. Dobrze że jutro nie będę miał zbytnio jak przejebać hajsów, bo nie będę miał najzwyczajniej czasu.
Tak sobie myślę, chce ktoś 5$/day za krzyczenie na mnie?
Dobranoc o/

