Gierka. Braki mindsetowe. Miks formatów. Spore swingi. Busto. Reload. Busto. Reload. Ship. Cashout. Reload. Busto. I tak w kółko.
Wydałem fortunę na crying calle, bo nie umiem foldować.
Ostatnio na NL10.
Schodzę niżej.
50 BI na NL5.
Nie wybaczę sobie na łożu śmierci, że zmarnowałem tyle czasu bez poczucia sukcesu.
Zostało mi pół roku do trzydziestki, jeśli do tego czasu nie wejdę na nl25 (min. 40 BI) - quituję, najwyżej umrę z poczuciem żenady.
Zaczynam od tygodnia wykluczenia z gier. Zastanowię się gdzie chcę dojechać, którędy, co i kogo zabiorę ze sobą i co zrobię na miejscu jak już tam dojadę.
Jeśli jesteś kujonem, albo przynajmniej jesteś szalony, zapraszam na wycieczkę wraz ze mną. Ten dyliżans ma miejsce dla 4 osób.