Luty 2012
Witam wszystkich ponownie na moim arcyciekawym blogu.
Dzisiaj podsumuje sobie kolejny miesiąc gry.
W lutym od początku do końca wszystko było ok i zgodnie z planem. Chciałem odrobić straty spowodowane wypłaceniem kasy, wrócić na NL10 i umocnić się na tym limicie. Cel zrealizowany w stu procentach. W ogóle jeśli chodzi o wyniki to grało się bardzo przyjemnie, z tego względu, że wykres szedł cały czas do góry. Żadnych downswingów i innych takich rzeczy nie było.
Jeśli chodzi o skilla to też zaliczyłem postęp. Odwiedziłem prawie wszystkie treningi rushera, przeanalizowałem sporo wideo, często też, niemal codziennie udzielałem się w dziale oceny rąk. Czuje, że jestem znacznie lepszy niż miesiąc temu.
Wprowadziłem sporo innowacji do mojej gry. Najważniejszą chyba była zmiana sizingów. Wcześniej betowałem zawsze za 2/3 puli. Zawsze.
Teraz to mi się wydaje wręcz śmieszne, no ale jeszcze miesiąc temu tak właśnie robiłem.
Już samo to, że jakichś fishów typu CS vbetuje znacznie mocniej daje mi sporo lepszy winrate. Kolejna zmiana to gra na blindach/późnych pozycjach. Tutaj to juz pojawiła się prawdziwa rewolucja. Wcześniej kradłem tylko i wyłącznie z valuerangem, podobnie wyglądał resteal, gdzie 3betowałem z takim absolutnie abc zakresem rąk, bez rozróżnienia przeciwników. Jak sobie przypomne ile kasy bezsensownie traciłem na tych pozycjach to aż się łapię za głowe. Teraz to wygląda juz zupełnie inaczej. Bawiłem się też w różne nowe linie z miejscowymi regami. Pierwszy raz pojawiły się taki zagrania jak call tylko w celu blefowania przeciwnika postflop, 3bet blefy preflop (wcześniej 3betowałem tylko i wyłącznie for value). Podczas tych eksperymentów zaliczyłem mnóstwo faili i bezsensownych zagrań, no ale od czego mamy forum oceny rąk. Rusher konsekwentnie wytykał mi błedy i nakierowywał na dobry tok rozumowania.
Jak widać całkiem sporo sie nauczyłem.
A to i tak tylko pobieżny opis. Do tego oczywiście dochodzi ogólne lepsze rozumienie całej gry. Jeszcze niedawno miałem problemy z czytaniem najprostszych statystyk. Pamiętam jak jeszcze w grudniu jak Thorek napisał, że potrzebna mu do oceny statystyka donkflop to wywołało moja kompletna konsternację i chaos w głowie.
Dzisiaj to wygląda napewno dużo lepiej.
Muszę jeszcze dodać, że poker w ogóle sprawia mi coraz więcej przyjemności. Gra, zarobione pieniądze (może nie kokosy, ale zawsze coś), analiza rozdań, całe to środowisko, pokerstrategy i w ogóle.
Wydaje mi się, że znalazłem hobby idealne dla siebie.
Ok, wstawiam wykresy z wynikami minionego miesiąca. Pierwsze dwa tygodnie to grind NL5

Reszte lutego spędziłem na NL10

To co muszę poprawić w marcu to zdecydowanie ilość rozegranych rąk. Preferuję grę na trochę większej ilości stołów i spokojnie mógłbym ugrać 60k handów a nawet więcej. Jedyne co stoi na przeszkodzie to wrodzone lenistwo. Czasami to już jest z tym wręcz tragedia. Naprzykład końcówka miesiąca: do wyrobienia statusu silverstara zostało mi jakieś 60vpp (około dwie godziny gry), a ja się nie zorganizowałem przez ostatnie trzy dni w ogóle do zagrania jakiejkolwiek sesji.
Muszę trochę zmienic podrejście, bo naprawdę warto trochę bardziej się w tego pokera postarać. Jest tu napewno potencjał do zarobienia niegłupiego grosza.
Muszę sie też zorganizować do dodawania jakichś wpisów w tym wątku bo na dzień dzisiejszy wygląda to troche tak, że taki ze mnie bloger jak z koziej dupy trąba.
Nie mam jakoś żadnych pomysłow, mam nadzieje, że w końcu najdzie mnie jakaś wena.
Ogólnie w marcu chciałbym zbudować bankrolla i umiejętności na NL25. Jest to realny plan o ile nie będę się lenił, tak więc trzymajcie za mnie kciuki.
Pozdrawiam.