Siema.
Siedzę tak sobie, klikam po różnych stronach, spać się nie chce, grać też nie bardzo, może by coś obejrzeć? Kurde, też się nie chce... Jakiś taki cały dzień dziwny. Człowiek jednak najbardziej się męczy jak nic nie robi. Tak sobie z nudów wymyśliłem, że sobie bloga założę, a co. W sumie to już trzeci
Nie wiem czy wytrzyma długo, może to pierwszy i ostatni wpis- zobaczymy.
Jestem od paru lat już tutaj (w sensie pokerowej strategii), więc jak nie trudno się domyślić gram w pokera. Grywam. Próbuję grać. No, klikam. Choć staram się grać
Z reguły są to kilku miesięczne zrywy- pykanie na nl2-nl4- jakiś shot na nl10 → cashout i przerwa w „poważniejszym” graniu na jakiś czas. Do tego jakiś freeroll, czy turek z niskim wpisowym. Coś wpadnie-> cashout. Permanentne bezrobocie nie pomaga w budowaniu rolla. W końcu trzeba skądś brać na te fajki, browara, na bilet/karnet na mecz, na składkę w stowarzyszeniu.
To permanentne bezrobocie przywiało mnie do Albionu. Rzecz, przed którą broniłem się rękami i nogami- emigracja. Paskudne uczucie jak trzeba zrobić coś, czego się nie chce, ale jakoś nie widać innego sensownego rozwiązania. Siedzę sobie w tej Anglii od ponad miesiąca- po miesiącu w końcu udało się iśc do pracy. Jest progres. Brat siedzi tu już pół roku, więc przynajmniej miałem na kim żerować przez ten miesiąc
Po kilku dniach pobytu, lekki szok. Idę do agencji (pracy) → Polka. Idę do banku- > Polka. Idę do sklepu-> … No w sumie to polski sklep, to nie dzwine, że sami Polacy. Idę ulicą, wszędzie Polacy. Się można czasem zastanowić, czy ten samolot to w ogóle wyleciał z kraju i czy ta lewa strona to nie jest tak dla picu tylko.
Tak sobie poznawałem nowych ludzi (Polacy, a jak) i tak patrzyłem z boku na tę wspaniałą emigrację i tryb życia tu prowadzony przez większość. Co się rzuca w oczy (a raczej uszy), to większość powtarza, że nie będzie wracać, bo w Polsce nie może sobie pozwolić na taki standard życia jak tutaj. Tak słucham, patrzę i nie wierzę co niektórzy uważają za "taki" standard życia. Praca poniedziałek-czwartek (czasem jakieś nadgodziny w piątek/sobotę) i weekend. W piątek wypłata, więc weekend gruby. (Kurna, tu są same ćpuny i pijaki
) No i fakt, mają dobry standard życia, ale tylko w weekend. Później w tygodniu wybierają co najtańsze do kupienia w Lidlu, bo kasy już nie ma.
Nie, żebym nie lubił pobalować, bo czasem trzeba się zresetować i odstresować, i wrócić po wyjściu z domu w piątek w niedzielę np. No ale nie co tydzień...
Dobrze by było, nie dać się wciągnąć w ten wir samowyniszczania. Na szczęście mam te karty. I złotą zasadę- albo karty albo piwo. Więc w sumie jest spokojniej niż w Polsce
Właśnie, bo w końcu to forum pokerowe, więc może coś o tych kartach. Zacząłem po kilku miesięcznej przerwie grać po przylocie tutaj, czyli ok. 10 marca. I jakoś coś tam idzie do góry. (No czasem w dół, ale generalnie jest + ) Gram na ipokerze pełne stoliki miksując NL2/NL4, bo z jednego limitu ciężko czasami jakieś sensowne stoły wybrać.
Nieodłącznym elementem gry w pokera jest rozwój. Nauka, analizy. W sumie przy tych wszystkich zrywach zawsze starałem się uczyć. Czy to filmy, czy jakieś artykuły, czy inne quizy.
Ostatnio po wrzuceniu paru rąk na forum dotarło do mnie, że robiłem to w sumie od dupy strony. Niby coś mam z teorii w głowie, niby mam jakieś pojęcie. Niby- słowo klucz. Uświadomiłem sobie, że jakoś na pamięć się uczyłem bardziej, a nie na zrozumienie- nie od dziś wiadomo, że nie o to tutaj chodzi. Artykuły, filmy zeszły na dalszy plan, bo w sumie nic nowego w ten sposób się nie nauczę, co by mi mogło pomóc w przedostaniu się przez najniższe limity. Staram się więcej czasu spędzać w HM i equilabie. Mam nadzieję, że przyniesie to pozytywne rezultaty.
O mała ściana tekstu się zrobiła, więc póki co starczy. Może kiedyś napiszę coś więcej
Ave!
.