Wow właśnie otworzyłeś Puszkę Pandory. I co teraz ?
Nie wiem czy dobrze ogarniam o co pytasz. Pewnie nie zaglądałeś też wcześniej bo byś zorientował się jak funkcjonuje. Nie licząc tego roku na przestrzeni ostatnich kilku lat przez większość czasu jestem ogarniętym typem w każdym aspekcie i overall jem zdrowo. Wiadomo nie odmówię sobie śmieci jak mam ochotę bo to nie moja filozofia ale te 80 % czasu dziennie to z reguły czyste i zdrowe żarcie bo sam sobie gotuje i nie jem prawie nigdy poza domem. Pewnie odniosłeś takie wrażenie bo niestety miewam okresy w ciągu roku gdzie mi się wszystko rozjeżdża i taki właśnie trwa teraz. Prosta sprawa. Jestem uzależniony od alkoholu i nie na zasadzie jak można czytać gdzie indziej, że ktoś piszę - jestem degenem a to jego nieogarnięcie to wypicie w weekend raz na dwa tygodnie i zjedzenie kebaba na mieście.Oddałbym prawą rękę by móc tak o sobie powiedzieć. U mnie wypicie jednego piwa najczęściej wiąże się z tym, że nie ma mnie od tygodnia do nawet dwóch miesięcy w domu i sam nie wiem gdzie bywam przez ten okres. Zaliczyłem 3 miesięczną terapię w ośrodku dla uzależnionych ze dwa lata temu bo było już naprawdę słabo. Tak więc :
Napisane przez JanyWins
a tobą co kieruje?
Procenty
Moje nieogarnięcie wynika z uzależnienia, a to przekłada się w okresie, w którym jestem w cugu na cała resztę. Mogę to zobrazować w prosty sposób. W zeszłym miesiącu przez dwa tygodnie wydałem na alkohol około 2,5 tyś złotych a to żaden rekord u mnie i nie pijam za drogich trunków. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym być w tej chwili zjebem, który po prostu głupio się przechwala gdyby nie to, że to prawda. Ludzie mnie ciągle pytali czemu gram w karty mikro stakes. Odpowiedź jest tylko jedna - %% znam swoje możliwości i to na co mnie stać. Nie zabrzmi to zbyt skromnie ale gdyby nie ZZA co najmniej stać mnie na mid stakes (easy) a to tylko jebane hobby. Jak alkohol niszczy mi życie w prawdziwym świecie a nie w internecie można sobie dopowiedzieć heh
Tak więc jeżeli nie pije a zdarza się po 3, 4 miesiące to jestem normalnym typem, który dba o siebie, wykonuje zawód wysokiego zaufania publicznego ima się każdego sportu bo to kozacka sprawa, a ludzie powierzyliby mi w opiekę własne dzieci (i pewnie też żony
) i takie tam pierdy. Natomiast jak pije (okresy najczęściej po 1.2 tygodnie choć w tym roku zaliczyłem niechlubne 2 miesiące
) to pomimo tego, że nie leżę obsrany na deptaku pod budką z piwem (albo nie pamiętam tego heh ) mentalnie nic mnie od takiego typa nie różni. Takie uroki zespołu zależności alkoholowej. Nie każdy alkoholik pije 24 h/ na dobę przez cały rok. Ja dla odmiany pije w taki sposób jak wspomniałem wyżej. Jak takie dawki alko wpływają na zdrowie, życie społeczne, jakich przysparza problemów taki tryb życie i inne bzdury wie każdy kto ogląda "Shameless"
Zresztą cześć tej mojej historii, którą ofc nie ma się co chwalić jest na blogu ale nie polecam tego czytać bo to chujowa lektura, chociaż widzę, że cześć osób sobie chwali i overall fejm dojebany
Ciekawostka nr 1 :
Nigdy nie nauczyłem się palić papierosów i troluje wszystkich moich znajomych, którzy są od nich uzależnieni (ba dum tss ! )
Ciekawostka nr 2:
Jak nie pije jestem turbo oszczędnym typem, znaczy się tak ściskam banknot aż mi się zesra w dłoni. Nie serio bardzo mało wydaje bo mi za dużo do szczęścia nie potrzeba. Jedynie co to na żarcie czasami wydam większą kwotę. Za to jak pije to w Walentynki zdarzało mi się "zgubić" ze trzy średnie krajowe (choć w sumie to nie aż tak dużo gdyby uzmysłowić sobie, że moje trwały 1.5 tygodnia ) Skończyły się zresztą neuropatią alkoholową i szpitalem (odtrucie ) do którego nie trafiłem koniec końców bo uciekłem leczyć się sam. Głównie dlatego, że nie byłem ubezpieczony, ale to pewnie też cześć psychozy alkoholowej po odstawieniu
Ciekawostka nr 2:
Pomimo tego, że przez większość czasu nie pracuje (bo pije
), nie odprowadzam podatków w formie składki emerytalnej i zdrowotnej etc oddaje pewnie państwu więcej kasy niż większość na tym forum. Wódka jest tak samo bandycko opodatkowana jak praca. Jeżeli dobrze pamiętam to jakieś 60 % dla jebanych darmozjadów z Wiejskiej.
Smutno czasami z tym uzależnieniem, ale co zrobisz ? nic nie zrobisz
Kiedyś to ogarnę na dobre, bo skoczyć to się może tylko w jeden sposób gdy tego nie zrobię a za młody jestem by kłaść się do trumny i ktoś w końcu musi z Polaków wygrać Maint Event WSOP-a , ale jeszcze nie teraz .
W chuj smutów ale musiałem się oderwać od gry a blog wydaje się dobra opcja bo trzeci dzień gram po 14 godzin dziennie i nie wiem co się dzieje jestem tak dojebany heh . Masakra jakaś. nie polecam a będę się tak męczył do końca miesiąca (kill me now please)
Co by nie było tak żenująco i patetycznie :
Peace out. Widzimy się ostatniego tego miesiąca bo dzisiaj nie miałem przez większość cześć dnia neta i nie mam nawet czasu iść do kibla ani jeść bo debet trzeba opłacić za te alko z zeszłego miesiąca (i tajki i koks i dmuchane balony i karlice i ponton i emigrantów którzy latali po piwo i....) ale kto by tam się martwił błahostkami.