


Trening miazga totalna, nie wiem jakim cudem po dwóch godzinach snu (wybudzając się trzykrotnie) rozniosłem go w pył. Organizm ludzki to jednak skurwinox aż ciężko czasami mi uwierzyć, że coś tak doskonałego może być wynikiem nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności Mimo tego, że teoretycznie powinienem padać z nóg czuje się całkiem ok. Trening bez żadnych (prócz tych planowanych) przerw a ten dzisiejszych, zresztą jak każdy w tym programie szalenie intensywny (no może poza recovery). Zresztą wystarczy spojrzeć na ściągę, którą wrzuciłem wczoraj i na mój dzisiejszych Avg HR (cały trening w strefie przemian beztlenowych). Ale to jest właśnie to o czym pisałem wcześniej czyli właściwy dobór treningu jest niezmiernie waży i to aby pomimo tego, że jest bardzo ciężki czuć komfort psychiczny w trakcie jego wykonywania i przekraczać bariery z uśmiechem na ustach. Nie ważne w zasadzie jaką aktywność wykonujemy. Jeżeli nie odpowiada nam na siłowni "martwy ciąg" nie męczmy się z nim za wszelką cenę tylko spróbujmy zamienić na coś dla nas bardziej optymalnego (chociaż martwy ciąg nie jest najlepszym przykładem bo jest to jedno z najlepszych ćwiczeń jakie można robić i nie powinno się go unikać). Tak czy inaczej wiecie o co mi chodzi. Jak ma się poczucie, że się zdycha jednak przy tym niemałą satysfakcję wyniki i osiągnięcie celu jaki sobie założymy to tylko kwestia czasu. Wczoraj przewertowałem dostępną literaturę i badania na temat wyznaczenia "domową metodą" HR max i stref treningowych (poprzednim razem temat potraktowałem trochę po macoszemu). Skorzystałem z kilku najbardziej odzwierciedlających rzeczywistość wzorów, które charakteryzuje mały współczynnik niedokładności i wyszło, że mój HRmax to coś około 186 jednak jak widać dzisiaj na treningu osiągnąłem 190, a to pewnie i tak nie jest to co mógłbym wykręcić maksymalnie dlatego jak tylko zrobi się ciepło idę ogarnąć ten pomiar na stadion. Chociaż takie różnicę to nie jest duży problem bo i tak jak sama nazwa wskazuje "strefa" to trening w przedziale "od.. do" więc i tak wykonuje go poprawnie (nawet zbyt poprawnie, co overall może być błędem, ale o tym kiedy indziej). Do póki nie ogarnę tego na bieżni będę modyfikował jak tylko na treningu uda mi się uzyskać Hrmax ponad to co założyłem na początku.


Dzisiaj trochę nietypowo z dwóch względów, po pierwsze to jest obiad a nie jak mogło by się wydać śniadanie (termin ważności jaj kończy się jurto i trzeba było coś z tym zrobić) a po drugie właściwie każdy z produktów, który znajduje się na talerzu jest szemrany (może poza jajkami, chociaż niektórzy pewnie dalej sądzą, że dwa jajka tygodniowo należy spożywać ze względu na cholesterol, jeżeli tak to dzisiaj wyrobiłem miesięczną normę heh). Czemu mimo wszystko posiłek szemrany ? Wiecie, że ja podchodzę do diety elastycznie i mi to co dzisiaj zjadłem pozwoli spać w nocy spokojnie (ale nie trafiłem z porównaniem, ja i sen) jednak jak ktoś chciałby się kłócić to wafle ryżowe to produkt wysoce przetworzony otrzymywany metodą ekstruzji więc z góry występuje zarówno strata niektórych witamin i minerałów jak również taka metoda produkcji sprzyja powstawaniu w dość dużych ilościach akrylamidu (związek uznany powszechnie za kancerogenny). Dochodzi do tego wysoki indeks glikemiczny jednak ja nie jestem zarówno przeciwnikiem tej teorii o indeksie ( o ile ktoś nie jest cukrzykiem) i przy tak intensywnych treningach jakie wykonuje posiłki o wysokim IG w zasadzie są wskazane. Zresztą jestem na LC więc cukru spożywam tyle co kot napłakał i ewentualne wyrzuty insuliny rozchodzą się bez echa po łokciach Wafle mają pewne zalety ale do najzdrowszej żywności zaliczyć się ich nie da. Drugi produkt to ser twarogowy Piątnicy. Mi smakuje i skład jego jest w porządku jednak metoda produkcji również pozostawia wiele do życzenia. Co prawda producent nie wyszczególnia na opakowaniu ale taki ser na pewno poddany jest pasteryzacji i homogenizacji. O ile pasteryzacja w niskiej temperaturze jest do przyjęcia o tyle sporo szumu jest wokół homogenizacji, która podobno zmienia strukturę tłuszczu produktów, które są jej poddane. Tak czy inaczej produkty Piątnicy mogę polecić bo czasami jestem freakiem i pisałem do ich technologa czy jak tam typ się nazywał i jego odpowiedź o ile była zgodna z prawda pozwala mi wierzyć, że produkty tego producenta są dobrej jakości. Może nie wszystkie bo na pewno są jakieś gówniane jednak serek wiejski i mleko wiejskie jak najbardziej na plus. Zresztą Piątnica to spółdzielnia mleczarska, która nie zmiennie od kilku lat ląduje w top 3 najlepszych spółdzielni w naszym kraju. Ostatni "szemrany" produkt to pasztet sojowy. Mi tam smakuje jednak ten kupny, bo kilka razy robiłem w domu i raz 1 kg po zjedzeniu łyżki poszedł do kosza (jedna z nielicznych rzeczy, która jak sam zrobię totalnie mi nie smakuje). Skład mógłby być lepszy jednak do przyjęcia. Sama soja wzbudza nico kontrowersji bo fitoestrogeny (w budowie podobne do kobiecych hormonów płciowych) i niby nie polecana mężczyzną ale spożywam jej takie ilości, że raczej nie grozi mi przebieranie się w sukienki i malowanie ust (no na pewno nie z powodu spożycia soi
). Do tej jajecznicy wjechała jeszcze śmietana akurat w tej, którą miałem zagęstnikiem jest karagen i znowu można natknąć się na doniesienia, że rakotwórczy, że upośledza trawienie, że... ble ble ble. O wiem co jest ok , szczypiorek
Dobra kończę, bo w sumie to nawet nie skrót tego co można pisać tylko o kilku produktach ale zaczyna być tl;dr, zresztą sam się znudziłem przelewając to wszystko na papier
Challenge "jedź tylko bio" się skończył, wracamy do lodów , pizzy i kebabów
Peace, out.












