Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko
3,256 Posty
99 Użytkownicy
1578 Reakcje
87.3 K Wyświetlenia
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Nie mam nic w tym temacie. Widocznie kiedyś to przeglądałem, bo wygląda na to, że zostawiłem sobie tylko to co mnie interesuje, a na pewno gdzieś książkę o sokach widziałem. Znalazłem sobie za to coś na wieczór.

Może po tej lekturze w końcu po tygodniu przyśni mi się coś innego niż alkohol :ayfkm:


Odpowiedz
Cytat
tigerek73
Dołączył: 24.09.2007

Spoko. Alko we śnie lepsze niż w realu. :facepalm: :coolface:


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Dzisiaj z boiska wygoniła mnie pogoda, a i tak dopiero po godzinie, gdzie było już tak ślisko, że ciężko było utrzymać się na nogach. Swoją drogą i bez deszczu słabo być wyprostowanym po wczorajszej grze i kilkunastu meczach "mano e mano". Wyszło około trzech godzin czystej gry, a że się starałem nie oszczędzać ( bo okazja nie zdarza się za często) to dzisiaj pospinany jak agrafka łażę przez większość dnia. Miałem problem z defensywą chociażby, bo lewa ręka wciąż nie domaga i nie mogłem pchać jej "miedzy drzwi". Jak trzeba było konkretnie walczyć o trudną piłkę, to musiałem takie momenty z reguły odpuścić, żeby nie kusić losu, choć kilka grymasów na mordzie się pojawiło, bo łapy odpiąć i położyć na ławce z boku nie mogłem ( chuj tam a nie postęp technologiczny mamy), a czasami się zapomniało, że staw łokciowy przebywa na rehabilitacji w Ustrzykach do końca czerwca. W ogóle wczorajszy dzień był całkiem znośny i od dawna nie byłem w tak dobrym nastroju. Nawet łokieć na wątrobę, który przyjąłem na boisku, a po którym chciałem początkowo zwymiotować z bólu nie zrobił większej różnicy.

Od jakiegoś czasu muszę się zmuszać do tego by wytrzymać przy filmie czy tam serialu, ale ta marka raczej nigdy mi się nudzi i potrafię po 10 latach nie grania nawet w sapera odpalić RE2 i cieszyć się jak dziecko. Jedyny obraz, przy którym nie miałem ochoty nadusić fast forward. Przeciętny pewnie, ale u mnie ze zrozumiałych względów i tak wykracza poza skale ocen (wink).

Jutro koniec roku szkolnego, a to oznacza, że mam wolne boisko od rana przez całe wakacje. Może ( albo i nie ) opisze wam w najbliższym czasie jak będzie wyglądał mój dzień od lipca (jak znajdę chwile), by mi to przypominało, że nie ma co się lenić ilekroć będę miał lipne samopoczucie ( czyli 80 % czasu roboczego). Czasami mam wrażenie, że nawet jak śpię to mam chujowy nastrój :coolface:

Spokojnej nocy.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Tej, nie zacząłem jeszcze porządnie grać, a już na dużym palcu lewej nogi mam krwiak wielkości pięciogroszówki, a z palca prawej schodzi mi paznokieć :ayfkm: W tym tygodniu zajechane około 18 godzin na boisku. Pulsometr mi się wyhuśtał, więc nie wiem dokładnie ile, ale to jest dolna granica, bo w rzeczywistości grałem pewnie więcej. Na poważnie zaczynam od pierwszego lipca, bo obecnie to są podchody i testuje co, jak, gdzie i ile mogę/wytrzymam. Dorzuciłem skakankę, ale co idzie się przy tym zmęczyć to koniec. Ręka na tyle sprawna, że mogę już nią w miarę swobodnie rzucać, chociaż czasami o sobie przypomni i wtedy jest kwas.

Okres wakacyjny to głównie sport, a od września trzeba będzie się nauczyć żyć na nowo w społeczeństwie. Ogarnę sobie jakąś pracę wśród ludzi, rozglądnę się za jakimś haremem (bo ze względów bezpieczeństwa wypada mieć w dzisiejszej Europie kilka żon), poznam ludzi, którzy nie mają problemów z prawem i używkami (heh) i takie tam nudne rzeczy, które robią wszyscy normalni ludzie. Nie mam ciśnienia na "chillout" w moim rozumieniu, bo trochę nieskromnie to zabrzmi, ale jest wysoce prawdopodobne, że wyrobiłem życiową normę imprezowanie wszystkich czytających ten wątek. W zasadzie nie ma się co licytować, bo to powód do dumy żaden tbh, po prostu chciałbym zaznaczyć, że ja już swoje widziałem, słyszałem, zrobiłem i mi starczy na długi, bardzo długi czas, jeżeli nie na zawsze. Podświadomość czasami podstępnie knuje przeciwko mnie, ale to normalne, i trzeba nauczyć się z tym żyć.

Pokój.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

:ayfkm: :ayfkm: :ayfkm:

Wczoraj zadzwonił do mnie typ podając informację, przez którą się dziwnie czułem do wieczora, chociaż powinno być mi to obojętne, lub co najmniej poprawić humor <psychopata>. Rzecz dotyczy osoby, z którą przed 2000 rokiem huśtałem. Dziwna sprawa, ale to pewnie ma związek z tym, że "Moda na sukces" połączona z "Teksańską masakrą piłą mechaniczną" i "Manchester by the Sea" to nic w porównaniu z tym, co się odpierdoliło jak po kilku latach każde miało pójść w swoją stronę, więc mi powieka drgnęła z sentymentu do chujowości x milion tego rozstania. W sumie przez większość czasu była to całkiem spoko relacja, ale ta końcówka... Gdybym chciał o tym napisać to pewnie mało kto by uwierzył, że takie rzeczy dzieją się w prawdziwym życiu, więc w sumie dobrze, że o tym pisać mi się za bardzo nie chce. Historia warta tysiąca subskrypcji i super bloga, więc jest szansa na to, że kiedyś wam ją opowiem :coolface:

Jak doszło do mnie wieczorem, że jednak mam wyjebane na to co usłyszałem, to trafiony zostałem kolejną informacją, nad którą nie mogłem przejść obojętnie w żaden sposób, bo dotyczyła członka rodziny. Sporo stresu, spałem może ze dwie godziny, ale nad ranem okazało się, że rozeszło się po kościach. Mimo tego rykoszetem dostał mój humor i naprawdę miałem kiepski dzień. O 14 stwierdziłem, że to rozbiegam na boisku ( ze stresu zapomniałem zjeść od rana cokolwiek, zresztą nawet głodny nie byłem ) na co potrzebowałem jedynie... 4.5 godziny :ayfkm:

Tak więc Panie i Panowie nowy rekord spędzonych minut na boisku, z czego ponad połowa to mecz 1v1 z typem, który stawia opór więc niezły zapierdol. Humor mi się z miejsca poprawił , więc ponawiam prośbę o to, by mi ktoś ogarnął to w jaki sposób przenieś to "zaangażowanie " w sporcie na resztę spraw, bo czasami przydałoby się coś osiągnąć, a nie mieć na większość spraw, które mnie nie interesują ( jak zarabianie pieniędzy chociażby) wyjebane :facepalm:

Jak można zauważyć ostatnio trochę huśtawka nastroju, bo z najlepszego dnia w tym roku w kilka godzin przeszedłem do chujowo ale stabilnie, by za kolejne kilka zaliczyć w 2017 dzień najgorszy. Obecnie wróciłem do chujowo ale stabilnie, to jutro wypadałoby zrobić kolejny dobry dzień co ? Zapowiada się typowy tydzień z mojego życia.

Chyba najbardziej pasuje dzisiaj, szczególnie dwa ostatnie wersy pierwszej zwrotki to słuchać pierwszy raz dłużej niż pięć sekund :pokerface: :coolface:

Gangster w necie, pizd... a teraz czas wracać do realiów życia codziennego i skończyć sobie na drutach sweter na zimę, bo babcia znowu wytarga za uszy, że się ciepło nie ubrałem.

Pokój.

BTW: Co wy zrobicie jak PIS zamknie PokerStrategy bez moich wpisów ? ( ODP. Tłum: będziemy chodzić spać bez zażenowania BĘC !)

Spokojnej nocy, teraz już naprawdę.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Dzisiaj byłem na boisku jedynie 30 minut, bo ciągle pada. W sumie dałbym radę to zmęczyć, bo chociażby wczoraj siedziałem 2.5 godziny gdzie co chwilę padało na tyle mocno, że trzeba było się chować pod drzewa ( nic straconego, w końcu mogłem sprawdzić skakankę), ale jednak tartan jak zmoknie to lipa straszna. Tak w ogóle to taka nawierzchnia do sportów zespołowych, to proszenie się o rehabilitację, a w Polsce wszystkie Orliki wykładają tym syfem. Mam nadzieje, że dożywszy starości będzie można już sobie montować za psi pieniądz staw bioniczny, bo te boiska jak chce się grać na nich regularnie dopierdalają podobno stawy niemiłosiernie. Już chyba lepszy byłby asfalt. W sumie kiedyś tylko betonowe boiska były i człowiek nie narzekał, nawet jak zdarł sobie mordę na takim. A wracając do samej gry to jednak największym problemem jest wiatr, bo piłkę przy rzucie potrafi o metr znieść. Jak dołożyć do tego, że dzisiaj jestem niewyspany i dziwnie zmęczony to wszystko się skumulowało i chyba pierwszy raz w tym roku grałem w kosza krócej niż 1.5 godziny. Trudno i darmo.

Okazuje się, że chyba jednak w lipcu będę miał jakieś obowiązki i nie będę mógł przeznaczyć na kosza tyle godzin ile bym chciał. Nie wiem dokładnie jak to będzie jeszcze wyglądać. Może pokuszę się o jakiś challenge z tym związany, jak będzie wiadomo co i jak, chociaż też nie mam za bardzo czasu by go relacjonować, a na odpierdol robić tego nie chce.

Odpoczywam sobie, coś upiekę, ułożę sobie porządny plan treningowy i coś zobaczę z zaległych filmów. Taki tam relaks przed pewnie ciężkim lipcem.

Tymczasem.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Żrę węgle na potęgę. Nie miałem za bardzo czasu jeść bo... grałem w kosza. Nowy rekord sezonu. Bite sześć godzin z czego połowa to gra z typem o wiele młodszym, więc to nie spacer. Kosz działa na mnie jak morfina, bo po tylu godzinach gry powinni mnie znieść na noszach, a dopiero po tym jak usiadłem do komputera odczuwam trudy tych meczy. W sumie gdybym nie był głodny, to pewnie jeszcze z godzinę bym porzucał. Tak czy inaczej nie jestem w stanie spędzać tyle godzin na boisku mimo tego, że kilka tygodni temu tak zakładałem. Dorosłe życie to smuty i jednak z części obowiązków nie jestem w stanie się wykręcić. Zresztą to złe słowo, bo to cześć życia każdego, kto nie nosi korony na głowie, a ja i tak od odpowiedzialności (za sprawą % ) migałem się przez dekadę. Cały wolny czas jaki jestem w stanie wygospodarować przeznaczam na grę i wszystko co z nią związane ( sporo tego). Próbuje obecnie przestawić się tak, by wstawać o szóstej rano, ale na razie średnio mi to wychodzi. Jak to ogarnę, to będzie dodatkowa godzina do dyspozycji. Tak BTW to sen mi się trochę zjebał ostatnimi czasy i znowu nie sypiam za wiele :rage: Chociaż w sumie i tak więcej, niż dwa miesiące temu, to co ja tutaj psioczę.

Spokojnej nocy.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Wiesz, czy nie wiesz ? :ayfkm: Żadne drobne urazy typu siniaki, krwiaki czy schodzące paznokcie ( kiedy rozpędzone 80 kg spadnie ci na palce u nogi), a których praktycznie nie zauważam, bo to normalne i się przyzwyczaiłem. Kontuzja była na tyle dotkliwa, iż wykluczyła mnie ze wczorajszego treningu, a dzisiejszy stoi pod znakiem zapytania ( dobrze, że nie pod latarnią), choć pewnie i tak go zrobię. Odpowiedź jest dość oczywista, więc pozwolę sobie nie obrażać waszej inteligencji, jednak gdyby ktoś nie czytał czym się ostatnio zajmuje, a obrazek mimo wszystko nic mu nie sugeruje ( bo sobota rano) zamieszczę odpowiedź w spojlerze, choć wierze, że nikt nie będzie musiał do niego zaglądać.

Spoiler

Tak macie rację, kontuzji nabawiłem się śpiąc w łóżku :facepalm: Piszę teraz całkiem poważnie, a jak ktoś zastanawiałby się jak do tego doszło, niech pyta śmiało, to mu odpowiem

BĘC. Idę robić mobility przed grą, bo bez godzinnej rozgrzewki nie będę w stanie chodzić dzisiaj, a co dopiero grać.

Peace out.


Odpowiedz
Cytat
tekiza77
Dołączył: 02.10.2016

Jak do tego doszło?


Odpowiedz
Cytat
ultrac
Dołączył: 23.10.2012

Wiedzialem, ze odpowiedz bedzie inna niz kosz ale pozostale trzy wygladaly rownie solid (no moze spanie troche wiekszy procent szans, ze tam). Jakbys sie nie przyznal, to bym poprosil o telefon do przyjaciela, pol na pol i pytanie do publicznosci.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Śniło mi się, że bronię się przed jakimś typem kopiąc go w nogi. Problem polega na tym, że o ile w śnie mój low kick prawdopodobnie wylądował w okolicach łydki adwersarza, o tyle w "prawdziwym" świecie zatrzymał się na ścianie. Tak, przyjebałem kopa w mur (bo mam łóżko tak ułożone) na tyle mocno, że mam problem z palcami u prawej nogi. Nie sądziłem, że coś takiego w ogóle jest możliwe podczas snu, ale jak widać mój CUN chodzi własnymi ścieżkami. Nic to, wygląda na jakiś sabotaż organizmu, bym sobie odpoczął, więc dzisiaj light trening zrobię heh.

Mam spore problemy z zakresem ruchu w stawach, stabilizacją ( ogólnie mobilnością), jednak obecnie robię wszystko, aby ten problem wyeliminować. Po kilku miesiącach zmuszania się, aby przynieść z pokoju obok krzesło, zacząłem w końcu na nim siedzieć przy komputerze ( a nie niemal leżeć na kanapie). Dopiero problemy na boisku podczas meczu ( w innym wypadku mi to nie przeszkadza) zmobilizowały mnie do tego, chociaż od dawna należało to zrobić, bo plecy jak i kark opór mnie bolały chociażby właśnie od niewłaściwego usadowienia tyłka. Tak więc kosz mi służy, bo jest w stanie zmusić mnie do rozwiązywaniu wielu problemów, które normalnie olewam i bagatelizuje. Prosta zależność, bo zauważyłem, że mam duże kłopoty w obronie z trzymaniem odpowiedniej postawy "nisko na nogach" ( zakres ruchu w biodrach ssie) przez co nie bronię tak jak powinienem, nawet jak tego chce. Wystarczyło, abym przegrał jeden mecz, by z miejsca próbować ten problem rozwiązać, gdzie wcześniej właściwie od kilku lat nie było mnie w stanie zmusić nic innego, by tą sprawą się zająć.

W zasadzie muszę poprawić wszystko co związane z grą w kosza, a jest tego tak dużo, że nie starcza czasu na pracę nad wszystkim z osobna. Dlatego wyglądam pewnie dość śmiesznie, gdy chodzę po domu na piętach, lub myję zęby stojąc na jednej nodze, ale jak wspomniałem nie mam czasu, aby robić jakieś dodatkowe treningi stabilizacji, poprawiania ruchomości w stawach, więc piekę dwie pieczenie na jednym ogniu. Jak się chce, to rozwiązanie znaleźć można bez robienia wymówek, z których mam doktorat.

Czasami się zastanawiam jak mam gorszy dzień po co mi to wszystko i jaki w tym sens, skoro tak naprawdę jestem za stary, by w kosza grać na przyzwoitym poziomie, a nawet by robić na tyle intensywne treningi, z których nic poza satysfakcją nie wynika, ale odpowiedź odnajduje ilekroć wyjdę po takim myśleniu na boisko...

Pokój.


Odpowiedz
Cytat
tekiza77
Dołączył: 02.10.2016

Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Co tam dziewczyny ? Wiem, drażnię się, ale jakbym zapytał "co tam typy ?", to być może jakaś dziewczyna, która przez przypadek (KLIK) :f_rolleyes: połamała u mnie nogę i teraz trudno jej o własnych siłach stąd wyjść mogłaby się poczuć urażona. Mógłbym napisać "co tam typy i dziewczyny ?", ale zbyt dużo z tym zachodu... Zresztą to niekulturalne trochę pisać do was nawet w tej drugiej formie, mając na uwadze chociażby to, iż ostatnio w angielskim powstały nowe zaimki, by środowiska LGBT nie czuły się urażone. Nie chcąc być chamski ciężko mi określić, które z 30 nowych płci mnie obecnie czyta i jak zwracać się do ludu z należytą estymą. Nie wiem co rząd odpierdala, że jeszcze nie rozwiązał tej kwestii, tak by to było jasne, tylko jakieś tematy zastępcze o sądownictwie i emisji CO2, albo co gorsza o hazardzie i pokerze jakby te problemy kogoś dotyczyły. Nie mają serca...

Nie wiem co mi tutaj teraz wyszło, bo wszedłem sobie, aby wydębić należne za to, że pozostałem jedyny w tym dziale, który piszę, i który oficjalnie wciąż reprezentuje odmianę. Cukierki i czekolady proszę wysyłać na warszawski oddział AA, to sobie odbiorę na następnej sesji.

Tak naprawdę to mam dzisiaj gorszy dzień. Od rana mnie boli głowa, bo wyrobiłem tygodniową normę snu ( 10.5 h) i takie tam humory miewam od obudzenia. Swoją drogą nie przypominam sobie, abym spał więcej niż 10 godzin na przestrzeni ostatnich 5 lat ( dalej moja pamięć nie sięga bez suplementów). Zawsze miałem tak, że jak spałem za długo, to potem cały dzień nie mogłem się pozbierać. Wygląda na to, że organizm się poddał i odespał, bo jednak 4 do 6 godzin gry w kosza zostawiło małe piętno w tym tygodniu na nim, szczególnie gdy niedosypiałem tu czy tam.

Zbieram się do wpisu, który kiedyś tam obiecałem, ale doba mi się skróciła znowu, więc mogę się nie pozbierać z braku czasu (oink). W ramach ewentualnej rekompensaty, gdyby nie wyszło macie video, które poza mną pewnie nikogo nie obchodzi, ale co chcieliby, w końcu za darmo nie ? (troll)

No dobra, nie będę chujem i podam coś, co bardziej "grzeje". Może znajdzie się z jedna osoba, która była na wagarach jak temat był przerabiany w szkole i się czegoś dowie.

Dla mnie smuteczek, no bo jakiego koloru do diaska jest teraz moja sukienka ?

Peace.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Miałem coś napisać, ale...
Należałoby zaplanować sobie aktywność na przyszły miesiąc, ale...
Powinienem sobie zrobić dzień wolny od wszystkiego (łącznie z oddychaniem), ale...

Jestem zmęczony, bynajmniej nie z powodu tego, iż dzisiaj spałem jak za starych chujowych czasów ( mniej niż cztery godziny). Psychicznie jestem zmęczony, więc daruje sobie obszerniejszy wpis o tym, co u mnie słychać, bo nie będzie on obiektywny ze względu na moją formę. Jest kilka rzeczy, które chciałbym nakreślić. Właściwie zrobiłem to bazgrząc w wordzie dwie strony, które są jedynie wstępem, ale ładu i składu tyle tam co w największym polskim burdelu- sejmie. Wiecie, że nie unikam wpisów w momencie "downswingu", ale mam jednak problem dzisiaj z budowaniem zdać podrzędnie złożonych i właściwym umiejscowieniem przecinków, więc naprawdę wypadałoby po prostu oszczędzić wam oczu i wrócić do tego o czym chce napisać kiedy indziej.

Cofając się te kilka zdań, to faktycznie powinienem sobie zrobić dzisiaj wolne ( zarówno od myślenia jak i aktywności), tylko obawiam się, że może nie wyjść mi to za dobrze. Niejako problem ten, jest "kręgosłupem" tego o czym miałem dzisiaj wspomnieć, ale ze względu na chwilową niemoc, jak również fakt, iż przy samym pisaniu wstępu wkradło się zbyt wiele dygresji ewakuuje się z tego miejsca w try miga.

Peace out.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Znacie osobę, która znalazła coś nietypowego na ulicy ? W moim wypadku znalezienie 5 zł mieści się w tej kategorii, bo mam wrażenie, że jedyne co mogę na ulicy znaleźć to wpierdol, a i przy tym musiałbym się pewnie nieźle natrudzić, bo w gruncie rzeczy nawet jak bywałem na "dopingu", to spokojna ze mnie osoba i do rękoczynów dochodziło jedynie w ostateczności, kiedy negocjację nie przyniosły rezultatu, lub nie było na nie szansy, a na spierdalanie siły (heh). W zasadzie to dość ciekawy i śmieszny temat z perspektywy czasu, ale jednocześnie na dłuższy wpis, a nie o tym chciałem bazgrać.

Nie mam po prostu "szczęścia" do znajdowania fantów na ulicy, które w jakiś sposób byłyby funkcjonalne dla znalazcy, no chyba, że do tej kategorii zaliczymy gónwno, bo rzeczywiście na to trafiam regularnie, co jest w sumie dość podejrzane, bo prawo regresji do średniej się trochę opierdala, a przecież matematyki podobno nie da się oszukać. Wracając do rzeczy i pytania z początku, to o ile sam mam pecha do takich spraw, to znam osobę, która dość często znajduję przedmioty, które w jakiś sposób się przydają. Skąd więc pytanie o nietypowość ? Bo mnie w pierwszej chwili zdziwiło to, iż jakiś czas temu osoba ta nie znalazła ( jak by się można było spodziewać ) telefonu, pieniędzy, kluczy czy czego tam jeszcze tylko... 20 rolek ręczników papierowych oraz 12 butelek mleka. Spełnia to chyba wymogi "nietypowości", tym bardziej, iż sobie leżało i puszczało do niego oko na ulicy w centrum miasta. Gdyby mi ktoś o tym opowiedział, to w pierwszej kolejności raczej byłbym bliższy określeniu "co ty pierdolisz", ale jednak wycieram obecnie ręce w te ręczniki, oraz pije mleko z tych butelek, bo zarówno jeden jak i drugi produkt jest dobrej jakości (wink). A wy, na jakie nietypowe rzeczy codziennego użytku moi mili ostatnio trafiliście ?

Nie mam nastroju aby pisać na temat ostatnich wydarzeń związanych z moim samopoczuciem, więc pal sześć, chociaż wrócę do pewnych spraw kiedyś. Dzisiaj zrobiłem sobie w końcu wolne, które należało mi się kilka dni temu, gdy skręciłem kostkę (należało, jak żółte papiery Nowoczesnej.), bo jak się domyślacie bez stawu skokowego ciężko o grę w kosza, no ale jak się okazuje nie moim wypadku. Skręcenie nie było na tyle poważne, by mnie unieruchomiło na amen, jednak okazało się dotkliwe na tyle, abym po prostu dał sobie z aktywnością spokój, o czym zapomniałem heh. Dzisiaj zakładam sukienkę, która o dziwo po jednej z moich byłych towarzyszek życia wisi sobie nadal w szafie, i będę robił jogę. Mam z tym mentalny problem, ale zarówno na to, jak i wszelkiego rodzaju stabilizację i mobility, zwłaszcza w swoim wieku jestem poniekąd skazany. Zresztą w ostatecznym rozrachunku ma to wymierny wpływ na samą grę, więc nawet nie chodzi o wiek, a mając tego świadomość, nie mogę udawać, że takie formy "aktywności" są dla słabych.

W sierpniu i wrześniu zrobiłbym challenge na blogu, z którego i odwiedzający może by coś tam wynieśli, a na który wydaje mi się mam pomysł ( od dłuższego czasu zresztą ), ale z racji tego, iż nie będę miał raczej wolnej chwili , jak również tego, że ( uwaga szczerość, zamknij oczy) nikt mi za to nie "zapłaci" pewnie do tego nie dojdzie (#wszystko dla pieniędzy). Nie chodzi nawet o $, jednak fakt, iż nie będę mógł z nikim rywalizować, po prostu skończy ten challenge pewnie po kilku dniach, więc i zaczynać nie ma sensu. Jak mi strategy gwarantowało wypłatę jakiś czas temu za udział w promocji i utarcia nosa pozostałym uczestnikom, to wpisy były przez 1.5 miesiąca codziennie, a samo wyzwanie dość wyśrubowane. Bez elementu rywalizacji challenge jaki sobie wyznaczę, skończy się po odejściu od komputera eh. No, ale być może spróbuje, choć to wątpliwe, bo PIS zamiast blokować strony, które faktycznie zabijają ( i tak już ograniczony) czas wolny, blokuje pokera, w którego i tak nie gram, a taki PornHub hula sobie śmiało i znowu ma promocje na konto premium :coolface:.

Tymczasem.

A bym zapomniał. Nawet jak ktoś nie gra w kosza, to szczerze polecam tą serie, bo tylko ktoś o złej woli lub totalny ignorant stwierdziłby, iż jest chujowa. W zasadzie to nie macie wyboru nawet, bo jak ktoś tej serii nie ogarnie ( a wiedz, że pacze), to zgłaszam na prokuraturę, że tylko dlatego tego nie zrobił, bo koleś jest czarny i wtedy zobaczymy jak będziecie śpiewać z paragrafu o rasizm. Lewica was dojedzie za to w tri miga.

"Be comfortable being uncomfortable mutha..."

Peace out.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Pogoda i skręcona kostka przeszkadza mi w grze, jednak dosłownie przed chwilą zerknąłem przez okno, aby warunki atmosferyczne zweryfikować raz jeszcze ( a tak naprawdę, aby w tym smutnym życiu jedynym oknem na świat nie był Windows) i zobaczyłem przez nie niewiastę zawijającą asfalt, więc nie ma wymówek, a ja ubieram się i ją gonię ( może akurat ta nie zadzwoni na policję, że "dopada" ją dziad z brodą ):ayfkm:

Odpuściłem sobie ten tydzień nieco (aktywność, dieta itp) i zaczyna chamsko sprowadzać się to do degrengolady. Tak już jest, że balans nie był nigdy moją mocną stroną, ale suma nałogów musi być stała, a mi jeden trochę wypada z terminarza, więc pozostaje próżnia, która czymś musi się wypełnić. Wyprostuje to do poniedziałku na tip top, jednak te kilka dni odpocznę sobie trochę, aby złapać świeżość i dojść z kontuzjami do porozumienia, bo obecnie zachowują się jak totalna opozycja, no nie pogadasz.

Wiem, że powinienem oglądać jak każdy normalny GOT, ale nie chce mi się, a czas ten spędzam od dwóch tygodni studiując historię marksizmu. Może wydać się to dziwne, ale nie da się tłumaczyć realnie obecnej rzeczywistości bez tego. Zresztą sprawdźcie to sobie sami jak poczuwacie się zainteresowani, a powinno was to obchodzić chociażby ze względu na dobro własnych dzieci ( bo na nas jest już generalnie za późno). Ale ja za cienki jestem, aby o tym się szerzej wypowiadać, bo sam to dopiero ogarniam, więc ciach.

Zrobiło się smutno i poważnie, a mnie i tak nikt nie słucha, więc wrócę sobie do tragi komedii, która odpierdala mi się od rana. Taki o to problem mam, iż ubierając dzisiaj skarpety doszedłem do wniosku, że Jordan ordynarnie leci ze mną w chuja. Nie dość, że każe sobie płacić krocie za swoje produkty, to jeszcze sugeruje, iż jestem debilem zaznaczając, która ze skarpet jest prawa, a która lewa :coolface: A jebać ten brand. Zresztą i tak podpisałem kilka tygodni temu umowę z Under Armour.

Dobra, bo mi za lokowanie nikt nie zapłaci, a za chwalenie się drogimi skarpetkami tłum ryj obije (choć powinien współczuć, bo przez to, że jest noszę teraz miesiąc muszę wpierdalać ziemniaki i popijać wodą), więc wracam do historii marksizmu, aby spierdolić sobie humor jeszcze bardziej heh.

Peace out.


Odpowiedz
Cytat
ultrac
Dołączył: 23.10.2012

Jak solidny ignorant śmiechnąłbym, że lewak i to taki mocno solidny, że historię marksizmu czyta :coolface:

Ale stety/niestety good point z Twojej strony, że nie da się tłumaczyć obecnej rzeczywistości bez tego. Zresztą, jak i bez wielu innych teorii.

Era nadchodzącego AI, możliwy konieczny "dochód bezwarunkowy", by ludzie nie głodowali. Dodać do tego jeszcze globalizację, która sama w sobie jest jedyną szansą na przejście do cywilizacji planetarnej i przetrwanie ludzkości w longtermie (superwulkany, komety - w przeciągu najbliższych setek, tysięcy lat coś statystycznie "musi" walnąć) i okazuje się, że sprawa nie jest tak prosta, jak chcieliby niektórzy ją widzieć.

Na urlop, który zaczyna mi się bardzo niedługo, mam naszykowaną długą listę tematów (jeszcze bez konkretnych książek - tytuły i autorów znajdę), o których chcę poczytać; właśnie w kontekście przyszłości, najbliższych kilkunastu lat.

Żyjemy w bardzo kruchej rzeczywistości: globalnej polityki, przemian społecznych spowodowanych przez przejście do społeczeństwa informacyjnego, gigantycznych zmian w mentalności/wiedzy/społecznych umiejętnościach stechnicyzowanego pokolenia obecnych ~20 latków (a jak pokazuje historia, to właśnie ludzie w tym wieku są najłatwiejsi do zradykalizowania przez najbardziej charyzmatyczne jednostki w ich wieku i prących do urzeczywistnienia swoich ideologii, pociągających za sznurki starych pryków - "dziadów i bab rewolucji").

Tak samo, jak w I połowie XX wieku była bardzo bliska, w zwarciu i na punkty, walka faszystów z komunistami, tak teraz bardzo równorzędnie o dusze młodych walczą dwa nurty - strong leftist i strong rightist. Obydwa czują podskórnie, że chcą zmienić establishment, tylko obydwa z innych powodów.

Na razie obydwaj przeciwnicy stoją na wadze, trash talk, groźne spojrzenia i lekkie przepychanki. Mam nadzieję, że walka zostanie odwołana.

O się rozpisałem, jak dawno nie. Jak znajdziesz jakieś fajne tytuły książek, to podrzuć :truestory:


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Ja tam nabieram przekonania, iż niezależnie od tego "po której stronie bije ci serce", to w ogólnym rozrachunku obie drogi prowadzą na skraj przepaści. Ale jakiekolwiek dłuższe rozmowy o tym w necie nie są według mnie najlepszym rozwiązaniem ( z podobnych przyczyn jak rozważania na temat religii), dlatego osobiście wolę zahaczyć o coś, co uważam za ważne, a niech już zainteresowany we własnym zakresie temat zgłębia jeżeli uzna to za interesujące, albo wyrzuci to do kosza. Każdy ma swój rozum.

Jeżeli chodzi o sam marksizm to dla kogoś, kto rzeczywistością, która nas otacza się interesuje jest to obowiązkowy punkt programowy, przez który przebrnąć należy. Przykładem może być chociażby wczorajsza wypowiedź wysoko postawionego urzędnika UE. Aby zrozumieć, dlaczego Polakom macha się przed nosem ( co prawda pustym pistoletem) należałoby uświadomić sobie do czego tak naprawdę dąży UE, a dąży do likwidacji suwerennych państw. Jaki ma to związek z marksizmem i co z tego wynika ? A no wynika wiele, ale bez zaznajomienia się z tą ideologią nie wyciągnie się odpowiednich wniosków. Jak ktoś nie ma nic lepszego do roboty, a ciężko mu to sobie wyobrazić to może zobaczyć chociażby to:

Swoją drogą chyba z 70 czy 80 % Polaków według badania opinii publicznej jest zwolennikiem UE... Można się z tym nie zgadzać, ale wówczas należałoby wysunąć kontrargumenty. Karoń ogólnie imo jest dość ciekawą osobowością chociaż polemizowałbym z częścią jego założeń( bo już tak mam heh), ale reklamowanie go na forum pokerowym nie jest chyba za dobre, bo wielu grających w karty i nie potrafiących robić nic innego, miałoby niezły ból dupy wiedząc jaki jest jego stosunek chociażby do pracy. Niemniej uważam, że typ ma ciekawe podejście, a jak ktoś jak ja, nie ma życia, to może sprawdzić jego kanał na YT #historia sztuki. Sporo godnego uwagi materiału, o ile nie jesteś komunistą :coolface:

Na urlop, który zaczyna mi się bardzo niedługo, mam naszykowaną długą listę tematów (jeszcze bez konkretnych książek - tytuły i autorów znajdę), o których chcę poczytać; właśnie w kontekście przyszłości, najbliższych kilkunastu lat.

Myślę, że to może być interesujące :

"36 forteli. Chińska sztuka podstępu, układania planów i skutecznego działania"- Plebaniak stawia tezę chociażby taką, że jedwabny szlak, to jedynie zasłona dymna przed tym o co tak naprawdę chodzi Chińczykom, co dla wielu komentatorów i patrząc na ogrom tego przedsięwzięcia jest dość karkołomnym stwierdzeniem, chociaż nie pamiętam czy akurat w tej książce o tym piszę, niemniej jak wiadomo Chiny odgrywają obecnie główną rolę jeżeli chodzi o porządek i ład światowy i to jak będzie się on kształtował w przyszłości.

„Pacyfik i Azja. O wojnie” J. Bartosiaka, którego chyba nie trzeba przedstawiać, bo sporo z nim materiału w sieci.

A skoro urlop to nie ma się co za bardzo męczyć, więc:

"Kobe Bryant. Showman" Lazenby Roland. Nie muszę chyba pisać, że nie jest to książka interesująca nie tylko dla kogoś, kto gra w kosza, ale akurat moje zdanie przy tej konkretnej pozycji może być subiektywne.

Pokój.


Odpowiedz
Cytat
ultrac
Dołączył: 23.10.2012

Bartosiak oczywista na propsie :f_drink:
Plebaniaka dodaję do listy.

Biografie wariatów, którzy doszli na sam szczyt lubię, ale szkoda mi trochę czasu :f_frown:

Jakoś zawsze tak bylo, ze po 300 stronach lektury mialem wrazenie, ze mozna bylo ksiazke bez ŻADNEJ straty skondensować do 3 stron (a czasami jednej, albo i jednego wartego przeczytania zdania). Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że z każdą książką tak można zrobić, ale akurat biografie pod tym względem są najgorsze. Bardzo subiektywna opinia oczywiście :coolface:

Dziś jeszcze dociśnięcie kilku rzeczy i jutro laba :banana:


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Ja swój "urlop", który domyślnie ma trwać do końca sierpnia próbuje powoli sabotować tak, aby jednak od nowego miesiąca wrócić do pracy. Decyzję jednak pewnie podejmę dopiero w ostatnich minutach mijającego miesiąca i jak mam to w zwyczaju, na pewno nie będzie dla mnie za dobra, bez względu na to czy na pracę się zdecyduję, czy też nie :ayfkm:. Tak czy inaczej mając co najmniej jeszcze te kilka dni wakacji próbowałem dzisiaj ogarnąć gierkę ( jedną z niewielu), w którą mogę grać. Myślałem nawet o tym, aby zrobić z tego challenge, bo dałoby się, ale okazuje się, iż nie mam obecnie pada, bo prawdopodobnie go wyrzuciłem przy okazji ostatniego remontu i trochę chuj mi niepachnący strzelił w twarz.

Spoiler

Jeżeli próbujesz rozwikłać czy pachnący byłby akceptowalny w tym momencie, to wiedz drogi czytelniku, iż sugeruje to tyle, że to ty masz problem ze samym sobą, a nie autor tego stwierdzenia BĘC ! :coolface:

{przy. red. The Last Of Us, na pewno chujec jebany wspomni o tym, 100 % daje łapę pod topór}

Gierka to :

{przy.red. skurw... :rage:}

Wychodzi, że koniec miesiąca spędzę tak jak cała resztę - na boisku, na które właśnie się wybieram, bo mnie tutaj deszczem matka natura straszy.

Udanego urlopu

Swoją drogą do tego kolesia z video wrócę kiedyś, bo mi jego historia kogoś przypomniała, ale to raczej opowieść do działu z 'winem" w tytule.

Peace.


Odpowiedz
Cytat