Znacie osobę, która znalazła coś nietypowego na ulicy ? W moim wypadku znalezienie 5 zł mieści się w tej kategorii, bo mam wrażenie, że jedyne co mogę na ulicy znaleźć to wpierdol, a i przy tym musiałbym się pewnie nieźle natrudzić, bo w gruncie rzeczy nawet jak bywałem na "dopingu", to spokojna ze mnie osoba i do rękoczynów dochodziło jedynie w ostateczności, kiedy negocjację nie przyniosły rezultatu, lub nie było na nie szansy, a na spierdalanie siły (heh). W zasadzie to dość ciekawy i śmieszny temat z perspektywy czasu, ale jednocześnie na dłuższy wpis, a nie o tym chciałem bazgrać.
Nie mam po prostu "szczęścia" do znajdowania fantów na ulicy, które w jakiś sposób byłyby funkcjonalne dla znalazcy, no chyba, że do tej kategorii zaliczymy gónwno, bo rzeczywiście na to trafiam regularnie, co jest w sumie dość podejrzane, bo prawo regresji do średniej się trochę opierdala, a przecież matematyki podobno nie da się oszukać. Wracając do rzeczy i pytania z początku, to o ile sam mam pecha do takich spraw, to znam osobę, która dość często znajduję przedmioty, które w jakiś sposób się przydają. Skąd więc pytanie o nietypowość ? Bo mnie w pierwszej chwili zdziwiło to, iż jakiś czas temu osoba ta nie znalazła ( jak by się można było spodziewać ) telefonu, pieniędzy, kluczy czy czego tam jeszcze tylko... 20 rolek ręczników papierowych oraz 12 butelek mleka. Spełnia to chyba wymogi "nietypowości", tym bardziej, iż sobie leżało i puszczało do niego oko na ulicy w centrum miasta. Gdyby mi ktoś o tym opowiedział, to w pierwszej kolejności raczej byłbym bliższy określeniu "co ty pierdolisz", ale jednak wycieram obecnie ręce w te ręczniki, oraz pije mleko z tych butelek, bo zarówno jeden jak i drugi produkt jest dobrej jakości (wink). A wy, na jakie nietypowe rzeczy codziennego użytku moi mili ostatnio trafiliście ?
Nie mam nastroju aby pisać na temat ostatnich wydarzeń związanych z moim samopoczuciem, więc pal sześć, chociaż wrócę do pewnych spraw kiedyś. Dzisiaj zrobiłem sobie w końcu wolne, które należało mi się kilka dni temu, gdy skręciłem kostkę (należało, jak żółte papiery Nowoczesnej.), bo jak się domyślacie bez stawu skokowego ciężko o grę w kosza, no ale jak się okazuje nie moim wypadku. Skręcenie nie było na tyle poważne, by mnie unieruchomiło na amen, jednak okazało się dotkliwe na tyle, abym po prostu dał sobie z aktywnością spokój, o czym zapomniałem heh. Dzisiaj zakładam sukienkę, która o dziwo po jednej z moich byłych towarzyszek życia wisi sobie nadal w szafie, i będę robił jogę. Mam z tym mentalny problem, ale zarówno na to, jak i wszelkiego rodzaju stabilizację i mobility, zwłaszcza w swoim wieku jestem poniekąd skazany. Zresztą w ostatecznym rozrachunku ma to wymierny wpływ na samą grę, więc nawet nie chodzi o wiek, a mając tego świadomość, nie mogę udawać, że takie formy "aktywności" są dla słabych.
W sierpniu i wrześniu zrobiłbym challenge na blogu, z którego i odwiedzający może by coś tam wynieśli, a na który wydaje mi się mam pomysł ( od dłuższego czasu zresztą ), ale z racji tego, iż nie będę miał raczej wolnej chwili , jak również tego, że ( uwaga szczerość, zamknij oczy) nikt mi za to nie "zapłaci" pewnie do tego nie dojdzie (#wszystko dla pieniędzy). Nie chodzi nawet o $, jednak fakt, iż nie będę mógł z nikim rywalizować, po prostu skończy ten challenge pewnie po kilku dniach, więc i zaczynać nie ma sensu. Jak mi strategy gwarantowało wypłatę jakiś czas temu za udział w promocji i utarcia nosa pozostałym uczestnikom, to wpisy były przez 1.5 miesiąca codziennie, a samo wyzwanie dość wyśrubowane. Bez elementu rywalizacji challenge jaki sobie wyznaczę, skończy się po odejściu od komputera eh. No, ale być może spróbuje, choć to wątpliwe, bo PIS zamiast blokować strony, które faktycznie zabijają ( i tak już ograniczony) czas wolny, blokuje pokera, w którego i tak nie gram, a taki PornHub hula sobie śmiało i znowu ma promocje na konto premium :coolface:.
Tymczasem.
A bym zapomniał. Nawet jak ktoś nie gra w kosza, to szczerze polecam tą serie, bo tylko ktoś o złej woli lub totalny ignorant stwierdziłby, iż jest chujowa. W zasadzie to nie macie wyboru nawet, bo jak ktoś tej serii nie ogarnie ( a wiedz, że pacze), to zgłaszam na prokuraturę, że tylko dlatego tego nie zrobił, bo koleś jest czarny i wtedy zobaczymy jak będziecie śpiewać z paragrafu o rasizm. Lewica was dojedzie za to w tri miga.
"Be comfortable being uncomfortable mutha..."
Peace out.