Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko
3,256 Posty
99 Użytkownicy
1578 Reakcje
87.2 K Wyświetlenia
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Mało dzisiaj pokera (~ 4,5 h), ale średnio spałem i po zrobieniu treningu tak mnie znużyło, że cały czas ziewam. Zresztą dostaje trochę po ryju, więc i motywacji nie ma aby na śpiocha to przemęczyć. Wrócę jutro...

Rodzice sobie zamówili nową lodówkę. Sporych gabarytów, więc oczywiście nikt się z tym pierdolił nie będzie i zapłacili za wniesienie. Dzisiaj typ z nią przyjechał i od razu było wiadome, że ktoś mu zrobił dobry żart. Lodówka ma ze dwa metry i ze sto kilo waży, a kolesia wysłali z nią samego. Przed otworzeniem paki pyta się gdzie to wnieść i zbladł jak się okazało, że na czwarte pięto. Na pytanie dlaczego sam przyjechał odpowiedział "życie". Ojcu trochę szkoda się zrobiło tego gościa wiedząc, że we dwóch będzie spory problem aby to wnieść, więc stwierdził, że mu pomoże, ale nie zapłaci za tą usługę skoro firma leci w chuja. Typ nie zastanawiał się ani chwili i stwierdził, że da radę sam. Jak tam chcesz... Rodzice odwrócili się na pięcie, by pogadać z sąsiadami, a typ zabrał się do roboty i nie minęła minuta jak można było usłyszeć na pół dzielnicy pierdolnięcie i płaczliwe "O kurwa". Spierdoliła mu się ta lodówka z paki przy próbie wyładunku na chodnik, bo nie było szans aby ją utrzymał sam, a co dopiero wniósł. Typ nie mógł jej nawet z auta wypakować, a chciał na czwarte piętro taszczyć przez klatkę, w której ciężko jest manewrować z większą torbą zakupów :ayfkm:. Ojciec podszedł, popatrzył się na niego, na tą lodówkę, jeszcze raz na niego i stwierdził "Dobra zabieraj to ścierwo na magazyn, bo nie odbiorę jej po ty co się tutaj odjebało". Typ wkurwiony, że jak to, że jechał z nią 700 km .. .ale usłyszał w odpowiedzi tylko "życie". Co za niemoty to koniec świata. Człowiek nie dość, że ją rozbił, bo połakomił się na 40 zł, to jeszcze chciał ją na siłę wepchnąć twierdząc, że nic się nie stało, bo można od razu do reklamacji zgłosić jakby nie działała ( WTF ? heh). A myślałem, że takie akcję odeszły w zapomnienie wraz z latami 90-tymi. Jak widać, niektóre firmy nadal się nie szanują...


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Słabo rozpoczęła się druga połowa miesiąca, jeżeli chodzi o ilość rozdań. Wczoraj grałem tylko dwie godziny ( nie dało rady wygrać nic słabszego od karety), a powinienem nieco zwiększyć liczbę godzin. Zawsze mi się ciężko grało jak zdarzają się przez dłuższą chwilę setupy, więc pewnie po części trochę run odpowiada za taki stan rzeczy. Postaram się mimo wszystko nadrobić, bo jeszcze kilka dni zostało. Byle wygrywać chociaż co dziesiąte rozdanie, bo jak wpierdol jest za duży, to zdarzają mi się pojedyncze spazzy i niepotrzebne hero sprawdzenia, a to powoduje dodatkową frustracje. No i grać się nie chce i człowiek szuka trochę wymówki ( wczoraj taką wymówką był fakt, że zamiast męczyć się z flopami wyszedłem z ludźmi do baru patrzeć jak chleją wódę :coolface: ). Z reguły dzielnie znoszę wpierdol do momentu, kiedy sam czegoś nie odjebie, bo potem już na zasadzie kuli śnieżniej lecą trochę chore blefy na lewo i prawo. Czasami jestem w stanie kilka dni porządnych batów przyjąć na klatę i nie jestem typem ( już nie ), który okrutnie spazzuje, ale jak mam słabszy humor to różnie z tym bywa.

Kupiłem sobie słuchawki BT, ale wczoraj przez cały dzień nie mogłem ich sparować z komputerem. Vista wywala brak sterów, które z tego co się zorientowałem nie istnieją :ayfkm: . Napociłem się opór, bo jak trzeba było zainstalować jakiś dodatek ( jak SP2 chociażby) to też wywalało błąd. Jak to ogarnąłem to znowu coś i tak do zajebania. Niby rozwiązaniem jest łączenie się z takimi urządzeniami bezpośrednio przez dołączoną do nich aplikację, ale te słuchawki dedykowane są telefonom i nie ma żadnych sterów do nich. Normalnie działają, na Windows 7 również, tylko na zjebanej Viscie występuje ten problem. Normalnie Microsoft zmusza mnie do łamania prawa, bo męczę się z tą ich zjebaną oryginalną Vistą, której już chyba nawet nie wspierają, a przecież mógłbym dwa razy kliknąć i mieć Windows 7. Nie jestem świętym przesadnie, ale staram się korzystać z legalnego softu. Jak mam hajs to z reguły legalnie nabywam oprogramowanie, ale nie wydam pieniążka na nowy system tylko dlatego, że mi słuchawki nie działają :ayfkm: Nic, pewnie się jeszcze z tym pomęczę, bo jakoś to powinno dać się obejść. Na razie żadne rozwiązanie nie działa. W zasadzie byłbym to w stanie zdzierżyć gdyby nie fakt, że kupiłem adapter BT do kompa, który jak mi nie jebnie z Vistą to pójdzie do kosza, a ja nie lubię wyrzucać trzeźwy pieniążków, nawet jeżeli mam do nich taki stosunek jaki mam.

Jakieś Walentynki były co nie ? Cztery lata temu popełniłem wpis z tej okazji, którego do tej pory nie opublikowałem, a przypominam o nim co jakiś czas. Kiedyś pewnie to zrobię... albo i nie. W zasadzie nie wrzucam, bo pokazuje moją odpowiedzialność w tamtym okresie ( a raczej jej brak a ja od tamtej pory wydoroślałem heh). Związany też jest trochę z hajsem, a o tym przecież się nie piszę bo nie wypada c' nie ? Same Walentynki trwały ze dwa tygodnie, a na brak zainteresowania płcią przeciwną nie narzekałem wtedy i było całkiem śmiesznie overall. Gdyby tylko zachować pełnię powagi to może już byłoby po ślubie. W Jemenie, bo ze trzy fajne dziewczyny interesowały się wtedy moją osobą i nie byłbym w stanie wybrać jednej :coolface: W tym roku dopiero dzisiaj zorientowałem się, że 14 minął. Ale na to nie narzekam, bo trzeźwy > wszystko inne ( jeszcze pewnie przez jakiś czas).

Idę dostać wpierdol od P*. Oczywiście z nadzieją, że nie dostanę.

Swoją drogą ten wpis też jest wymówką, by tylko nie grać. Więc mały problem jest z motywacją.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Wygrał jebany !!!

Ogarnąłem słuchawki po trzech dniach walki i ostatnio taką satysfakcję czułem gdy kilka lat temu Capri Cavalli wynajęła nam hotel w The Plaza ( no dobra... :ayfkm: ). Nie będę się zagłębiał w szczegóły, jednak ratuje mi to trochę życie, więc dobrze się stało, że w końcu działa BT bez zmieniania systemu.

Gram sobie trochę ( a nawet sporo) i czuje powoli pewne zmęczenie. Chujowy ten etat w pokera (wink). W sumie gdybym nie miał innej roboty, to do piętnastej ogarnąłbym dzienne volume i miał spokój, a tak muszę robić w międzyczasie inne rzeczy i w pokera gram kilka sesji po wykonaniu priorytetowych zadań ( lub w trakcie przerwy ) przez co mam wrażenie, że gram całą dobę. Realnie nie będę w stanie robić volume na SN mając dodatkową robotę, a obecnie raczej nie zrezygnuje z niej, bo zauważyłem, że jedynie sama gra w pokera mnie rozleniwia, a nie jest to coś co mi jest potrzebne obecnie.

Czekam z utęsknieniem na lepszą pogodę, by móc wrócić do aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Od listopada praktycznie siedzę zamknięty w komórce, więc trochę ruchu się przyda. Muszę w końcu również zoptymalizować trening siłowy, bo za dużo zamotania mam z tym podczas jednostki treningowej ( głównie z przekładaniem/dokładaniem złomu z hantli na sztangę po seriach etc). Wychodzi brak konkretnego planu.

Jeżeli chodzi o optymalizowanie całego dnia to za nic mi to nie wychodzi. Już pal licho, że ciężko mi stosować się do planu na papierze, po prostu te moje problemy ze snem skutecznie mi to utrudniają, bo nieraz jestem tak zmęczony, że trudno coś w zaplanowanej godzinie ogarnąć, co wymaga pewnej dyspozycji. Zresztą w momencie gdy usypiam na stojąco ciężko jest się zmotywować, a znowu czekanie na lepszy "run" zżera mi pewnie kilka godzin podczas dnia, które mógłbym produktywnie spędzić ( a tak to nawet tak ważnych spraw jak oglądanie kotów na YT nie ograniam). Spróbuje w przyszłym tygodniu zjeść wiaderko melatoniny...

Jeżeli uda mi się wygospodarować jeden dzień wolnego w lutym to postaram się o dłuższy wpis, choć pewnie z tym będzie kiepsko. Zobaczymy...

Przewrotnie trochę, ale wiecie pewnie, ze mnie motywują trochę inne rzeczy niż zakłada standard, więc samego utworu nie odbieram jak smuty. Zresztą kto wie, ten wie... Typ robi dobrą robotę, więc się podzielę tą w chuj motywacyjną muzyką na trening.

Sztos i chuj, problem :coolface: ? Mi tam się lepiej po tym śpi... ( z 3.5 godziny czasami nawet wychodzi 3.85 :ayfkm: )

Tymczasem myszki.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

"To ja tutaj popcorn robię, wilki jakieś... " Popłakałem się, łzy jak grochy. Jak mogli tak to zniszczyć ? Z każdą minutą seansu ten gniot wbijał mi sztylet w plecy głębiej i głębiej... Gdyby nie Kate ( top 3 wszystkiego), dawno straciłbym przytomność, ale nawet ją w końcówce spierdolili. Bez rąk da radę napisać lepszy scenariusz. Jak ktoś nie jest psychofanem Beckinsale to podetnie sobie przed 60 minutą filmu żyły. Ewentualnie wytrzyma do momentu jak zmienia "desing", po czym wypali sobie oczy zapalniczką samochodową. Ja pierdole :facepalm:

Pocieszającym jest fakt, że Resident Evil 7 jest dobrze przyjęty. Oczywiście o grze piszę, bo ekranizacja ( podobnie zresztą jak Underworld) skończyła się na pierwszej odsłonie. Wspominałem, że jest to jedna z niewielu gier jakie uznaje overall. Po części szóstej, po zagraniu jednego chaptera spędziłem dwa miesiące w zakładzie psychiatrycznym po tym jak załamałem się, że mi wspomnienia z dzieciństwa spierdolili. Obecnie jednak chyba Capcom wyciągnął wnioski. Tylko nie wiem jak pogodzę się z faktem, że to FPP, bo nie trawię tego rozwiązania. Nie grałem w nic poza "saperem" od trzech, czterech lat, ale dla tej gry jestem w stanie kupić nową kartę, bo na obecnej ni chuja, nie ruszy nawet logo. Oby była tego warta...


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

https://www.boomplayer.com/22833430_9D6564DE0C

To dojebałem readless. Stara, dobra czutka.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Wygrał jebany vol 2 ! ( tak naprawdę, to nie :ayfkm: )

Kupiłem melatoninę, nie biorę jej, a i tak lepiej sypiam :ayfkm: Pierwszy raz chyba od lat byłem tak zmęczony, że około północy straciłem świadomość. Z reguły o tym, by pospać mój organizm zastanawia się dopiero około drugiej, trzeciej w nocy, a realnie usypiam pewnie o czwartej. Tak to już jest. Jakoś specjalnie tego nie planuje. Podobnie jak tego, że nie mogę bardzo często przespać więcej niż pięć, sześć godzin, a i to górny peak na jaki mnie stać, bo ze średniej wychodzi, że bardzo często budzę się po czterech godzinach. O tym, że jest to bardzo kiepskiej jakości sen już nawet nie chce się wspominać, bo potrafię ze trzy razy się wybudzić i potem mieć problem z ponownym zaśnięciem. Organizm nie jest w stanie odespać tego w dzień. To dziwne, bo co prawda tracę świadomość kąpiąc się, stojąc w kolejce, gotując obiad, pilotując samolot ( no dobra, to nie), podczas seksu ( to akurat prawda, ale skończyło się tym, że ówczesna dziewczyna zwróciła mi na to uwagę i się nauczyłem # bo zupa była za słona ) na kilka sekund, ale chociażby kilkuminutowa drzemka w ciągu dnia to zjawisko tak rzadkie, jak merytoryczna wypowiedź polityka w telewizji publicznej. Zresztą w czasach gdy było ze mną lepiej, jak zdarzyła się sytuacja, że spałem dłuższy czas w ciągu dnia, to potem ze dwie, trzy godziny dochodzę do siebie i bardzo często po takim zabiegu bolała mnie głowa (?).

Oczywiście kpię z tego, że jest lepiej. Spałem dzisiaj te osiem godzin, ale sytuacje takie na przestrzeni ostatnich dwóch lat mogę policzyć na palcach jednej ręki. Jest to pewnie po prostu wynik nagromadzenia się kilkutygodniowego niedosypiania. Siłą rzeczy ustrój może sporo wytrzymać, jednak widocznie co jakiś okres czasu kapituluję. Dzisiejszej nocy pewnie wszystko wróci do normy, co oczywiście mnie smuci. Cholernie ogranicza mnie to właściwie ze wszystkim, bo nie mogę grać w karty na dobrym poziomie, nie jestem w stanie być w robocie tak kreatywny jakbym tego sobie życzył, kiepsko regeneruje się po treningach... Zresztą każdy pewnie miał kiedyś z tego powodu problem, gdy zarwał noc, więc wie jak się funkcjonuje w takim przypadku. Jak uświadomi sobie, że praktycznie taki stan rzeczy dotyka mnie od wielu miesięcy, będzie wiedział z czym mi tutaj przyszło handlować.

Co dziwne, poniekąd przyzwyczaiłem się i trochę nauczyłem z tym problemem funkcjonować, ale jest to wysoce nieoptymalne, że się tak wyrażę no i ofc takie funkcjonowanie nie jest zbyt zdrowe. Prawdopodobnie czeka mnie leczenie farmakologiczne, ale ja leków nie żre z zasady ( w zeszłym roku jak ktoś pamięta, to przy anginie poszedłem po antybiotyk dopiero jak już prawie umarłem po tygodniu męczarni) i jest to wielki problem ( to dla tych, którzy się zastanawiają czemu do tej pory tego problemu nie udało się rozwiązać, choć i tak nie do końca wierze, że syf od lekarza mi pomoże).

A ta melatonina jest głupia, bo zapominam jej brać. Co prawda istnieje lekarstwo na to co mi dolega ( jedne z niewielu, które mój organizm akceptuje), ale wiecie, że sięgnięcie po nie jest zbyt dobrym pomysłem. Swoją drogą, to prawdopodobnie właśnie przez CH30H mam ten problem. Kiedyś było wszystko w porządku, ale popiłem kilka tygodni i potem jak wytrzeźwiałem, już nigdy nie było mi dane porządnie się wyspać :facepalm: Nie jestem lekarzem, ale strzelam, że rozpierdoliłem sobie w jakimś stopniu układ nerwowy, a nawet na pewno, bo wtedy nabawiłem się neuropatki alkoholowej, na szczęście to leczy czas i kompleks witamin B. Dobra nieważne, bo nie ma co do procentów znowu wracać, ważne jest to, że obecnie nadal trzeźwieje i się jakaś odznaka należy czy kiełbasa czy co oni tam za to dają w AA...

Jezu taki wyspany, co ja teraz pocznę z takim zasobem energetycznym ? Może w końcu zrobię pranie, bo normalnie nie mam siły na uruchomienie pralki ( dobra wymówka dla brudasa co nie ? ) No dobra syfu nie lubię, więc bałagan mnie nie dotyczy, ale skoro już jakoś tam jestem wyspany, może zaglądnę do książki, którą kupiłem kilka lat temu i się kurzy ?

minutę później...

Dobra zmieniam zdanie, od kiedy to o naszej inteligencji decyduje biegła znajomość języka obcego ? :facepalm:

Przyda się chłopakom na bletki do jointów :coolface: A ja sięgnę po naprawdę wartościową lekturę :

Spoiler

Do kiedyś.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Od kilku dni Jestem w trakcie największego kryzysu odkąd przestałem pić i chyba jednego z większych lifetime. Moje zdrowie psychiczne sugeruje mi odwiedzenie poradni i naprawdę zastanawiam się nad tym całkiem serio, bo istnieje ryzyko obcięcia sobie gdzieś po drodze ucha, jak będę sam z tym próbował handlować. Tyle u mnie. Jest naprawdę źle obecnie, a z czymś takim przychodzi mi się mierzyć może raz na dekadę, więc pozwolę sobie o smutach za wiele nie pisać bo to, ani nic fajnego, ani nic interesującego tbh. Trzymałem kieliszek wódki wczoraj w ręce, więc najbliższe dni zadecydują o tym jak to się skończy...

W zasadzie miałem nic nie pisać, ale koniec miesiąca, forum pokerowe, a ja sprawdziłem wykres. Co ciekawe pierwszy raz dostałem na tym limicie wpierdol po rozegraniu takiej ilości rąk. Na początku miesiąca konto miało problemy z trollami z Rosji i sprawdzając dzisiaj wyniki nie ukrywam, że mi trochę kopara opadała, bo myślałem z początku, że jakiś towarzysz sobie siano z niego wypłacił. Tracker jednak potwierdził, że to konkretny wpierdol bo bycie BE mi się przy takiej ilości zagranych rozdań jeszcze nie zdarzyło. Kiedyś dostałem niezły łomot, ale to limit wyżej. Oczywiście nic nie zapowiadało tego, więc już standardowo źle oceniałem sytuacje, bo miałem poczucie przez większość miesiąca, że idzie całkiem nieźle, a nawet bardzo dobrze :ayfkm: , a jak można zauważyć tak się nie działo. Jednym słowem zdziwienie, co się odjebało było konkretne.

Szkoda, że wypada ten okres akurat w tym momencie ( jakby kurwa nie było okazji przez ostatnich sześć lat :ayfkm: ), gdy czuje się nie najlepiej, ale tak to już jest. Jakakolwiek motywacja do gry, jeżeli istniała, to właśnie położyła się do trumny, pewnie na wiele tygodni. Bardzo ciężko będzie mi teraz rozpocząć sesję, zresztą i tak nie będę w stanie tego zrobić pewnie w najbliższym czasie, bo głowa pracuje na tyle źle, że nie ma to większego sensu.

Opór wczoraj męczyłem się na treningu i nie wiem czy starczy mi sił, by jutro wystartować z jakąkolwiek aktywnością. W zasadzie nie mam pojęcia jak się wczoraj do tego zmusiłem, żeby dźwigać cokolwiek. Dobra idę szukać psychotropów w rogach foteli po byłych imprezach, bo słabo w chuj :coolface:

Tymczasem myszki.


Odpowiedz
Cytat
szpaq2
Dołączył: 20.06.2009

Może czas już na inną rzecz, którą lubisz robić. Ciepło się zrobiło:


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Chciałem iść ostatnio porzucać, ale gdy wyszedłem poczułem chłód w łapy i przełożyłem to na inny raz. Zresztą to sam w sobie problem nie był, bo grałem już w gorszych warunkach jak deszcz i śnieg albo both. Po prostu dodatkowa aktywność obecnie mocno koliduje z celem jaki założyłem sobie startując z treningiem siłowym (masa mięśniowa). Jednorazowe wyjście na kosza powoduje, że muszę wszamać nawet o 1.5 kcal ponad to co mam ustalone, a to już jest dość konkretny problem przy dniu treningowym i moim podejściu do jedzenia. Dzisiaj jest znośna pogoda na kosza, gdybym się zdecydował to z czekającym mnie treningiem siłowym musiałbym jeść pod 4 tyś kcal. Kiedyś nie byłby to pewnie problem, ale obecnie jest wiele czynników, które mi mocno takie jedzenie utrudnia. Musiałbym wrzucać chociażby do menu sporo śmieciowego jedzenie, bo z reguły sam gotuje i po prostu miałbym problem z czasem, aby to ogarniać. Problemem jest również regeneracja przy moich problemach ze snem i kilka innych bzdur. Krótko pisząc niewskazany jest przy moim obecnym celu treningowym dodatkowy ruch, zrezygnowałem nawet z HIIT, który teoretycznie mógłbym jakoś w planie upchać.

Oczywiście myślę o koszu cały czas, z tego powodu dzisiaj chociażby planuje dorzucić do treningu siłowego Hip Thrust i zacząć wykonywać chociażby przysiady bardziej dynamicznie, tak by budować siłę eksplozywną, bo mój wyskok mocno ssie a przydałoby się jakiś wsad wykręcić w końcu bez użycia drabiny strażackiej, ale samą grę w kosza odkładam co najmniej do kwietnia, albo będę grał bardzo sporadycznie ( raz w tygodniu czy coś ).

Swoją drogą to nie motywacja jest największym moim obecnym problemem tylko pewna "dolegliwość natury psychicznej ". Sporadycznie dotyka to każdego zdrowego osobnika co jakiś czas, jednak w moim wypadku można chyba założyć, że jednak kwalifikuje się to pod zaburzenie, ale lekarzem nie jestem aby to osądzać. Zresztą żaden wariat nie przyzna się do tego, że nim jest co nie ? :coolface: . Zawsze doświadczałem tego w takim stopniu po dłuższym piciu (normalny skutek uboczny) jednak obecnie nie pije i bardzo trudno mi stwierdzić czy to organizm mnie troluje ( po alko przejdzie natychmiast, a ten chujek o tym wie) czy to początek realnych problemów ze zdrowiem psychicznym :ayfkm:. Wymienię jeszcze kilka prostych z organizmem sugerując, że ni chuj mi się nie widzi pić i jak nie zaliczy KO i nie odpuści, trzeba będzie pomyśleć o lekarzu/terapeucie do spraw uzależnień ( najlepiej lekarce :coolface: ) bo % to jednak chujowy lek. Do tej pory radziłem sobie z tym i za każdym razem jakoś udało się rozchodzić taki stan, jednak obecnie trwa to dłuższą chwilę i mocno się nasiliło overall. Przez to nie jestem w stanie robić nic co wymaga obecnie jakiegokolwiek wysiłku intelektualnego, więc poker odpada z tego powodu, bo przy moim obecnym poziomie samozadowolenia właściwie wynik za zeszły miesiąc wkurwił mnie na pięć minut i mógłbym do sesji w zasadzie dzisiaj już usiąść. Normalnie pewnie bym to rozpamiętywał dłużej... Dla przykładu po największym "wpierdolu" w historii swojego czasu nie grałem blisko trzy miesiące :facepalm:

Nic to, nie wiem jak, ale trening siłowy trzeba dzisiaj jakoś zrobić, a jest to jednak spore wyzwanie patrząc na to jak się czuje. Siła heh

:yaoming:


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Swoja drogą jeżeli chodzi o karty i nie najlepszy miesiąc, to zawsze mogę wpisać się w trend "zawsze szukaj pozytywów" zamiast biadolić, tak więc to co zarobiłem z gry za zeszły miesiąc starczy akurat na :

Chuj tam z jedzeniem i rachunkami :coolface:


Odpowiedz
Cytat
szpaq2
Dołączył: 20.06.2009

No właśnie gierki to też pomysł. A tam jest morze możliwości.
- bezmózgie - ścigałki i piłka, chyba coś takiego jak odmiana fify w kosza jest wydawane przez EA - dobrze relaksuje ( mnie)
- jak ktoś lubi uczyć się kombinacji ciosów i taktyki to bijatyk jest multum (street fighter, mortale, tekkeny czy inne cosie)
-fps singiel/ multi dobry zmulacz/fan
- rozkminianie playsów w jakiejś mobie. LOL/ DOTA - choć tutaj wkurwienie może być.
- rozkminianie playsów w jakiejś strategii (CIVilization, Europa universalis etc. powolutku bez pospiechu lub choćby szachy. Dla funu powolutku.

Dla mnie i tak to co robisz to inny świat. Ja bym był na pewno mega przemęczony vs to co odwalasz fizycznie/ praca mózgiem (poker)/ i brak snu. Zresztą pewnie gówniane myśli i zjazdy nastroju to przemęczenie. Bo jednak głupawki i faile życiowe lubią przypominać się gdy jesteśmy słabsi/chorzy. Więc może czas trochę zluzować i właśnie pójść w jakiś fun. Gierki to jest jakaś opcja. Jak kasa ciśnie to tutaj masz wypożyczalnie gierek:
Link Text...
Zawsze w hołdzie dla masterpiece gierek można kupić je jak kasa się pojawi. Kwestia patrzenia na świat.
Inny aktywność:
To co piszesz/ robisz ma potencjał medialny. Może yt i robienie vlogów etc.
Może lubisz mazać po ścianach jakieś wrzuty. To kupić spray i na jakiś mur coś wrzucić.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Trening w środę najgorszy ! Jaki trening taki cheat meal...

Żeby się nie rozpłakać z wkurwienia pierwszy raz od połowy listopada z treningu zrezygnowałem ( co od płaczu i tak mnie nie uchroniło, bo gdy przyszło zobaczyć ile lodów mogę przez ten fail zjeść hardo zaskomlałem. Co prawda dopiero w połowie treningu odpaliłem ewakuację, ale to jeszcze gorsze. Ostatni tydzień był naprawdę wyjątkowy. W zasadzie nie udało mi się spierdolić tylko żywienia, ale to dlatego, że byłem tak dojebany psychicznie, że mi się jeść nie chciało :ayfkm: Jednak jednocześnie w tą felerną środę w nocy nastąpiło małe przesilenie i nieco mi się poprawiło. Wciąż jednak mam wpierdolony na monitor sticker paper z numerem i nazwiskiem psychologa klinicznego/terapeuty do spraw uzależnień, w który się od dwóch dni tępo wpatruje, a to za sprawą tego, że obok wisi numer do Scarlett Johansson, która jest winna mi przysługę, a ja mam impulsów tyko na jedną rozmowę więc wiecie...

Fart dał, że dzisiaj na pełnej kurwie udało się zrobić cały trening z największym jak dotąd obciążeniem. Było ciężko, ale stwierdziłem, że albo rozjebie albo umrę jak pizda. Pewnie jak pizda umrę tak czy inaczej, ale sztanga się do tego nie przyczyni (heh). Odłożyłem wszystko do poniedziałku i obecnie tylko oddycham. Niestety głowa nadal szwankuje przez co nawet serial się chujowo ogląda, ale chyba obejdzie się bez zwiedzania Szpitala Stanowego Taunton w Massachusetts (Dałby Bóg one time ). Jutro jak będzie pogoda ( a ma być i chuj powiedziałem ) w ramach odpuszczonej środy wyjdę na kosza. Do kart planuje wrócić w poniedziałek, ale to będzie pewnie jeszcze trudniejsze, niż przekonanie w ósmej klasie nauczycielki od historii, że jak odjebie syf i nie postawi mi szóstki to zrobię wszystko by ją upokorzyć na komisji/ przed dyrektorem czy gdzie tam będę mógł, bo nie odpuszczę. Taki ze mnie gangster, ale serio wtedy materiał z historii miałem lepiej opanowany niż ona ( o czym wiedziała ), a wystawić mi nie chciała oceny, nie z powodu tego, że nie zasługiwałem ( wygrałem zmorze nawet jakąś tam olimpiadę wtedy czy coś ) tylko dlatego, że... zresztą kiedyś o tym opowiem.

w/szpaq2 Dzięki za dobre rady A♥:. Jeżeli miałbym coś napisać to, że ciężko mi jest zakwalifikować piłkę do bezmózgich gier. Grywałem kiedyś sporo w ISS Pro i aby grać w to na dobrym poziomie nie da się wyłączyć myślenia. Cała masa zmiennych, na które trzeba zwracać uwagę w zależności od tego jak dobrego ma się przeciwnika ... no nie da się. Od wirtualnego kosza za to całkowicie mnie odrzuca. Być może skłamie teraz, ale nie przypominam sobie abym kiedykolwiek w takowego grał na PC/konsoli.

Napisane przez szpaq2

To co piszesz/ robisz ma potencjał medialny. Może yt i robienie vlogów etc. .

Dawniej być może, ale ktoś mnie uprzedził i zajebał kontent, a nie wiem co więcej mógłbym reprezentować własną osobą ponad to, a kopiował nie będę.

Spoiler

:coolface: :yaoming: :coolface:

Napisane przez szpaq2Może lubisz mazać po ścianach jakieś wrzuty.

Przypomniałeś mi, że kiedyś faktycznie wrzuciłem na ścianę mural malowany... własną krwią. Brzmi pojebanie i groźnie, ale tak naprawdę to śmieszna historia. Ale o tym też opowiem kiedyś, więc cliffhanger... ( no chyba, że post będzie miał 666 polubień to jutro :coolface: )

Tymczasem, bo trzeba wziąć tabletkę (o) heh

Spokojnej nocy.


Odpowiedz
Cytat
en4ry
Dołączył: 08.08.2013

Skąd wiedziałeś że oni nie mają tam wysokich kart?


Odpowiedz
Cytat
en4ry
Dołączył: 08.08.2013

Wysłałem zapro ;)


Odpowiedz
Cytat
yoovan
Dołączył: 10.11.2009

Pięknie balansujesz nad ostrzem brzytwy. Zazdroszczę i :pcuser:


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Chcą mnie wyciągnąć do kina po dekadzie nieobecności podstępem huh ?

Kurwa drogo wyjdzie bo trwa 2:15 eh. Na Roksie 250 zł za godzinę, ale sam nie pójdę, bo dopiero ludzie sobie pomyślą... Nie czekaj, czy ja nie pomyliłem serwisów ? Co oznacza opis że Monika jest mokra cały czas ? Chyba nie to, że się tak poci ? Nvm, zaryzykuje bo za towarzystwo liczy sobie tylko 160 zł /h, ale jak mi za te siano wstydu narobi i będzie śmierdzieć potem na całą sale...

Tak naprawdę to się starzeje, bo kilka tygodni temu wpadł mi do głowy pomysł by iść do teatru. Ja, do teatru, TEATRU. TEATRU. Jak rzuciłem to luźno w rozmowie to usłyszałem "A co Nędzników grajo ? ". Dobra sam wymyśliłem ten auto diss, bo jak bym powiedział na dzielni o tym, to by mnie snobistycznym gejem wołali do końca roku ( chociaż znaczenia tych słów pewnie nie znają ). Jak byłem młody to podzieliłem się z "sąsiedztwem" informacją , że kolor grzejnika może mieć w pewnym sensie wpływ na jego moc cieplną i do tej pory ze mnie sobie żartują. Przeklęte żule, nieuki # głupia wioska :coolface: ( dobra poza jednym typem reszta sąsiadów jest całkiem spoko)

No właśnie, przecież na mojej wiosce nie grają nic dobrego w kinie, które udaje teatr, będący w tygodniu piekarnią :profit: To ja chce na salony, o kulturę się otrzeć , a opatrzność boża mi figę pokazuje. Jak żyć ?


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Pograłem godzinę i się znudziło. Raczej ciężko będzie mi ją skończyć. Idzie poczuć klimat charakterystyczny dla tej serii kiedy jeszcze nie była spierdolona, chociaż to już nie to samo. Z drugiej strony zbyt mało grałem do tej pory, aby w pełni oceniać. OST zostanie ze mną pewnie przez dłuższą chwilę, natomiast ja sam raczej wyrosłem z gier kilka lat temu i skoro nowa odsłona RE nie spowodowała, że podłączyłem się do kroplówki by nie tracić czasu na jedzenie, to raczej żadna gra nie będzie w stanie obudzić we mnie emocji jakie towarzyszyły mi za młodego. Szkoda

Niby dzisiaj miałem wrócić do kart, ale raczej tego nie zrobię i gdzieś montuje się wymówka, by nie grać przez najbliższy tydzień. Wiedziałem, że będzie z tym spory problem, ale forsował na siłę się nie będę. Przyjdzie taki czas, że grać mi się zachce, choć może to potrwać dłuższą chwilę. Nie jestem w stanie obecnie pisać sensownie za bardzo, więc idę sobie w chuj i wrócę jak coś się zmieni...


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Napisane przez en4ry
Wysłałem zapro ;)

Ogarnąłem to dopiero dzisiaj, bo coś się spierdoliło

Pisałem sobie co u mnie, ale nadusiłem kombinacje klawiszy na klawiaturze "Jesteś pierdołą" i usunął mi się godziny post :ayfkm:. Zostaje wyrazić się w innej formie.

Wciąż odczuwam skutki "szaleństwa" z początku miesiąca, ale po woli ten cyrk mija # Zespól Zależności Alkoholowej to kurwa :rolleyes:


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Wypadałoby jutro wrócić do kart, ale tak naprawdę szukam od trzech dni jakiejkolwiek wymówki by tego nie robić i zacząć grać dopiero w kwietniu. Problem polega na tym, że mimo wszystko nie potrafię znaleźć dobrego powodu, by się przez ten okres "opierdalać" ( dotyczy tylko gry w karty), a jest kilka całkiem konkretnych, dla których jednak należałoby trochę poklikać. Nie jestem wstanie ich zmarginalizować bez poczucia winy, więc stoję niejako w rozkroku. Samopoczucie wróciło do normy sprzed nawrotu "choroby" z lutego. W moim wypadku nie można pisać o tym, że jest optymalne, bo od wielu lat mam z tym problem, ale osiągnąłem typowy dla mnie stan "chujowo ale stabilnie", więc w ogólnym rozrachunku na plus. Te pierwsze 8-9 dni marca były dla mnie naprawdę ciężkie i psychicznie pewnie bylem na skraju jakiegoś załamania czy coś tam. Zespół zależności tak mnie gnoił, że w sumie jedną nogą byłem już w poradni zdrowia psychicznego ( a drugą stałem w basenie wódki ), ale przed wejściem do niej na niebie pojawiła się tęcza. Jako żyd połakomiwszy się na garniec złota przeszedłem tyle, że ostatecznie udało się i tym razem to rozchodzić ( złota jak zwykle nie znalazłem i powoli zaczynam wątpić w autentyczność tej historii).

Mam obecnie trochę problemy z treningami, ale zrzuciłbym to mimo wszystko na karb ogólnego przemęczenia i niewyspania. Zresztą od listopada zrezygnowałem tylko z jednego ( na początku miesiąca z wiadomych względów) a na pozostałych nawet przy sporym zmęczeniu daje z reguły z siebie tyle ile mam pary ( może ze dwa zrobiłem przez ostanie pół roku na pół gwizdka by nie zaliczyć #blackout) i myślę, że czas aby powoli pomyśleć nad jakimś tygodniowym "roztrenowaniem".

Pogoda zaczyna się w miarę znośna robić. Chciałem zamówić ośkę do rolek ( od kółka, które zgubiłem na ulicy w zeszłym roku ) i ochraniacze w zeszłym tygodniu, ale odkładam to trochę sztucznie, bo jak będę miał rolki sprawne ciężko będzie godzić tą aktywność z budowaniem masy ( myślę nawet o zarzuceniu dźwigania na rzecz kosza i rolek właśnie na jakiś pół roku). Z drugiej strony znowu po zmianie priorytetów o pół roku wydłuży się cel jaki sobie założyłem, więc ten rozkrok przeradza się trochę w szpagat ( za sprawą jeszcze kilku innych problemów). Godzić trening siłowy z koszem i rolkami jest niezmiernie ciężko, bo bym praktycznie z kuchni nie wychodził gdybym miał tak zapierdalać. Zresztą za sprawą kiepskiej regeneracji, stresu związanego z alko i takich tam bzdur już obecnie mam dość sporo problemy z budowaniem masy, więc dodatkowa aktywność raczej tylko zaszkodzi.

Tymczasem.


Odpowiedz
Cytat
chudyand1 Autor wątku
chudyand1
Dołączył: 04.04.2010

Od poniedziałku gości w moim domu "średniowiecze". Do późnych godzin wieczornych nie mam dostępu do łazienki oraz kuchni, więc nie gotuje oraz odpuściłem trening w poniedziałek, bo nie chciało mi się kąpać w misce ( nie wiem co z dzisiejszym, bo sytuacja wygląda identycznie). Ale jak zapytasz ? Prosta sprawa. Przez przypadek usiadłem na pilot od TV , który włączył TVN. Przekaz dotyczył ciężkiej sytuacji imigrantów zarobkowych, a gro celebrytów sugerowało, że Polacy są pozbawieni serca nie chcąc przyjąć ludzi z innego kręgu kulturowego na swe ziemie, by zapewnić im godne warunki życia. Ja przepraszam bardzo, ale to nie jest stanowisko Polaków tylko rządzącej nazistowskiej partii, czego jestem najlepszym obecnie przykładem. Jasnym jest, że nie robię tego na złość PIS-owi (takich już mamy na forum ). Miej serce i patrzaj w serce. To jest mą motywacją i waszą również być powinno drodzy rodacy, katolicy.

Oczywiście decyzję podjąłem zbyt pochopnie, ponieważ moja nieroztropność nie pomyślała o tym, że model rodziny ze wschodu to nie jest coś w stylu 2+3, dlatego nie mam obecnie ani metra wolnego miejsca w kuchni, bo zwaliło się ze dwanaście osób, ale przecież nie odmówię im schronienia prawda ? Zresztą po cichu liczę, że do końca tygodnia zorientują się, że jednak Polacy nie wymienią im iPhonów na nowszy model i powędrują w tym celu jak cała reszta na zachód. Chociaż i tu mam pewne obawy bo rodzina, która mi się trafiła jest dość skąpo odziana i próbuje wygrzebywać pędraki z betonowej posadzki, więc pewne wątpliwości co do ich bystrości mną targają, chociaż pędraki całkiem spoko w smaku, tylko kto im pozwolił rozpalać na środku kuchni ognisko ?

No co ? Staram się być "tolerancyjny jak tylko mogę". Zresztą gdybym napisał prawdę i to, że mam gruntowny remont kuchni i kupuje zajebisty wymarzony piekarnik ( z funkcją przenoszenie się w czasie) i ekspres do kawy, który jest autobotem dopiero posypią się hejty i donosy do skarbówki, więc z dwojga złego wole wyjść na rasistę i ksenofoba, bo to modne i niewiele osób się dojebie, a jakoś jednak moją radość światu zakomunikować musiałem. Dead happy.

Właściwie to obecnie łazienki nie mam, bo zrównana jest z ziemią chyba do poniedziałku, więc sąsiadom rzednie mina jak dowiadują się, że nie przyszedłem do nich po cukier. Jem też to, co mam pod rękę i nie gotuje, więc obecnie po jednej stronie ulicy już mnie nie wpuszczają. Średnio ten tydzień mija tbh, choć dzisiaj chciałbym jednak zrobić trening. Zobaczymy, bo jednak chujowo nawet zęby się myje w takich warunkach.

W karty nie gram i grał nie będę do końca miesiąca. Chuj to. Jak będzie można grać w kwietniu, to może zrobię jakieś "wyzwanie" na volume, które siłą rzeczy będę próbował relacjonować na blogu, bo motywacja obecnie zalicza śmierć kliniczną.

Pisałem to ja, niepoprawny politycznie chuj, żul i wieśniak.

:profit:


Odpowiedz
Cytat