Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.