Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel.
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję.
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho.
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek,
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek. Niestety po dluzszej chwili okazalo sie, iz jest to
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek. Niestety po dluzszej chwili okazalo sie, iz jest to Pan Mietek, pracownik pobliskiego skupu metali kolorowych, który właśnie
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek. Niestety po dluzszej chwili okazalo sie, iz jest to Pan Mietek, pracownik pobliskiego skupu metali kolorowych, który właśnie jak co drugi dzień dorabiał po godzinach przebrany w fatałaszki swojej
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek. Niestety po dluzszej chwili okazalo sie, iz jest to Pan Mietek, pracownik pobliskiego skupu metali kolorowych, który właśnie jak co drugi dzień dorabiał po godzinach przebrany w fatałaszki swojej sąsiadki. Sąsiadka zostawiała mu czasami klucze do swojego mieszkania, żeby podlewał kwiatki pod jej nieobecność, tym razem jednak było inaczej.
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek. Niestety po dluzszej chwili okazalo sie, iz jest to Pan Mietek, pracownik pobliskiego skupu metali kolorowych, który właśnie jak co drugi dzień dorabiał po godzinach przebrany w fatałaszki swojej sąsiadki. Sąsiadka zostawiała mu czasami klucze do swojego mieszkania, żeby podlewał kwiatki pod jej nieobecność, tym razem jednak było inaczej. Nie podlał kwiatka ,tylko zlał w dupe sąsiadke
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek. Niestety po dluzszej chwili okazalo sie, iz jest to Pan Mietek, pracownik pobliskiego skupu metali kolorowych, który właśnie jak co drugi dzień dorabiał po godzinach przebrany w fatałaszki swojej sąsiadki. Sąsiadka zostawiała mu czasami klucze do swojego mieszkania, żeby podlewał kwiatki pod jej nieobecność, tym razem jednak było inaczej. Nie podlał kwiatka ,tylko zlał w dupe sąsiadke, dla której analne igraszki były chlebem powszednim.
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek. Niestety po dluzszej chwili okazalo sie, iz jest to Pan Mietek, pracownik pobliskiego skupu metali kolorowych, który właśnie jak co drugi dzień dorabiał po godzinach przebrany w fatałaszki swojej sąsiadki. Sąsiadka zostawiała mu czasami klucze do swojego mieszkania, żeby podlewał kwiatki pod jej nieobecność, tym razem jednak było inaczej. Nie podlał kwiatka ,tylko zlał w dupe sąsiadke, dla której analne igraszki były chlebem powszednim.Mimo wszystko to byla dobra kobieta
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek. Niestety po dluzszej chwili okazalo sie, iz jest to Pan Mietek, pracownik pobliskiego skupu metali kolorowych, który właśnie jak co drugi dzień dorabiał po godzinach przebrany w fatałaszki swojej sąsiadki. Sąsiadka zostawiała mu czasami klucze do swojego mieszkania, żeby podlewał kwiatki pod jej nieobecność, tym razem jednak było inaczej. Nie podlał kwiatka ,tylko zlał w dupe sąsiadke, dla której analne igraszki były chlebem powszednim.Mimo wszystko to byla dobra kobieta. Na imię jej było
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek. Niestety po dluzszej chwili okazalo sie, iz jest to Pan Mietek, pracownik pobliskiego skupu metali kolorowych, który właśnie jak co drugi dzień dorabiał po godzinach przebrany w fatałaszki swojej sąsiadki. Sąsiadka zostawiała mu czasami klucze do swojego mieszkania, żeby podlewał kwiatki pod jej nieobecność, tym razem jednak było inaczej. Nie podlał kwiatka ,tylko zlał w dupe sąsiadke, dla której analne igraszki były chlebem powszednim.Mimo wszystko to byla dobra kobieta. Na imię jej było Jan Maria.
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek. Niestety po dluzszej chwili okazalo sie, iz jest to Pan Mietek, pracownik pobliskiego skupu metali kolorowych, który właśnie jak co drugi dzień dorabiał po godzinach przebrany w fatałaszki swojej sąsiadki. Sąsiadka zostawiała mu czasami klucze do swojego mieszkania, żeby podlewał kwiatki pod jej nieobecność, tym razem jednak było inaczej. Nie podlał kwiatka ,tylko zlał w dupe sąsiadke, dla której analne igraszki były chlebem powszednim.Mimo wszystko to byla dobra kobieta. Na imię jej było Jan Maria. Pan Mietek pomyślał w duchu dobrze, że to nie Nelly, bo
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek. Niestety po dluzszej chwili okazalo sie, iz jest to Pan Mietek, pracownik pobliskiego skupu metali kolorowych, który właśnie jak co drugi dzień dorabiał po godzinach przebrany w fatałaszki swojej sąsiadki. Sąsiadka zostawiała mu czasami klucze do swojego mieszkania, żeby podlewał kwiatki pod jej nieobecność, tym razem jednak było inaczej. Nie podlał kwiatka ,tylko zlał w dupe sąsiadke, dla której analne igraszki były chlebem powszednim.Mimo wszystko to byla dobra kobieta. Na imię jej było Jan Maria. Pan Mietek pomyślał w duchu dobrze, że to nie Nelly, bo to czarnoskóry raper z ameryki, który
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek. Niestety po dluzszej chwili okazalo sie, iz jest to Pan Mietek, pracownik pobliskiego skupu metali kolorowych, który właśnie jak co drugi dzień dorabiał po godzinach przebrany w fatałaszki swojej sąsiadki. Sąsiadka zostawiała mu czasami klucze do swojego mieszkania, żeby podlewał kwiatki pod jej nieobecność, tym razem jednak było inaczej. Nie podlał kwiatka ,tylko zlał w dupe sąsiadke, dla której analne igraszki były chlebem powszednim.Mimo wszystko to byla dobra kobieta. Na imię jej było Jan Maria. Pan Mietek pomyślał w duchu dobrze, że to nie Nelly, bo to czarnoskóry raper z ameryki, który za takie podchody odwzajemniłby się czymś o wiele dłuższym i grubszym.
Pan McDonald farme miał ija ija oł, gdy nagle prewnego dnia przyszedł do niego US i poprosił o dobrze wypieczonego schabowego , jednocześnie zastrzegając, że jeśli nie będzie wypieoczony, to jego papiery zabiorą ministranci.Ksiądz był wtedy na pogrzebie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ksiądz niespecjalnie przepadał za pogrzebami, gdyż jego dzieci mało jadły, zeby gruby klecha miał na mercedesa. Merdecesy mają to do siebie, że są piękne oraz drogie. Często też znikają z parkingu zachrysti, tak też stało się dzisiaj. Ksiądz nie myśląc długo udał się do siedziby mafijnego bosa, Pana McDonalda, który właśnie smażył schabowe dla US. Z jednej strony niedopieczone wyglądały jak wiosenna sałata podczas procesu fermentacji. A że wujek Fredek lubił wino z kapusty, którym raczył się przy konsumowaniu niedopieczonego schabowego, często powtarzał:
"O ku**a, jak ja lubię wino z kapusty!". Mówiąc te słowa podniósł lewą rękę do góry. Prawą stracił kilka lat temu w Afganistanie, po pijaku żonglując odbezpieczonymi granatami.
- ahh, co to były za czasy - westchnął i zahaczył ręką o wystający z sufitu, iskrzący się kabel. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Jeden z urzędników odłożył sztućce i wyciągnął notes, będzie mandacik, stwierdził sucho. A jednocześnie jego przekrwione od codziennego chlania oczy,zaświeciły się widząc kłuso ubraną blondyneczkę nachylającą się nad rozgrzanym olejem z frytek. Niestety po dluzszej chwili okazalo sie, iz jest to Pan Mietek, pracownik pobliskiego skupu metali kolorowych, który właśnie jak co drugi dzień dorabiał po godzinach przebrany w fatałaszki swojej sąsiadki. Sąsiadka zostawiała mu czasami klucze do swojego mieszkania, żeby podlewał kwiatki pod jej nieobecność, tym razem jednak było inaczej. Nie podlał kwiatka ,tylko zlał w dupe sąsiadke, dla której analne igraszki były chlebem powszednim.Mimo wszystko to byla dobra kobieta. Na imię jej było Jan Maria. Pan Mietek pomyślał w duchu dobrze, że to nie Nelly, bo to czarnoskóry raper z ameryki, który za takie podchody odwzajemniłby się czymś o wiele dłuższym i grubszym.
Tymczasem Pan Macdonald