Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaczynam od nowa - Heads Up For A Living

229 Posty
68 Użytkownicy
3 Reakcje
14 K Wyświetlenia
Hookah17
Dołączył: 20.06.2009

Siemka, nazywam się Kamil mam 21 lat i od września utrzymuję się z pokera. Blog zakładam w celu usystematyzowania pracy nad moją grą i ograniczenia tiltowania - mam nadzieję że jeżeli będę opisywał w miarę systematycznie moje poczynania to odechce mi się shotów i dokładania tylko dlatego żeby zobaczyć co on kur** znowu trafił, kiedy jestem pewny że przegrywam, ale chce się po prostu poużalać jak oni trafiają swoje 4 outy.
Moja historia z pokerem zaczęła się w 2009 roku. Szukałem jakiejś opcji na zarobienie pieniędzy. Na początku natrafiłem na coś tam z klikaniem w bannery reklamowe na stronkach www, jednak szybko odkryłem że nie uda mi się na tym nic zarobić. Szukając dalej odkryłem P* i dowiedziałem się że na pokerze w internecie można zarabiać i to wcale nie mało. Grałem freerolle nie mając pojęcia o żadnej selekcji rąk itd, jeżeli jakimś cudem udało mi się wygrać kilka centów siadałem na cash i przegrywałem to w minute. Chyba większość tak zaczynała :D
Kolejny etap nastąpił kiedy dowiedziałem się o pokerstrategy. Dostałem swoje 50$ kapitału startowego i zaczął się grind na nl2 holdem fixed limit , bodajże na bet365. Mam nawet jakiś kawałek wykresu z tamtych czasów:

Niby tylko niecałe 4k rąk ale widać progres :D
Grało się fajnie, ale czytając artykuły skusił mnie NL. Jeśli można na nim więcej i szybciej zarabiać to easy call. No i poznając tajniki NL holdema przegrałem pierwszy kapitał startowy :f_rolleyes:
Natępny kapitał startowy dostałem na partypoker, tam po cięzkich przejściach udało mi się dobić do 100$, później 200$ i w końcu znowu wszystko stracić.
Trzecie podejście to już wpłacenie swojej kasy na FTP, chyba około 100zł. Zacząłem tam grać 1$ sng i nabudowałem się do 200$, poźniej na 3$ sng do ponad 800$ i wtedy spróbowałem pierwszy raz NL HU. Na FTP najniższe stawki to 25/50, czyli mój bankroll managment był mega turbo agresywny, ale wtedy nie wiedziałem jaki jest optymalny bankroll na NL HU. No nic, pierwsza sesja zakończyła się około 500$ do przodu, podjarany uznałem że jestem mistrzem, mogę miażdzyć wszystkich na takich stawkach i spokojnie utrzymywać się z pokera. No niestety jak to zazwyczaj bywało następna sesja zagwarantowała mi powrót na ziemię... Bankroll 300$. Siedziałem i nie mogłem uwierzyć jak to się stało, przecież byłem nie do pokonania... Co poradzić trzeba grać dalej. Środki z FTP przelałem na PKR, ponieważ tam najniższe stawki HU to 5/10 centów. Zacząłem się rozwijać w HU, niski poziom na PKR mi pomagał i do tego deposit bonus, rakeback i wyścig raku. Szybko zbudowałem bankroll:


Miałem w rollu około 1500$. Wtedy wpadłem na pomysł że zaoferuje dwóm moim kolegom żeby grali na moim koncie, otrzymywałbym większy rakeback i dodatek z wyścigu raku. Byli na podobnym poziomie co ja, także wydawało się to bardzo dobrym rozwiązaniem. Niestety skończyło się tak że ja przegrałem około połowy i jeden z moich kolegów na tilcie przegrał praktycznie całą drugą połowę zostało mi chyba 200$. Tragedia again busted kur** again... Wiedziałem że nie ma mi jak oddać dopóki sam nic nie ugra, czyli raczej bardzo długo, bo swojego rolla miał około 50$. Wyszukałem wtedy pokerroom z deposit bonusem i Heads upami NL10 = williamhill. Tam wpadłem na kolejny genialny pomysł - będę grał tak jak wcześniej z jednym znajomym, żeby jak najszybciej się odbudować. Nabudowałem się do około 500$ :) Pewnego dnia wstałem rano i zobaczyłem wiadomość od ziomka że przeprasza, nie wie jak to się stało i że przegrał mojego rolla na Black Jacku. Pomyślałem sobie że robi sobie jaja... Jednak nie... Byłem busted again. I to drugi raz nie przez swoją przegraną...
Miałem skończyć z pokerem, dać już sobie spokój, ale stał się cud. Bartek, ten który przegrał połowę mojego rolla na PKR, zaczął grać w sng rushpoker na FTP jakoś w wakacje 2010 roku. Zbudował sobie bankorlla w niesamowitym tempie i odesłał mi moje 600$ - cud! Miałem środki i mogłem grać! Bartek nauczył mnie grać rush sng co na początku było bardzo proste, a wręcz banalne:

Przebiłem 2k$! Coś niesamowitego, wtedy poczułem że naprawdę mogę zarabiać na pokerze. Zacząłem grać na innym koncie, bo na tym pierwszym nie miałem rakebacku. Z nowego konta strzeliłem rush rebuya 3,3$ i w tej samej sesji 800$ z innego truka. Profit prawie 10k$!

Nie wiem czemu, ale przerzuciłem na rush cash, chyba turnieje zaczeły mnie męczyć. Grałem nl100 i nl200 rush FR. Pewnego dnia odkryłem że na rush nl400 FR nie ma prawie nigdy gier, a jak są to gra tam jeden dobry gracz i same fishki. Siadałem na nl400 i czekałem na fisha grało się cudownie roll rósł. Bankroll managment bez komentarza z perspektywy czasu szczególnie że grałem tam głownie 3-4 handed albo HU. Później zaczeło być głośno o tym że P* i FTP działa nielegalnie w USA, wypłaciłem wtedy 4k$ jako zabezpieczenie i grałem sobie dalej. Niestety szczeście mnie opuściło, skilla też nie miałem wtedy dużego i spadłem do 6k$. Później na tilcie do chyba 3/4k$ i miałem już wpłacać swoją rezerwę żeby grać znowu nl200, ale uznalłem że pogram nl100 i poćwicze mindset. W trakcie tej sesji stało się coś z FTP, wyrzuciło mnie ze stolików i rozłączyło. Spokojnie poszedłem coś zjeść, wróciłem nadal FTP nie działał, włączyłem pokerstartegy i WTF!? FBI zablokowało FTP ... co jest kur**, co z moimi pieniędzmi?!
15.04.2011 CZARNY PIĄTEK...
Miałem nadzieję że sprawa rozwiążę się jakoś szybko i odzyskam moje pieniądze. Czytając każdy kolejny komunikat na pokerstategy coraz bardziej traciłem nadzieję na odzyskanie kasy. Co poradzić, życie. Szczeście w nieszczęściu że po przegranej nie zdążyłem wpłacić swoich 4k$ rezerwy :D Uratowało to moje życie pokerowe.
Zacząłem grać na PartyPoker od nl50 SH. Przeszedłem nl100, później dzieki kilku shotom na wyższe stawki szybko nabudowałem się do 10k$. To były wakacje 2011 roku. Przypomniało mi się wtedy o tym, że na NL FR łatwo było mi złapać fisha jeszcze za czasów FTP. Na PartyPoker było bardzo podobnie otwierałem stolik NL400 i czekałem. Regów było tam bardzo mało a jeśli grałem w odpowiednich godzinach to praktycznie wcale, tylko ja i fishki :D Gierek nie było tam często ale po co grać często jeśli można grać rzadko, ale za to grubo :D. Wszystko szło bardzo ładnie bankroll rósł, znowu miałem około 15k$. Wtedy zdecydowałem o tym, że będę się utrzymywał sam bo skoro robiłem profit około 3k$ miesięcznie to easy sobie poradze. Przestałem mieszkać z siostrą, wynająłem mieszkanie za 1200zł/msc + opłaty, wychodziło około 1400zł/msc. W końcu przecież co to za problem. Moja przyjaciółka miała wtedy bardzo duże problemy w domu i nie wytrzymywała psychicznie, zaproponowałem jej że może mieszkać ze mną bez żadnych opłat. Zamieszkaliśmy razem. Wszystko szło pięknie wrzesień, październik, listopad, grudzien, styczneń i chyba wtedy zaczeły się moje problemy. Miesiąc na minus, drugi miesiąc na minus, bankroll topniał, na studiach zaczeło się robić nieciekawie, mindset zaczął mi szwankować kolejny raz zaczeły się shoty na nl600-nl1000... Skończyło się tak:

Ponad 9k$ w ryj... Przez to że co miesiąc musiałem wypłacać na mieszkanie i życie zostało mi rollu chyba z 500$, po tym jak skończyłem swój tilt. BUSTED BUSTED BUSTED. I co teraz robić....
Przelałem resztke rolla na PKR i zaczałęm grind od nl10 HU, szybko poszło nl25, jakiś shocik na nl50. Do 5k$ dobiłem bardzo szybko, szło bardzo dobrze:

Prawie 11k$ profitu, byłem odbudowany. Nie trwało to długo bo z miesiąc, po czym znowu strzeliłem shota na nl400 i dostałem w ryj, no to trzeba odrobić, najłatwiej na nl1k no i w ryj zostało mi 5k$. Zacząłem grać nl100 spokojnie z 50BI, ale mój mindset był tak nadwyrężony tym wszystkim studiami, wypłatami, nieudanymi shotami, że znowu zrobiłem shota i zostało mi 2k$. Później troszkę w ryj na semi tilcie i obecnie mam 1346,39$. Wyprowadziłem się z mieszkania teraz wynajmuję dwuosobowy pokój za 750zł/msc. Na życie mam spokojnie do listopada jeszcze z dawnych cash outów. Napisałem to wszystko, żeby uświadomić sobie jak dużo czasu straciłem przez swoje głupie shoty i nie stosowanie się do bankroll managmentu. Teraz czeka mnie wrzesień pełen wrażeń na studiach, bo przez te wszystkie zawirowania nie zaliczyłem większości egzaminów. Może dam rade ze studiami i jeszcze znajdę trochę czasu na grę.
Przynajmniej wiem o tym, że przez ten cały czas bardzo wiele się nauczyłem, ale to chyba jedyny plus - w sumie zawsze jakiś plus :D

Teraz mam zamiar skupić się tylko i wyłącznie na NL Holdem HU.
Mój bankroll managment wygląda teraz tak:
50BI - na standardowy limit
35BI z wyższego limitu - shot - jeśli spadam do 30BI na wyższy to wracam na standardowy limit
I mam zamiar go przestrzegać!
Trzymajcie kciuki!


Odpowiedz
Cytat
228 odpowiedzi
repoorTer
Dołączył: 13.05.2010

Ale historia.... powodzenia


Odpowiedz
Cytat
skylookx
Dołączył: 30.11.2010

dobry rollercoster gl :)! bede sledził


Odpowiedz
Cytat
JuelzWicco
Dołączył: 21.08.2010

Hehehe dam kolegom pograć na swoim koncie - HEHEHEHH xD


Odpowiedz
Cytat
Kustyk90
Dołączył: 01.04.2010

hehe dobra historia, robi się ciekawie :D
Będę odwiedzał pozdroo :D


Odpowiedz
Cytat
CichyGrzmot
Dołączył: 14.12.2008

Brzmi jak patologia :) GL anyway.


Odpowiedz
Cytat
Certh
Dołączył: 01.07.2008

Siema!

Nie jestem graczem cashowym i rzadko tu wpadam, ale tak zapowiadającego się bloga nie moge nie odwiedzać. :pokerface:

No nic, pierwsza sesja zakończyła się około 500$ do przodu, podjarany uznałem że jestem mistrzem, mogę miażdzyć wszystkich na takich stawkach i spokojnie utrzymywać się z pokera.

Skąd my to wszyscy znamy... :f_eek:

Oprócz wydarzeń stricte pokerowych koniecznie pisz więcej o Swoim życiu codziennym, mieszkaniu, studiach.

Pozdro!


Odpowiedz
Cytat
HandOnFire
Dołączył: 01.01.2009

wow n1, tez gralem nl400 na rushu :) trzymam kciiuki powodzenia


Odpowiedz
Cytat
wronkaluk
Dołączył: 22.12.2009

Widać ż skill jest, więc tylko poprawa mindsetu i spokojnie będziesz miażdżył:D


Odpowiedz
Cytat
Prestiqe
Dołączył: 27.06.2010

.


Odpowiedz
Cytat
TheBluffPL
Dołączył: 23.05.2009

gl z HU, ale koniecznie ogarnij mindset. na jakich platformach będziesz grał?
jedyne czego zazdroszczę, to luźny stosunek do pieniędzy :) mi tego brakuje

Napisane przez CichyGrzmot
Brzmi jak patologia :) GL anyway.

każdy gracz HU ma nierówno pod sufitem na swój sposób imo ;)


Odpowiedz
Cytat
McBurak
Dołączył: 18.05.2008

zapowiada sie fajnie, wrzucaj duzo rozdan jak cos


Odpowiedz
Cytat
Hookah17 Autor wątku
Hookah17
Dołączył: 20.06.2009

Wow! Nie spodziewałem się takiego odzewu, a jeśli już to bardziej typu "co za fish" "zostaw tego pokera i znajdź sobie prace" :D A widzę bardzo sympatyczne komentarze, dzięki wielkie!

Będę grał tylko na PKR. Bez problemu można tam grać cały dzień nl25, a z nl50 też nie ma większych problemów. Poziom jest chyba najniższy z jakim się można spotkać. HM2 działa mi na 4 stołach bez problemu, co jest też plusem nie do oceniania bo wcześniej grałem tylko na podstawie notatek.

Opisałem wam swoje podboje w grach online, teraz czas na gry na żywo :D

Jaak to było dawno, zaczeło się w 2 klasie liceum. Bardzo dobrze wspominam czasy pierwszych cashy live. Graliśmy zazwyczaj we 3/4 na lekcjach. Kiedy tylko sie dało na religii, chemi, fizyce, niemieckim. Wymagań nie mieliśmy dużych - karty, kartka i długopis. Buy in 2zł i po rozdaniu wszystko rozliczane na kartkach. Jeeezu jaka to była wczuta, nie było gamblowania, rozdania staraliśmy się przemyślać jak tylko się dało _cool:

Pierwszą grubszą cashówką jaką zagrałem był bodajże nl5 na mojej stancji. Zoorganizowaliśmy ekipę, chyba uzbierało się 6 osób. Mieszkanie miałem małe i bez jakiegokolwiek większego stołu, ale miałem deske do prasowania :D Groszówki pełniły rolę żetonów. Gierka była zacna. Deska była bardzo podobna do tej :D

Przed samymi wakacjami razem z jednym kolegą, tym od pierwszej wtopy z grą na moim koncie w necie, wybraliśmy się na casha live do klubu pokerowego. Grali tam NL50 Holdem. Dosiedliśmy się do stolika, byłem wtedy tak podekscytowany jakbym odkrył jakąś krainę niedostępną dla większości ludzi. Moja pierwsza gruba gierka w życiu. Stresowałem się tam niesamowicie, wszyscy którzy tam siedzieli byli dla mnie bogami pokerowymi, ja przyszedłem i nie wiedziałem co się dzieje. Pierwszy raz w życiu tasowałem plastikowe karty, rozpdały mi się na wszystkie strony, nie umiałem podnieść rogów kart tak żeby zobaczyć co mam i przy okazji nie pokazać tego wszystkim dookoła. Traagedia. Gierke skończyłem buy ina do tyłu bo tyle miałem, a wtedy 50zł dla mnie to było nie mało. Bartek, ten który ze mną przyszedł, zarobił chyba 150zł i wyszedł ze mną po jakiejś niecałej godzinie gry. Teraz wiemy że zrobił chamskiego hit and runa ale nvm :f_cool:

Po tej nocy złapałem naprawdę bardzo dużą motywację do nauki gry. No, ale zaczeły się wakacje i jak co roku musiałem pomagać rodzicom przy zbiorze malin i na nauke miałem tylko wieczory, gdzie po pracy w pełnym słońcu mój mózg nie działał już na pełnych obrotach, ale czytałem i grałem ile mogłem. Wakację się skończyły, a więc wróciłem na stancje.

W 3 klasie, kiedy większość ludzi zaczyna myśleć o maturze, ja razem z kolegami byłem nawet po 5 razy w tygodniu w tym klubie pokerowych, w którym grałem swoje pierwsze nl50. Nie zbierali tam raku, stół za godzinę kosztował chyba 5zł. My graliśmy nl10, ale czasami gierki rozkręcały się naprawdę grube. Mój największy cashout to 20BI do przodu :D Po pewnym czasie zaczeliśmy grać nl20 a czasem nawet nl50. Mój mindset z tamtych czasów był po prostu tragiczny, potrafiłem siedzieć 5h i grać dobrze, dostałem jednego suckouta i raise,call,allin,raise,reraise,allin i wkurwiony Kamil szedł do domu. Od czasu do czasu grałem turniej w lidze pokerowej, tam zbierało się po 30 osób i była całkiem pozytywna atmosfera. Do dzisiaj pamiętam suck outa jakiego dostałem w jakimś turku z rebuyami przed samym FT. Przed flopem wsunąłem swoje KK (chyba z 12BB) i dostałem call od QQ - Flop Kxx Turn Q River Q :f_o: Nie zapomnę tego nigdy.

Później przyszła matura i wakcaje. Gierki live się skończyły. Zająłem się grą w internecie. Po wakacjach od czasu do czasu pojawiałem się na cash live, ale zawsze kończyło się to źle. Raz na nl200 przegrałem 2kzł, ogólnie nie umiałem grać live, za mało się działo, zaczynałem się nudzić i spazzować . Wtedy tak myślałem, teraz wiem że po prostu zwracałem uwagę na bardzo niewiele rzeczy z tych, które dzieją się na gierkach live. Zdałem sobie z tego sprawę po przeczytaniu Mowy Ciała Allana i Barbary Pease i obejrzeniu serialu Lie To Me. Temat mowy ciała i mikroeskpersji bardzo mnie zainteresował i wiele wniósł do mojej gry. Przekonałem się o tym podczas wyjazdu do Pragi, gdzie grałem po średnio 8h dziennie. No i oczywiście polecam:
- Serial Lie To Me (szczególnie pierwsze odcinki)
- książki "Mowa Ciała" Allan i Barbara Pease i "Emocje ujawnione" Paul Ekman

Pewnie większość z was miała z tym styczność, ale może jednak znajdzie się ktoś kto nie miał :)

W następnym odcinku mogę opisać dwa ponad tygodniowe tripy pokerowe do Pragi, które zaliczyłem w te wakacje. Jeśli chce wam się to czytać :P Później mam zamiar sprecyzować swoje cele mindsetowe i pokerowe. Rozdań na razie nie będzie, po ostatniej sesji na tilcie robię sobie przerwę od gry. Zresztą zbliża się wrzesień pierwszy egzamin już w poniedziałek, chyba czas załatwić sobie jakieś notatki i dowiedzieć się co to za przedmiot :facepalm:


Odpowiedz
Cytat
McBurak
Dołączył: 18.05.2008

temat mikroekspresji sobie daruj, bo to w 90% pseudonaukowa sciema, w dodatku raczej bezuzyteczna w pokerze, ja najbardziej sobie cenie ksiazke mike'a caro, bo mowi o bardzo ogolnych zjawiskach - postawie przy stole, zachowaniu, sposobie uzywania zetonow etc, co w polaczeniu z wlasnymi obserwacjami daje naprawde niezle wyniki. Live gram w sumie tyle samo (jak nie wiecej) co online, wiec mysle ze w miare wiem co mowie ;)


Odpowiedz
Cytat

Świetnie piszesz, jest skill, jest tilt, jest gumbol, są gierki live - jest świetnie.


Odpowiedz
Cytat
Hookah17 Autor wątku
Hookah17
Dołączył: 20.06.2009

Czy w 90% przypadków to ściema to wątpię, ale książka emocja ujawnione bardzo dużo pomaga w rozpoznawaniu swoich stanów emocjonalnych podczas gry, a to bardzo pomaga w zwalczaniu tiltu w porę :) Myślę że warto ją przeczytać.


Odpowiedz
Cytat
BleakAmaranth
Dołączył: 23.12.2010

Jest gumbol, są swingi, są torby - super blog :D


Odpowiedz
Cytat
Faust00
Dołączył: 26.08.2009

Mam książkę ,,Mowa Ciała" i powiem Ci, że kilka ładnych lat temu nabawiłem się przez nią ,,psychozy". Tzn. tak ładnie wciągnął mnie temat, a były to lata szkolne (2klasa LO), że chodziłem i analizowałem wszystkie gesty wszystkich. Jak z kimś rozmawiałem, miałem cały fun w patrzeniu co mi przekazuje... Czy książka to pseudo-naukowa ściema... nie do końca, ale jest w niej sporo lania wody i trochę tematów absolutnie niepraktycznych...

Polecam przede wszystkim jak ktoś to lubi.

Czy w tej drugiej książce znalazłeś coś więcej ciekawego?


Odpowiedz
Cytat
aenimka
Dołączył: 29.10.2011

daje krope


Odpowiedz
Cytat
Hookah17 Autor wątku
Hookah17
Dołączył: 20.06.2009

Faust00 mowa ciała to na 100% nie pseudonaukowa ściema. Mcburak pisał o temacie mikroekspresji, który po obejrzeniu serialu lie to me można tak postrzegać, ponieważ bardzo wiele zagadnień jest tam naciąganych. Paul Ekman w książce "Emocje ujawnione" opisuje emocje i ekspresje mimiczne im towarzyszące z którymi spotykamy się codziennie, ale często błędnie je interpretujemy. Przez cała książkę stara się uświadomić o tym, że ekspresje mimiczną, a przez to emocje, bardzo łatwo rozpoznać. Natomiast dużo trudniej jest wywnioskować co mogło być jej przyczyną. Np. kiedy rozmawiasz z kimś a na jego twarzy przez chwilę pojawia się gniew. Wcale nie musi to oznaczać, że jest zły na Ciebie za to co powiedziałeś, ani że spowodowała to sama historia zawarta w opowieści. Istnieje bardzo wiele powodów, które mogły to spowodować:
- przypomniała mu się podobna sytuacja w której brał udział a wywołała u niego bardzo duży gniew
- jest bardzo zły na jedną osobę biorącą udział w danej historii
- mógł Cię po prostu nie słuchać, błądząc gdzieś myślami przypomniał sobie o czym co go rozgniewało
A także masa innych powodów.
Po przeczytaniu książki umiejętność odczytywania emocji z ekspresji znacząco się poprawia. Natomiast samemu trzeba nauczyć się tego, że jeżeli wiesz co ktoś czuje to wcale nie znaczy, że jesteś w stanie stwierdzić co spowodowało pojawienie się danej emocji. Są sytuacje w których można to zrobić wyciągając wnioski z kontekstu rozmowy/sytuacji, ale trzeba podchodzić do tego z dość dużą rezerwą.

Książka składa się z 10 rozdziałów:
1. Emocje w różnych kulturach
2. Kiedy ulegamy emocjom?
3. Jak zmienić to, co wywołuje w nas emocje?
4. Zachowanie pod wpływem emocji
5. Smutek i udręka
6. Gniew
7. Zaskoczenie i strach
8. Wstręt i pogarda
9. Radosne emocje
10. Kłamstwa i emocje

Rozdziały od 5 do 9 składają się z 4 części: opis emocji, jak rozpoznać daną emocję u nas samych, jak rozpoznać daną emocję u innych, wykorzystanie informacji uzyskanych na podstawie ekspresji.
Ostatni rozdział jest poświęcony mikroeskpresji i zajmuje 18 stron :)

Temat jest bardzo ciekawy i myślę że warto się nim chociaż troszkę zainteresować :)

Faust00 nie mam pojęcia czy powinieneś czytać tą książkę, jeżeli mowa ciała wywołała u Ciebie psychoze.


Odpowiedz
Cytat