.
Gram już kilkanaście lat i jestem pewien, że NIGDY tak nie zagrałem. Jak mam J7o a na stole leży K93 rainbow, to mogę przebić ale nie scallować!?
To są zagrania bez oddsów, bez widoków i po prostu bez sensu. Do tego w jednej partii w skondensowanym okresie czasu i zakończone suckoutem za każdym razem.
Napisane przez Panmorz
Zagraj chociaż kilka tysięcy takich HU turbo sng, to wtedy zrozumiesz, czym jest wariancja w matematyce.
Jak nie chce Ci się tyle grać, to zakręć ruletą kilkadziesiąt tysięcy razy (na play money, bo do hazardu nie namawiam), to zobaczysz, że serie kilkadziesiąt czarnych pod rząd są czymś naturalnym. A jak uważasz, że kasyno jest rigged (jak większość tracących tam kasę), to sobie sam porzucaj monetą i zrób takie same sample, to wtedy nigdy więcej nie oskarżysz kasyna ani pokerroomu o bycie rigged.
A jeśli uznasz, że moneta lub Twoja ręka, którą rzucasz jest rigged, to już na Ciebie brak mi będzie słów i czasu...
Z resztą..po co ja to piszę...i tak prawdopodobnie nigdy tego nie zrozumiesz....
Wracam na stoły tłuc kolejne tysiące sng
Ruleta to jednak co innego, przyznasz. Tam się nie podejmuje decyzji w oparciu o układ kart na stole. Przecież, grając tak długo, doskonale rozumiesz, że podejmowanie absurdalnych decyzji jest po pierwsze dyskomfortem psychicznym, po drugie po suckoucie powoduje, że gracz wie że stracił szacunek do swoich betów i callów i jeszcze pewna chęć do zachowania wygranych żetonów i uspokojenia się. Wiesz, że tak jest.
A tu koleś systematycznie, co pewien czas, rzuca się w 2-17% ręce. Do tego robi to w sposób wybiórczy, w pewnych określonych momentach, kiedy przeciwnik ma dobrze. Sporo innych rąk spasował a nawet pokazał drugie pary, ale tylko małe pule.
Czeka na mój mocny układ, nabudowanie puli i wtedy robi runner runnery.