Witam. Grałem wszystkimi trzema ustawieniami i chętnie się podziele spostrzeżeniami.
Tile:
Od tego zaczynałem multitabling w sng. 4,6,9,12,16 tak zaczynałem. Myślę, że grając do 9 stołow to jest najlepsze rozwiązanie. Grając już więcej jest lekko niekomfortowo z powodu nachodzenia na siebie(przy 16 stołach to już jest okropne). Wszystko małe i trzeba się troszkę wysilić, żeby zobaczyć wielkość stacków itp. Do tego tile dosyć mocno obciąża organizm i jest męczący, z powodu ciągłego ruchu głową i oczu przede wszystkim, mnie często po sesji bolały oczy.
Kaskada:
Myśle, że zdaje egzamin przy średnim multitablingu tj. 9-25. Najlepiej sobie je ustawić po skosie, od jednego końca do drugiego. Nie mam jakichś głębszych refleksji co do kaskady. Jest po prostu ok. Można sobie dosyć szybko odszukać stół i sprawdzić jaki był finał akcji.
Stack:
Gram min od około 2 tugodni. Myślę, że jest najlepszy do mass gringu. Możemy wykonywać kilkanscie foldów z rzędu nie ruszając myszką, jednak trzeba uważać na missklicki. Stack jest dobry dla graczy którzy nie są result orient, a wystarczy im świadomość, że dobrze zagrali, nie muszą odszuckiwać stołu, by wiedzieć jak się skończyła akcja. To, że nie widzimy showdownów może też działać przeciw tiltująco, bo nie widzieliśmy np. że AA<22. Ogólnie fajnie się nim gra.
Przeprowadzałem jeszcze kilka eksperynentów jak np. mix tile ze stackiem. Czyli np. uruchamiamy 12 stołow. Ustawiamy 4 jak w tile a następne nakładamy na nie tak, że mamy tile 4stoły, a na każdej ćwiartce mamy po 3 stoły. Muszę jeszcze spróbować kiedyś overlaping(tak to się chyba nazywa) i no overlaping.