Siema !
Troszczekę o sobie... 22 lata,student, gram w pokera od 5 lat.
Moją przygodę z pokerem zacząłem od turków SNG na P* 3,5$-7$ z bardzo marnym skutkiem ... Po dużym tilcie doszedłem do wniosku = SNG nie dla mnie !
Po 3-4 miesiacach przerzuciłem sie na turnieje MTT w sieci IPOKER(sierpień tego roku) , zacząłem jak zawsze od kilku przegranych skacząc jak kretyn po wpisowych od 3 do 30 euro ... wrzesień i październik był ciągłą edukacją : filmiki, porady, analiza rozdań. Jako że październik zakończyłem swingiem na około -900 euro po 100 turniejach przyszedł moment załamania.
Co robie nie tak ? Pytanie to ciąglę mnie nurtuje... Aż tu nagle przychodzi listopad pewnej nocy powiedziałem sobie " zagram ostatnie 3 turnieje" i bęc ! Wygrana, następnego dnia kolejny cash (2 miejsce) ,trzeciego dnia natomiast 1 miejsce w kasynie na skromną sumkę.
Po co w ogólę to pisze? Chciałem sie Was zapytać drodzy bardziej doświadczeni gracze czy mój wynik (wykres) po 130 turniejach opawający na -250euro świadczy o tym by grać dalej , kształcić się i kiedyś może wygrywać , czy może odpuścić kiedy jest opcja małej straty ? Jak wy zaczynaliście i radziliście sobie z podobnymi sytuacjami ( stres,swingi,zdezorientowanie).
Mój nick w sieci Ipoker w celu sprawdzenia wykresu na sharkscope : chanel92 ( obrazek nie chce mi sie dodać
)
Dodam że około 150 euro zostało odjęte z mojego konta przez tokeny które wygrałem we freerolach.
Pozdrawiam !
A i jeszcze jedno czy wykres ten mozna ocenić na dramat czy wmiarę na "plus" po takiej ilości turków w przeciągu 2 miesięcy ?