Wczoraj byłem pierwszy raz pograć z grupką znajomych którzy grają od dłuższego czasu głównie turnieje. było 6 graczy, blindy 20/40 gr. Wkupiłem się za 16 zł próbując midstackowych sił co już w pierwszym rozdaniu podwoiło mi stacka i się pogubiłem.
Szukam jakiś porad na temat jak grać przeciw im.
Pokrótce opisze wam, 2 graczy wdkupiło się za 20 zł, 2 za 30 i jeden najbardziej ogarnięty za 50.
Ten ostatni z z góry podwajał blindy wchodzac do każdego rozdania, cały stół limpował.
Śmiali się z mojego 3bet, raiseover limpów, Śmiali się że wchodzę prawie pełnym stackiem w jedno rozdanie a nie wspomnę o value betach - jak można wejść w rozdanie 7ką mając 16 zł..
Podwoiłem stacka i nie wiedziałem co dalej. próbowałem przypomnieć sobie cokolwiek z czasów big stacka, zacząłem limpować wszystie pary connectory asy w kolorze.
Ten śmiech mnie tak wk.... jeden z nich cały czas komentował grę, każde zagranie i każdy board nazywał, wkur**** mnie to, bo znał takie słownictwo, śmiał się, a nie wiedział czym jest 3bet.
W końcu stacka przegrałem, wkurzyłem się, wkupiłem raz jeszcze.
I tu zaczęła się największa parodia. Wyobrażacie sobie grać cashówke wyglądającą jak końcowa faza turnieju?
z monsterdrawem bałem się valuebetować bo wiedziałem jaka będzie reakcja, a gdy na river spadł mi flush usłyszałem - patrzcie na fisza będzie w ostatniej fazie blefować. - śmiech. check. stack przechodził z jednej ręki do drugiej, storbiłem do końca co miałem i dałem sobie spokój. Tylko ten ostatni gr.acz doliczył się że gdy mówie 3/4puli jego oddsy są do dupy.
Ale i tak reagował skrajną agresją i nie mogłem sobie z tym poradzić.
następnym razem chciałbym wrócic i mocno skopać im dupę, ale musiał bym to pewnie rozegrać. Jakieś pomysły?
wydaje mi się że nie będzie ciężko cashować z turniejowcami, gorzej jak utrzymać się psychicznie. Na pierwszą myśl wpadło mi, by- co ich bardzo będzie cieszyć - wkupić się za 200bb i grać okrojonym big stackiem. Co poradzicie?a może sobie darować honor dumę i to po prostu olać?