To będzie poważne wyznanie: coś jest nie tak i potrzebuję zmiany.
Mam wrażenie, że nic nie przynosi efektu. Gram od roku, w tym okresie poświęciłem sporo czasu na naukę, jeszcze więcej na grę. Zbierałem baty i dalej je zbieram, więc czytam, studiuję, a jednak - wciąż jestem na granicy brek-even lub poniżej. Gdzie zdobyta wiedza ma przełożenie?
Tłukę to nieszczęsne nl10 na ftp i nie mogę złapać wiatru w żagle. Nie wiem, jak się za siebie zabrać. Narzucić sobie jakiś program jak na siłowni? Przestudiować 200 rozdań dziennie z forum? Czytać te same artykuły do znudzenia każdego dnia? Muszę mieć plan i muszę widzieć efekty.
Wiem, że nie będę nigdy na high stakes, ale chciałem sobie udowodnić, że humanista może nauczyć się poprawnego pokera by dojść do nl100 lub trochę wyżej. Tymczasem daję się ogrywać tzw. donkom. Znam jednak swoje ograniczenia, nie jestem w stanie wyzwolić w sobie ukierunkowanej agresji w grze, gdy powinienem, boję się przebić, by nie dostać reraisu, i na końcu okazuje się, że dałem kolesiowi dociągnąć drawa. Średnio idzie mi czytanie rąk u przeciwników. Wygrywam małe pule, by przegrywać duże. W efekcie moja gra staje się pasywna. Poziom frustracji rośnie, wpadam w tilt etc.
Przegrane z czegoś wynikają, wytłumaczenie ich wariancją mi nie wystarczy, chcę być ponad nią, chcę mieć pewność, że gdy ona nadchodzi, ja wiem, że moja gra jest optymalna. Teraz tej pewności nie mam. Wydaje mi się, że jestem tuż tuż od zrozumienia czegoś, ale nie wiem, w którą zrobić ten jeden krok.
Nie chcę nabrać przekonania, że zmarnowałem ostatni rok
Jak u Was wyglądało przejście od "coś już wiem" do "potrafię wygrywać"?