Mam dosyć sporą bazę na P* na FL SH 1/2 i 2/4 i przeglądam statystyki wygrywających graczy. I np. po 20k rękach LAG, który gra stylem 36/24 ma ponad 2.2BB/100. Inny gra 31/22 i prawie 2.5BB/100 (po 50k rękach) i jeszcze kilku takich. Druga sprawa to również dochodzą bardzo często do SD (ponad 40%), ale są nie bardzo agresywni, AF około 1.5-1.7.
Dosyć nie wysoka agresja i wysoki WTSD pewnie bezpośrednio na siebie wpływają - robią bardzo często calldown, rzadko grają bet/fold z jakąkolwiek madehand tylko bet/call jak już. Dobrze kombinuję?
Takie LAGowanie rzeczywiście jest lepsze o TAGa? Mam na myśli niższe limity gdzie większość przeciwników raczej nie zaprząta sobie głowy myśleniem o zagraniu przeciwnika czy miksowaniu swojej gry, itd.
I jak z tą agresją postflop?
EDIT
40/31/3.18/40 - to juz chyba podchodzi pod maniaka? ♠_ugly: po 22k rekach 2.2BB/100 (az taki rush?!)
45/32/1.73/48 - to chyba maniak? ♠_ugly: po 17k rekach 2.5BB/100 (az taki rush?!)