Mnie juz to zaczyna wkurwiać. Koval1990 ma rację, coś z tymi big stackami śmierdzi. Za kazdym razem gdy mam szansę się wybić i faktycznie się udaje mam najlepszy układ do turna :/
Grinduję od kilku dni te najtańsze turnieje gdzie poziom jest weak i faktycznie jest bardzo łatwo, ale bez przerwy przegrywam ze śmieciami przez marginalne sytuacje. Pisałem już w innym wątku że boję się stackować z AA - co w tym dziwnego skoro KAŻDY z tych tanich turniejów przegrywam po ok. godzinie gry na 40-60 miejscu ( do 36 miejsca są płatne) pokonany przez żałosne karty.
Chciałbym jeszcze dodać, że strategia z pokerstrategy nie sprawdza się za bardzo w turniejach SnG na P* z 1500 żetonów i ciemnymi na 1 poziomie 10/20, bo uczy ona bycia bardzo tight i pasywnej gry, czekania na same najmocniejsze układy, które i tak nierzadko dostają w dupę. Sens ma tylko wchodzenie do gry jak najmniejszym kosztem nie tylko z monsterami, trafianie dobrych układów chociażby ze śmieciami, budowanie własnego stacka od samego początku, co o dziwo sprawdza się dla mnie lepiej niż "czekanie". Gdy tak czekałem, często okazywało się że zostało mi w stacku kilka BB i nie pozostało nic tylko push/fold, w końcu push z i tak beznadziejnymi kartami które z reguły przegrają albo jakimś cudem wygrają. Tylko że wtedy wygrana bedzie ograniczona i na tyle niska, że i tak pozostaje push/fold i chyba liczenie na cuda. Tym bardziej, że tak jak franeczek napisał - big stacki bardzo często sprawdzają takie niewielkie dla nich inwestycje.