Siemka wczoraj odbylem jedną z cyklicznie, u mnie, występujących spazz sesji. Rozegralem ledwo 600 handow upierdalajac prawdopodobnie 6-7 stackow. Od dawna mam wrazenie ze czasem gram na jakims otepieniu. Przesledzilem sobie w pamieci poprzednie podobne sesje ktore popelnilem w ciagu ostatnich miesiecy. I chyba znalazlem wspolny mianownik - jebany deszcz. Moze ktos z was wie cos wiecej na temat wplywu pogody na samopoczucie, albo podpowie gdzie mam szukac i czego. Nie wiem czy powinienem zwracac uwage na cisnienie lub cos innego.
jakiego rodzaju to są spazzy?
może jak pada to po prostu siądź do analizy lub oglądnij jakis stream/filmik szkoleniowy?
Ja np, uwielbiam grać jak pada deszcz, wtedy w ogole czuje sie swietnie a za to nienawidze upałów. Ale tak naprawde to nie ma co zrzucać winy na pogode, spazzy to poprostu problemy z mindsetem. Też mam tego sporo i jest to moj najwiekszy hamulec mimo to i tak wygrywam na tych zoomach co swiadczy tylko o tym jaki tam jest slaby poziom.
Ps jak idzie na NL16
? Defend z A9 BU vs SB 3b mi sie podobał
No wlasnie do wczoraj niezle szlo ale ujebalem caly profit z lekka nawiazka. Wiem ze to wszystko dziwnie brzmi. Odwalic spaza zdarza mi sie czesto, ale w takie dni jak wczoraj robie wszystko zle. Oprocz tego A9o to blufkaczowalem shove flop w 4bet pocie z A3o np. Takie granie na kompletnej wyjebce. Przed gra glowa mnie solidnie napierdalala tak ze polewalem pod prysznicem tyl glowy lodowata woda. Troche to pomaga.
Naprawde jak sobie wczoraj zrobilem retrospekcje i przypomnialem takie najgorsze wpierdole to w kazdy z tych dni mocno padalo. Czuje jakbym dokonal przelomowego odkrycia i az sie dziwie ze wczesniej na to nie wpadlem.
ja lubię grać jak jest brzydko, zimno i pada (albo w zimie) bo nie ciągnie mnie na świeże powietrze i nie irytuję się, że znowu nerdzę w 4 ścianach a za oknem słońce
Napisane przez Varrancomando
ja lubię grać jak jest brzydko, zimno i pada (albo w zimie) bo nie ciągnie mnie na świeże powietrze i nie irytuję się, że znowu nerdzę w 4 ścianach a za oknem słońce
exectly, have the same
No właśnie jak łeb boli to chyba lepiej odpuscic albo zrobić jakąś aktywność najlepiej na swierzym powietrzu. Nie brać przeciwbólówek bo one otumaniają i jest jeszcze gorzej. Jeśli rzeczywiscie az tak spazzujesz w złą pogodę i uważasz że to jest przyczyną no to chyba sam znasz siebie najlepiej.
Ja np. uwielbiam grać i moge grać cały dzień tylko że to też jest moj problem. bo czasem już mi sie oczy zamykają zaczynam się wyłączać i robić głupie rzeczy ale dalej na siłe ciągne do 2-3 rano. Spazzy wychodzą wtedy jak grzyby po deszczu, na szczęście zacząłem już nad tym troche panować. Ostatnio grałem sporo stwierdziłem że już dość, wszedłem tu na forum coś poczytałem i myślę a zagram jeszcze chwile. odpaliłem 2 stoliki zooma zagrałem 4 handy i myśle sobie no tak znowu to samo i odrazu kliknalem sit out to next bb.
