Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

trudne historie

13 Posty
9 Użytkownicy
0 Reakcje
1,327 Wyświetlenia
ohayonippon
Dołączył: 11.03.2012

Witam, nie chce zadnych komentarzy, smutow, westcchnien, czegokolwiek. Po prostu na radzenie sobie z problemi trzeba sie komus wygadac, poczuje sie lzej jak to po prostu napisze, nie licze a nawet nie chce nic wiecej, moze ktos wpisze jakis swoj problem i jemu tez bedzie lzej. A wiec, zaczynajac od poczatku...

Gdzies w styczniu poznalem laske, fajna, urocza, lecz po przejsciach. Mieszkala w jednej z bardziej patologicznych okolic w Polsce, byla urocza mila, zaczepilem sobie ja po prostu na ulicy, nie nie bedzie to kolejna opowiesc o porzuceniu, choc ten watek tez bedzie poruszony, ale ogolem, wtedy mniej wiecej zaczely sie problemy.

Ok, bylo spoko, juz na pierwszym spotkaniu opowiedziala mi o takich rzeczach jak to, ze ojciec zabil sie na jej oczach, ze jest wiecznie bita, zauwazylem ze nie spojrzala mi nigdy w oczy. unikala mojego wzroku, tak naprawde, naturalnie, wiedzialem ze cos jest na rzeczy.

W chuj sie wciagnalem, laska wiele lat trenowala boks, byla ladna, cycki podwojne d, jaralem sie tym wszystkim i odrazu zaczalem angazowac.

Juz pierwszy raz zegnajac sie z nia, gdy ja przytulilem, powiedziala ze boli ja pod mostkiem, zaptalem czemu odpowiedziala ze w domu jej wpierdolili tak, ze miala polamane zebra, i czesto bija ja w te miejsce. Ciezki jakis temat.

Czesto dzwonila, plakala, prosila bym sie tlko nie rozlaczam, nie ogar, jeden wielki nieogar, ale to tylko zblizalo mnie do mnie.

jakos tak w miedzy czasie zrobilem kolejna glupote.
zaczalem sie kuc, polecial test prop, polecial winstrol, meta, superka, masteron, kto ogarnia temat wie o co chodzi, w moment wyciszylem sie na wszystko, zgorzknialem, na wszystko procz nia. stala sie moim swiatem. non stop pierdolilem o niej i o niczym i nikim innym nie chcialem sluchac.

Pojawil sie problem w domu, moja matka zachorowala, jej wlasne komorki zaatakowaly watrobe, choroba nieuleczalna, smiertelna, do teraz patrze jak uchodzi z niej zycie i... do teraz nie zszedlem z testosteronu, wiec nie wiem do konca jak bardzo dotknie mnie to wszystko.

Dla tej laski to ja pierwszy stalem sie calym swiatem, nie mialem nigdy tak, sledzila wszystko co mogla na moj temat, musiala wiedziec wszystko a jednoczesnie, slyszalem plotki ze sie puszcza za hajs i wiele innych. jak zaczelismy byc w zwiazki skonczyly sie 8 godzinne rozmowy przez tel kiedy nie moglismy sie widziec, wszystko jakby poszlo w innym kierunku, ale ja dalej pierdolilem wszystko, sterydy robily swoje, dawny mindset wartosci, wszystko odeszlo w bok, bylo mi jej w chuj zal jak myslalem jakie ma zycie. bywalo ze dzwonila do mnie i dostawala wpierdol od matki za to ze rozmawia ze mnalegf przez telefon, taka typowa patola, prosila przez lzy bym sie nie rozlaczal bo jest jej wtedy lzej, i dostawal wpierdol...

zaczelo sie jebac miedzy nami, przyjscia, rozejscia, przyjscia, nagle fochy, nagle chuj wie co. nagle przestala mieszkac w domu, wyjebano ja na ulice, podobno juz kiedys po pare miesiecy tak spedzala czas, i nagle.. ma siano na ubrania, hotele , zyje po krolewsku,co mialem sobie myslec? a koks dalej robil swoje..
rzymmam firme, z ktorej utrzymuje sie cala rodzina, pojawily sie cienkie czasy, leki dla matki, itd. zrobilo sie chujowo w domu, strasznie. Ale nie interesowalo mnie to, interesowala mnie ona. a ona byla coraz zimniejsza wobec mnie, i w coraz chujowszej sytuacji. w koncu doszlo ze rozmawialismy raz na pare dni bo wiecznie nie miala czasu rozmawiac, nie zyla w domu, ale w hotelu, kurwa. nie potrafila zamienic paru slow, to wszystko przeszlo z czegos naprawde kurewnie zajebistego na poczatku w taka sama patole z jakiej ona pochodzila, te gowno zaczelo mnie wciagac, poznalem historie ludzi sytuacje naprawde gowniane. to nie otoczenie wariatow po wyrokach z osiedla,tylko miejsca gdzie sasiedzi topia dzieci w beczkach, dziewczyny szkrobia ciaze u 16 letniego kolegi. burdel na kolach. ale z poczatku ubrany w ladny garnitur.

ta laska odeszla, poraz kolejy raz, gdy sie odezwala po paru dniach powiedziala tylko ze mieszka gdzies w gdansku, wkurwilem sie, porobilem fotki z byla i wyslalem jej mmsem. zeby raz na zawsze zakonczyc temat.Mimo ze tesc dalej byl we mnie wstrzykiwany, zaczalem w chuj tesknic, jednoczesnie robic ogromny rachunek sumienia, w trakcie tego czasu robilem rzeczy tak skrajne ze nie sposob mi o nich tutaj mowic, nie mialem zadnych zasad, zniszczylem mocno rodzine, znajomych, przypadkowych ludzi , gdzies bieglem i w koncu, zatrzymalem sie. nagle. stop.

i milion mysli i milion smutkow zaczely zaprzatac mi glowe.Tak mocno, ze boje sie przestac brac co biore, bo wiem jak to mi zniszczy glowe, powoli zmniejszam dawki, i powoli coraz wiecej we mnie uczuc. Wszystkie slowa ktore powiedzialem chorej umierajacej matce, rzeczy jakie zrobilem ludziom, smiech bylej i jej placz, wszystkie doswiadcenia, naprawde bagaz doswiadcen ktore mimo wszystko zostawiaja ogromny smutek.

nie wiem jak spojrzec na to wszystko, tak wiele rzeczy pojawilo sie w moim zyciu, tak wiele przepadlo, tak silnie mocno zmienialem sie, ze nie wiem nawet kim jestem. Moja matka umiera, w domu nie ma pieniedzy, ta laska... ciagle widze jej placz, ale tu nie moze byc miejsca na placz, bo nie byla ok wobec mnie. Te sterydy, chwile jak ja zdadzalem, multum naprawde pojebanych akcji .. mowi sie ze najwazniejsze to sie po prostu zatrzymac, czlowiek rozpedza sie do granic, zatrzymuje, jeb. Jest rozjebany. 10 machow rozpierdala mu czaszke. mam takie wahania nastroju, wiekszosc dnia jestem w chuj szczelsiwy, wolny , chce mi sie rozwijac i robie to. A potem pojawiaja sie wyrzuty sumienia, rozpacz, bol, tesknota...
mamy upaly, mocno obciazylem serce tym gownem, po prostu boli czasem w sercu t ak ze zastanawiam sie czy sie obudze.

znalazlem plus, taki ze nabralm bagaz doswiadczen, przywiazalem sie bardzo mocno ostatnio do matki, teraz wiem ze milosci nie szuka sie na chama i nie angazuje zbyt mocno, pokochalem kogos kto kochac mnie bedzie zawsze najmocniej - siebie. Ale poza tym, KURWA! w co ja sie wpierdolilem, i w co dodatkowo wpierdolil mnie los.

ciagle mam obraz jej, wloczacej sie samej gdzies na drugim koncu polski, bezdomnej.... mam obraz umierajacej matki ktorej mowie ze ja nienawidze, mam obraz wypierdalania komus bliskiemu, jego ostatnich pieniedzy, na blisko 5 cyfrowa sume, mam obraz pustej laski z ktora zdradzilem byla, byla taka z takich bij mnie i mow mi brzydko, chciala dostala. Ale pol miasta o tym wie , pojawily sie u niej mysli samobojce, lęki, nie wychodzi z domu. czesto dostaje atakow paniki bo wrzucila przy mnie cos co mocno poszarpalo jej psychike przy tym co razem robilismy najebani.

Skurwiel ze mnie jakich malo, zakochany, kochajacy, zły skurwiel, ale przeciez, dobry człowiek ze mnie byl... kurwa.
co tak naprawde lezy w mojej glowie?
lek? chec poprawy? nie udana milosc? poczucie winy? tesknota? chec drugiej szansy? strach przed utrata bliskiej osoby?matki?byłej? strach ze zabije mnie to gowno? kurwa, co ja sobie zrobilem..
W co ja sie wpierdolilem,a zaczelo sie tak niewinnie, ona naprawde wydawala sie dobrym materialem na ogos bliskiego..... i kogos, dla kogo moge duzo znaczyc, duzo zmienic, lubie czuc sie komus potrzebny i zawsze szukalem takich zwiazkow w ktore moge wlozyc cos wiecej niz kutasa.... ech.

ale tu nawet nie chodzi o to jaka ona sie wydawala, tylko to co ja zaczalem robic. Po co? dlaczego? sterydy tak zapchaly mi mozg?
gdzie jest poczatek tego, a gdzie koniec? gdzie jest jakas granica?
ide spac, wrzuce sobie jakas medytacyje na uszy i pokontempluje :facepalm:


Odpowiedz
Cytat
12 odpowiedzi
kaesen42
Dołączył: 18.10.2010

pierwszy ale przeczytam pozniej bo gram.


Odpowiedz
Cytat
marcino18
Dołączył: 08.04.2011

przeczytalem i nie wiem co powiedziec.


Odpowiedz
Cytat
ohayonippon Autor wątku
ohayonippon
Dołączył: 11.03.2012

to tak jak bys obejrzal mode na sukces i kazal powiedziec kto ma racje. musze rozlozyc moje zycie na czyniki pierwsze, poszukac problemu... ekhm. co tu jest problemem, zazwyczaj mysle o tym wszystkim jak o doswiadczeniu, wtedy problem jak pojawia sie, lezy w mojej glowie. ale przychodza takie chwile jak ta kiedy przytlacza mnie wszystko i jest... ciezko.


Odpowiedz
Cytat
mik1984
Dołączył: 16.11.2008

życie bywa ch***owe i bezcelowe, ale z zaćpaną bańką nic nie wymyślisz. Na zachodzie mają całkiem dobre zakłady opieki psychiatrycznej, nie jakieś tam obskurne mordownie. Ja sądzę, że takim wyznaniem z łatwością przekonasz lekarza, że potrzebujesz wyciszenia i izolacji od poprzedniego życia.


Odpowiedz
Cytat

Widać, że umysłowo stajesz się stabilniejszy ;) Myślę, że to super moment aby udać się na psychoterapię, ciężko Ci będzie tutaj otrzymać fachową pomoc, bo to jest "trochę" inna sytuacja niż połamane AA czy ds. Psycholog bro i chęci przede wszystkim.


Odpowiedz
Cytat
ohayonippon Autor wątku
ohayonippon
Dołączył: 11.03.2012

zawsze mam dobre sposoby na wyszukiwanie celow w zyciu i nie toksycznych, i potrafie sie wyciszac, jestem raczej skrajnie introwertyczny. Ale szukam jakiegos klucza? rozwiazania? nie wiem sam ze prczego mi potrzeba na to, by ogarnac to co sie wydarzylo. Rzeczy tore zjebalem, musze naprawic, z rzeczy ktore odeszly wyciagnac wnioski. I chyba znalazlem problem. Tak siedze, mysle, i mysle ze po prostu wiele z tych rzeczy sklocilo sie z moim swiatopogladem, moim prawdziwym ja, z moja wizja wszystkiego a pokrotnilo sie przez uczucia do kogos . Taki patologiczny stan rzeczy, to odmienny stan rzeczy. Mysle ze nie zrozumiemy takiego swiata tak jak ten swiat nie zrozumie nas. Powinnismy go unikac.
Patrzac od optymistycznej strony, problem z ta laska nie lezy we mnie, nie mialem wplywu na to co sie wydarzylo u niej.
Szlauf ktory skonczyl w szpitalu nadal jest szlaufem nieszanowanyom przez nikogo . chciala sie puscic i byc bita ? to dostala pare klapsow z tekstem ze kijem jej nie dotkne, a ze nawrzucala specyfikow, jej wina, matka zawsze kocha, i kochac bedzie. chyba jedyne co moge to pokazywac jej ze bardzo ja kocham.
Pieniadze zawsze mozna oddac, i tak zrobie .w 3 miesiace sie uzbiera, a za krzywde jaka wyrzadzilem slowo przepraszam jak nie wystarczy, to wystarczy mojemu sercu.

nie wierze w psychoterapie, nie czul bym sie po prostu dobrze z nimi . moze sa dobre, ale jesli w psychice mamy cos zakodowane ze jest be i odmienne, niech nie rozdrapuje sie nazbyt.

kurwa. bedzie dobrze. rachunek sumienia zrobilem, podzielilem sie i zaczalem trzezwo myslec. I jeszcze cos dodam, prowadze sklep. codziennie slucham o toksycznych zwiazkiem, morderstwie meza po 15 latach zwiazku, walkach o dzieci, wywalaniu meza do psychiatryka i robienie z jego roslinki. czymze tam sa problemy z taka laska. byla wyjatkowa. to fakt. i bylo mi zajebiscie. ale do kiedys tam, potem bylo zle. zajebiscie to bedzie, jak bede stary, i bede umierac z mysla ze kochany jestem do konca moich dni. a teraz dobranoc. Nie fapajcie na mysl o biciu laski wyzywaniu jej zdzira i szarpaniu za wlosy. jutro obudze sie lepszym czlowiekiem, dziekuje _grin: chyba dzielac sie tym w mgnieniu oka sobie pomoglem :]

ps; kazda kobieta jest wyjatkowa, ale nie szanujcie ich tak na wszelki wypadek. Niechaj wyjatkowymi pozostana przede wszystkim wasze matki :)


Odpowiedz
Cytat
halunoman
Dołączył: 24.10.2010

wysmarowałem mega grubą odpowiedź, po czym Opera zaraz przed jej wysłaniem postanowiła się wysypać. Przyjmij zapro.


Odpowiedz
Cytat
mik1984
Dołączył: 16.11.2008

Napisane przez halunoman
wysmarowałem mega grubą odpowiedź, po czym Opera zaraz przed jej wysłaniem postanowiła się wysypać. Przyjmij zapro.

Ja już się nauczyłem na własnym tyłku, żeby przed wysłaniem dużej odpowiedzi zawsze wcisnąć ctrl+a i ctrl+c, że jak się zakrztusi coś, to zawsze tekst mam w schowku.


Odpowiedz
Cytat
yoovan
Dołączył: 10.11.2009

Chciałem napisać coś mundrego, ale mi przeszło.
Ja mam prosto. Moim wrogiem jest alko. Zmienia świadomość, priorytety, likwiduje instynkt samozachowawczy itd.
Ta świadomość i myślenie godzinę i dzień do przodu coraz częściej pozwalają mi powiedzieć "spierdalaj" kiedy jakiś mój wróg (niesłusznie zwany kumplem) przyłazi z flaszką.


Odpowiedz
Cytat
eatmyroll
Dołączył: 05.02.2010

.


Odpowiedz
Cytat
ohayonippon Autor wątku
ohayonippon
Dołączył: 11.03.2012

ja z alko problemu nie mam, silownia i naprawde kurewna chec uprawiania sportow juz w wieku jakos 19 lat wybila mi melanze z glowy. poczatowo alko niszczypracy, wiec tym b ciezkiej ardziej powiedzialem mu stop. owszem lubie sie najebac, po kazdej najebce byc naustach miasta, ale trzeba miec jakas moralnosc i etyke. ograniczylem picie do 6-7 melanzy w roku.


Odpowiedz
Cytat

Witaj ohayonippon,

Historia przepełniona emocjami, przykro mi, że tak smutnymi i czarnymi, jednak to jest dział Mindsetu i prosiłbym o szanowanie języka. Niewulgarne synonimy wulgaryzmów równie dobrze i mocno potrafią wyrażać myśli.

Z góry dziękuję.

Pozdrawiam,

jeneral86


Odpowiedz
Cytat