Myślę że wątek nadaje się do tego działu.
Mam problem z paleniem. Mianowicie - strasznie to lubie, ale wiem że to dla mnie szkodliwe. Nie potrafię/nie chcę sobie wyobrazić sesji bez papierocha. Przykładowo, gram 3 sety, zajmuje mi to 1,5 - 2h i od razu pet. Gdy mam w serii bad run - przerywam sety (staram się grać 3 sety pod rząd), balkon i pet dla pozbierania myśli. Jest to o tyle skuteczne, że po 2 machach całkowicie mi wszystko przechodzi. W mojej pojawia się myśl, że jak spale tego peta, wrócę do swojego stanu OM (nom nom nom). no i tak się dzieje. taki "bad habbit".
Nie wierzę w jakieś specyfiki i inne chemikalia. Wiem że wystarczy chcieć, czy też nie chcieć. Co mam na myśli z tym "nie chcieć"? Kiedyś, dawno temu, wracałem na bombie do domu z imprezy. Był któryś tam stycznia. Słaniając się na nogach, paliem ostatniego peta. Gdy ściągnąłem ostatniego macha powiedziałem sobie "nie i chuj" i rzuciłem peta w śnieg. Nie paliłem przez 3 lata :D. Bardzo chciałbym wrócić do tego stanu sprzed paru lat. Ktoś poratuje? jakieś ćwiczenia na silną wolę? regułkę, którą mam sobie powtarzać i powtarzać w kółko?

