Cześć wszystkim temat rzeka tak naprawdę, mandat możesz dostać za usiłowanie picia, więc za samą zamkniętą puszkę którą trzymasz w ręku, jeżeli koleś się uprze to może wystawić. Z własnego doświadczenia wiem, że nie ma sensu nie przyjmować, takiego czy innego mandatu jeżeli się spożywało alkohol , ponieważ sprawa w sądzie odbywa się bez naszego udziału a świadkami w niej są ludzie którzy taki mandat wystawiają (0 szans na obronę) Jeżeli nie spożywałeś faktycznie, to prosisz o badanie alkomatem i powinno być ok Nawet nie wiemy kiedy przychodzi pismo, że takowa sprawa się odbyła i najczęściej kosztuje nas to 600 zł wiec lepiej jest przyjąć 100 i dać sobie spokój. Odnośnie jeszcze samego mandatu to tak jak pisał ktoś wcześniej, zależy od tego kto cię zatrzyma. Ogólnie to zawsze próbuje się "targować" i właściwie dostałem, już mandat chyba za każde możliwe wykroczenie, od używania słów wulgarnych, poprzez zaśmiecanie do usiłowania picia. To co jest ważne to to, że taki mandat będzie zawsze mniejszy od tego za picie, więc jeżeli jest realna szansa, że koleś zamieni ci 100 zł za picie na 50 za zaśmiecania to warto z niej skorzystać. Nie robią wyjątku tylko w momencie gdy im się nie chce (czytaj służbista) lub pojawili się w miejscu w którym piłeś bo dostali od kogoś takie zgłoszenie. Miałem kiedyś sytuacje w której koleś ostro upierał się, że widział mnie jak piłem, w co nie mogłem uwierzyć, że z 200 metrów to dostrzegł a jak podjechali to nie było już nic
i ostro pisał wniosek do sądu bo nie chciałem się przyznać, który na samym końcu podarł w momencie, w którym to zrobiłem i skończyło się tym,że nawet mandatu nie dostałem. W każdy dzień ostatnich świąt miałem taki niefart, że w piątek, sobotę i niedzielę, trafiał na mnie inny patrol, za każdym razem miałem otwarte piwo, i w żaden z tych dni mandatu nie dostałem. Powód ? W święta nie wystawiają. Tak więc wszystko zależy tak naprawdę od tego jaki ma humor koleś który cię na wykroczeniu złapie. Przypomina mi się jeszcze inny sytuacja wyszliśmy kiedyś od kolesie z domu z dosłownie końcówką piwa, a że trzeba było to naturalnie skończyć to usiedliśmy sobie na lawce jakieś 15 metrów od siedziby straży miejskiej i pech chciał, że wyszli w momencie w którym krańcowałem, i wyrzucałem puszę do śmieci. Zaprosili nas do środka, a że podobnie jak w przypadku szoka38 mój koleś robił wszystko abym taki mandat dostał łacznie z puszczaniem z telefonu utworów w stylu "jebie policje" to się tak wkurwili że wypisali wnioski do sądu, bo ja oczywiście mandatu jako, że byłem tak wygięty nie przyjąłem, bo zapomniałem, że piłem w momencie kiedy się pojawili
Gdy pan nas odprowadzał do wyjścia powiedziałem do niego coś w stylu "Jak byłbyś człowiekiem, to nie było by całej sprawy" i najwyraźniej urzekła go moja historia bo od 4 lat jest cisza heh.
Ps. Mojemu kolesiowi chcieli kiedyś wystawić mandat za piece lecha free bo uważali, że w piwie bezalkoholowym, znajduje się śladowe ilości alkoholu więc z tym również bym uważał.
Ogólnie lepiej dwa razy się zastanowić niż później płacić. Gdy byłem młodszy miałem to w nosie, przez co utopiłem sporo siana bo nie było miesiąca w którym bym mandatu nie dostał. Szkoda pieniążków więc lepiej usiąść pod parasolką i wypić za 5 zł niż bardzo często za 100
A i jakieś 10 lat temu było fajnie, mandat za picie to 20 zł i nawet jak piłeś policji dosłownie przed nosem to niechętnie wystawiali teraz to za "kolegę" możesz i 500 dostać
Puczek ja kiedyś dotałem mandat w momencie w którym otworzyłem piwo. Było coś w stylu "pstryk" a tutaj panowie za rogu z głupim uśmiechem na twarzy