Czasem nadchodzi taki okres że nawet najwięksi twardziele wymiękają.
Alkohol napawa obrzydzeniem. Człowiek wstaje rano i czuje że jest zmęczony.
Na nic nie ma się ochoty. W krytycznym momencie zaczynają się omamy i dziwne sny spowodowane zmęczeniem. Zamykasz oczy na ułamek sekundy otwierasz je i widzisz że minęło 10 minut i sobie myślisz ile k...a to mrugnięcie trwało.
Patrzysz w kalendarz i cię oblewa zimny pot na widok pozaznaczanych dat.
Dziś właśnie zacząłem mieć te objawy przemęczenia , to oznaka że nadchodzi ona.
No właśnie jakie macie sposoby na efektywną naukę gdy przed wami leży sterta książek a wstając rano jedyne o czym marzycie to iść spać.
Przeczytany przed paroma chwilami fragment ulatuje z pamięci.
Czytacie coś a za godzinę spoglądając na przykładowe pytania z zeszłych lat nie umiecie podać krótkiej definicji ani streścić przynajmniej w dwóch zdaniach ostanie trzy przeczytane strony.
Są jakieś sposoby na efektywną naukę>?
Nie chodzi mi o dragi ani nic chemicznego bo mam trak ustawioną sesję że przez 10 dni muszę być na szczycie .
Np.w trakcie sesji jedziecie na mocnej kawie czy herbacie ?
Uczyć się przy muzyce czy w ciszy.
Czytać na głos czy coś w tym stylu?