Przejdź do forum
Czy poker uzależnia...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Czy poker uzależnia?

17 Posty
10 Użytkownicy
0 Reakcje
2,429 Wyświetlenia
Pyszu
Dołączył: 11.03.2007
Oldschool Grinder

Ostatnio przeprowadziłem bardzo prostą, banalną wręcz rozmowę. Oczywiście mój zlasowany mózg musiał się gdzieś doczytać "drugiego dna". Zaowocowało to dłuższą rozkminą oraz masą sprzecznych wniosków.
Do rzeczy.
Uzależnienie od pokera.
Może mieć wiele twarzy.
Gambling

To niekoniecznie musi być poker.
Ogólnie podatność na gry hazardowe.
Schemat "Tym razem mi się uda"

Osoba wygrywa przypadkowo większą sumę pieniędzy rozpuszczając ją na lewo i prawo. Koduje sobie w główce gambling=git. Idzie do kasyna, siada przed kompem etc. za ostatnie siano próbuje powtórzyć wyczyn. Nie udaje się. "Tym razem mi się uda" Przeznacza na gambling pieniądzie, które planowała wydać na coś innego. Fail again "Tym razem mi się uda" fail again "Tym razem mi się uda" kończy się siano, pożycza "Tym razem mi się uda"
fail i taka pętla się robi aż do wyczerpania zapasów. Nawet jak się uda wygrać trochę to trzeba zwiększyć stawki, zeby odrobić straty i tym sposobem przegrywa się to co juz sie wygrało.
No ale tutaj nie chodziło mi o taki rodzaj nieogarnięcia umysłowego.
A chciałem poruszyć inna kwestie.
Piątek wieczór wpada kumpel "idziemy na piwo chodź teraz" nie mogę mam turniej "za ile kończysz" nie wiem albo za chwile albo za 4h nie mogę Ci sprecyzować jak teraz wyłącze to strace kasę a już dobrze idzie bo zaraz ITM. "o jezu tylko bys gral w tego pokera jestes uzależniony" ech... ;)
Gdybym tak wpadł do niego w poniedziałek rano o 7:30 i strzelił "idziemy na piwo dawaj" -nie mogę zaraz do pracy musze leciec, jak nie przyjde to szef mnie wywali. "o jezu jestes uzalezniony od tej pracy" :]
Tutaj kolejna kwestia niezrozumiała przez ludzi "normalnych" nie wymagająca większego tłumaczenia.

Też nie ten aspekt. Chodzi mi o sytuacje, gdzie wchodzimy już na poziom ciekawych kwot. Powiedzmy wyciągasz 100$/h gry. Zostajesz postawiony w sytuacji, w której jesteś w stanie grać kiedy chcesz i ile chcesz. Nie masz żadnych innych zobowiązań. Żony, dzieci, psa, mszy do odprawienia etc. Taka wolna amerykanka, czyli to co w pokerze jest najciekawsze. Siadasz do stolików i w jeden dzień jesteś w stanie zarobić na przeżycie kolejnego miesiąca. W głowie pojawia się diaboliczny plan. Pogram miesiąc bez przerwy to potem będę mógł mieć cały rok wolnego. Git.
Kończy się miesiąc gry takiej no life only cards. Przystępuje się do fazy relaksu po ciężkiej pracy. Mając na koncie całkiem ciekawą sumkę można trochę zaszaleć. Kupić sobie trochę niezbędnych dupereli ułatwiających/uprzyjemniających życie oraz wypocząć w "wielkim stylu". Po tygodniu nieróbstwa i totalnego chilloutu na koncie nie ma już aż tak imponującej kwoty, a jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia to nagle człowiek zauważa, że mógłby sobie dokupić jeszcze więcej niezbędnego stuffu. Zapala się lampka. NEED MORE $$$ na WIĘKSZY telewizor SZYBSZY samochód no i co kto tam lubi na dokładnie tej samej zasadzie zaspokojenia wyimaginowanych potrzeb.

Jasne, że można żyć w ascetycznych warunkach jedząc to co dadzą w PCK i śpiąc tam, gdzie akurat nie pada. Można też poświęcić życie na gromadzenie różnych mniej, lub bardziej potrzebnych rzeczy i kapitału na zaspokajanie nowych zachcianek.

Istnieje też "złoty środek". Każdy ma ten środek dostosowany do własnych ambicji.
Ciekaw jestem jak wygląda taki "złoty środek" niektórych osób z tego forum.
W szczególności takiej jednej co nie chce podwyżki:]
Kiedy osiąga się już ten poziom "grania za dużo"?
Są jakieś normy społeczne określające stosunek czasu poświęcanego na zarabianie pieniędzy do czasu poświęcanego na ich wydawanie?
Coś mi się wydaje, że zaczyna mi się to wszystko mieszać :/


16 odpowiedzi

oczywiscie ze uzaleznia, wiem to po sobie


Uzależnia. Ja pomimo tego, że nie gram codziennie to codziennie o nim myślę. Wczoraj nawet będąc z fajną laską na spacerze i piwie zdarzało mi się o nim pomyśleć (SICK).


SamRadziwill
Dołączył: 23.01.2008
Elite Grinder

Ciekawe pytanie i zapowiada się ciekawa dyskusja :)

Moim zdaniem uzależnia, ale... Trudno to wytłumaczyć. Ale w czasach, kiedy grałem w pokera w naprawdę dużych ilościach, czułem się tak jakbym miał ciekawą pracę =) Nic innego nie robiłem, żeby zarabiać pieniądze, więc jeśli potrzebowałem trochę, musiałem je wygrać w pokera.

Z tym że poker to nie praca, dla mnie jest 100 razy bardziej interesujący. Grając od razu wybiegam w przyszłość zastanawiając się jak i kiedy pobije dane stawki. Nauka nowych linii i rozgrywania konkretnych rąk w konkretnych sytuacjach po prostu sprawia mi przyjemność :)

Ale wracając do uzależnień. Równie dobrze można powiedzieć, że praca uzależnia. Co prawda nie lubimy tam chodzić, ale potrzebujemy kasy ---> praca jest jedyną drogą do jej zdobycia.

Ja to widzę właśnie tak. Uzależnienie jest złe wtedy, kiedy tracimy na tym pieniądze/zdrowie/... Jeśli uzależnienie przynosi zyski, to wg. mnie jest to jak najbardziej ok :)

Koślawo wyszedł trochę ten post, ale jakieś tam treści zawarłem ;) To tylko mój punkt widzenia, nie zgadzanie się z nim nie będzie karane banem :D

Pozdrawiam


A owszem!

Generalnie rzecz biorąc to można powiedzieć, że wszystko (albo prawie wszystko) uzależnia. Znajomi uzależniają, wyjścia na imprezy uzależniają, picie herbaty uzależnia etc. Niektóre rzeczy (których tak naprawdę nie trzeba robić, aby żyć) regularnie powtarzamy bo po prostu je lubimy i niekoniecznie musi to oznaczać uzależnienie.

Myślę, że zasadnicza różnica pomiędzy uzależnieniem, delikatnym (pozytywnym) uzależnieniem, a po prostu lubieniem czegoś polega na podejściu do danej tematyki i jej wpływu na nasze życie.

Przykłady:

:diamond:1. Uzależnienie. :diamond:
Chyba najgorsza możliwa opcja. Mocne uzależnienie od czegoś, które ma zasadniczy wpływ na nasze życie tj. np wpływa na decyzje, które podejmujemy. Może mieć destrukcyjny wpływ na nasze życie, biorąc pod uwagę fakt, że ignorujemy albo uzależniamy inne rzeczy na rzecz owego uzależnienia. Jeszcze gorzej jest jeżeli (biorąc pod uwagę np pokera) jeżeli owe uzależnienie zmniejsza zasobność naszego portfela i nie jesteśmy w danej tematyce zbyt dobrzy.

:heart:2. Pozytywne uzależnienie. :heart:
Tutaj to chyba najwięcej zależy od tego jak bardzo poświęcamy się owemu uzależnieniu. Oczywiście z góry zakładam, że uzależnienia z tej grupy mają pozytywny wpływ na nasze życie jeżeli nie przesadzamy z nimi (np niektóre dyscypliny sportu, poker, imprezy, meetingi etc). No i idąc dalej tym tokiem myślenia prosty przykład: ktoś wychodzi na imprezy raz w tygodniu, pije, bawi się dobrze, poznaje kogoś - LUZ. No, ale jeżeli ktoś imprezuje 4x w tygodniu i również dobrze się bawi, poznaje ludzi etc to już nie jest tak fajnie bo pewno zaniedbuje inne sprawy. Tak samo można opisać pokera: ktoś gra 3h/dzień i jest wygrywającym graczem w longrunie - OK. Ktoś napierdala 10h/dzień i stoi w miejscu - niekoniecznie OK.

:club:3. Zwykłe lubienie czegoś. :club:
Do tej grupy można by w sumie wrzucić bardzo dużo rzeczy. Ogólnie sprawa pewno wygląda podobnie jak w grupie nr2. O ile z czymś nie przesadzamy i nie ma to decydującego wpływu na nasze życie jest OK i tyle :D

Nie wiem czy mój podział (de facto wymyślony teraz na szybko) ma sens, ale wydaje mi się, że w miarę ma i można sprawę uzależnienia tak z grubsza przedstawić:P

Ogólnie nie ma co się oszukiwać, że poker nie uzależnia bo uzależnia. Codziennie gramy, czytamy forum, myślimy o pokerze - jesteśmy uzależnieni. Najważniejsze jest chyba jednak nasze podejście. Jeżeli ktoś umie sobie jasno wytyczyć czas jaki maksymalnie dziennie może poświęcić na pokera, umie dobrze zarządzać kapitałem, a do tego ma dobre umiejętności pokerowe i co najważniejsze nie zaniedbuje spraw prywatnych to wg. mnie jest to bardzo pozytywne uzależnienie :)


Ja uzależnienie rozumiem w dość negatywny sposób. Wtedy pojawiaja sie negatywne czynniki spowodowane naszym uzaleznieniem :
- przez pokera zaniedbujemy inne wazne sprawy
- zaniedbujemy rodzine i bliskich
- przegrywamy ciezko zarobione pieniadze
- od pokera zalezy nasz stan emocjonalny

Oczywiscie nawet gdy jestes graczem wygrywajacym mozesz byc uzalezniony od pokera ale wiadomo, że wtedy na to sie patrzy troche przychylniej. Mysle, że sporo osob by jednak bylo w stanie zrezygnowac z pokera jakby znaleźli inne interesujace zajęcie.


damianpat
Dołączył: 20.12.2007
BlackMember

OK zostałem wywołany do odpowiedzi:
IMO to mieszasz dwie różne sprawy

pierwsza: oczywiście, że poker jest potencjalnie niebezpieczny i że uzależnia. Na domiar złego może dać upust Twoim skłonnościom autodestrukcyjnym (tilt, zbyt długie sesje, gambling, odreagowywanie emocji poprzez przegrywanie pieniędzy) jeśli w środku nie jesteś wewnętrznie poukładany.

Dlatego jeśli nie stanowisz spójnej, wewnętrznej całości, masz jakieś tam priorytety, pomysł na życie i na siebie to lepiej nie bierz się za pokera, dopóki tego nie wypracujesz

Druga kwestia jest zgoła inna. Ja sam złapałem się na tym, że w poprzednie wakacje chciałem jak najwięcej zarobić i dlatego siedziałem nad artami od rana do wieczora. To nie było dobre, ponieważ przytyłem, zaniedbałem pewne sprawy.

Myślę, że trzeba wytyczyć sobie priorytety i ich się trzymać. Pracę traktować tylko jako środek do kasy, podobnie jak pokera.

Wcześniej zastanowić się ile kasy potrzebuje, dlaczego i na co ją wydam.
Reszte czasu poświęcić na fun, czyli głownie seks ;)

Jest to takie zachłyśnięcie się pieniędzmi, które ma chyba każdy młody człowiek, który zaczyna zarabiać, ale które na szczęście po jakimś czasie przechodzi.

Po trzecie; naprawdę nie chcę podwyżki, zarabiam wystarczająco dużo, jak na moje potrzeby, lubię to co robię i nie uważam, że zasługuję na więcej. Później kto wie ;)

Pozdro


Uzaleznia podobnie jak sex,sport,narkotyki,papierosy,jedzenie,picie itd.:)


damianpat
Dołączył: 20.12.2007
BlackMember

różna jest tylko podatność
jedni są bardziej podatni na alkohol inni na seks jeszcze inni na gambling

moim ideałem jest takie uzależnienie jak w Californication, albo w Dr House
;)


damianpat napisał

moim ideałem jest takie uzależnienie jak w Californication, albo w Dr House

+1

Dodam tylko że tak już jest, "grasz" według zasad, i sprawia Ci to przyjemność, albo nie "grasz" wcale.


Zmienna
Dołączył: 26.01.2009
PokerStrategist

Uzależnienie od opioidów jest fajne?


damianpat
Dołączył: 20.12.2007
BlackMember

pewnie, że tak ;) chociaż jeszcze nie próbowałem ;)

to są substancje, które naturalnie są w organizmie czyli endorfiny, a Ty je tylko dostarczasz z zewnątrz

uśmierzają ból i niepokój, łagodzą lęki, poprawiają samopoczucie, niektóre działają przeciwbiegunkowo (loperamid) etc...


Zmienna
Dołączył: 26.01.2009
PokerStrategist

Tak, miałem w szkole biologię, a w domu wikipedię.
Nadal jednak nie rozumiem co fajnego jest w uzależnieniu od nich? Chyba tylko wydawanie pieniędzy na więcej i uśmiech farmaceuty / dealera?


damianpat
Dołączył: 20.12.2007
BlackMember

no dobra też myślę, że narkotyki są be, mimo wszystko nie mogę odżałować, że kiedy miałem okazję mieć je legalnie ( w ramach leczenia) to się nie postarałem ;)

nie umiesz się bawić ;)


Zmienna
Dołączył: 26.01.2009
PokerStrategist

Umiem! Też chcę być jak dr House i nie mieć pół nogi!
A poważnie to niektóre narkotyki uważam za zabawne (nikotyna, marihuana, haszysz, LSD), a niektórych nie (heroina, kokaina).
Pytałem serio o te vicodiny etc., bo moja wiedza na ten temat nie jest specjalnie szeroka, a nie chcę jej czerpać z seriali. Śledząc zaś uważnie forum kojarzy mi się, że pan studiujesz medycynę. Więc jeśli fajne, to może warto zainwestować!


Oczywiscie, ze poker uzaleznia ;) Jednak inna forma uzaleznienia jest w sytuacji gdy osoba jest hazardzista, a inna gdy poprostu pokerzysta szanujacym strategie i zasady BM.
Hazardzista ma tutaj najpierw podejscie: gram dla rozrywki, dla zabawy, trudno raz wygram raz przegram - a potem jak juz zbyt sie wciagnie to poprostu stawia na wszystko bo nie wie co to expected value i liczy ze poprostu w koncu sie odrobi (bo nie mozna miec nonstop pecha :P).
Pokerzysta "normalny" ma to podejscie nieco inne, wie ze gra dobrze i ze bedzie wychodzil w longrunie na +. Jak wychodzi na - to wie ze jak bedzie gral wiecej i bedzie gral EV+ to i tak zarobi. Potem zarabia i idzie tak dalej, dalej, dalej... jesli ma mocna psychike i mala sklonnosc do tiltowania bedzie na tym zarabial - co jednak nie oznacza ze bedzie mu sie latwo od gry uwolnic. Stawia sobie pytanie: po co sie uwalniac od czegos na czym zarabiam kase? No i ma racje, jednak jest uzalezniony ;)
Tyle z mojej strony :P


damianpat nie chce mi się tutaj pisać znów jakiegoś wielkiego wywodu, ale w jednym absolutnie się z tobą zgadzam:

UZALEŻNIENIE ALA CALIFORNICATION