Siemka
Wiem, że wiele osób będzie miało polewkę, ale zapewne nie tylko mnie dotyczy ten problem
Otóż najzwyczajniej w świecie boję się ciemności.
Często jest tak, że wchodzimy do jakiś ciemnych pomieszczeń albo spacerujemy ciemnymi alejkami. Z reguły jestem wtedy baaardzo niespokojny, a mój poziom koncetracji i uwagi rośnie zastraszająco. Gdy tylko ktoś na ulicy się poruszy natychmiast reaguję w nerwowy sposób (spoglądam szybko, rozglądam się wokół), a jeśli wchodzę do ciemnego pomieszczenia (piwnica, a nawet pokój w własnym domu tylko po ciemku) mam schizę, że zaraz ktoś wyskoczy, pojawi się jakiś potwór / złodziej / sth i coś mi się stanie. Jeśli akurat przypadkiem wchodząc coś się poruszy to poziom adrenaliny i zdenerwowania rośnie do takiego stopnia, że za 30-40 lat może to się skończyć zawałem
Jak sobie z tym poradzić? Czy to jest normalne? Zapewne ma to silne podłoże psychiczne (zawsze lubiłem strzelanki, gry w stylu Max Payne, Hitman, Mafia, Ojciec Chrzestny, a także obejrzało się kilka horrorów).
Za wszelkie rady z góry dziękuję ♠_thumbsup:
Pozdro!