Cześć. Po poradę wpadłem
Otóż pykam sobie zooma na NL2 SH celowo w sposób niekoniecznie zgodny ze standardowymi zaleceniami. Cel - raczej dydaktyczny. Staram się grać bardzo szeroko i agresywnie. Nie mam jeszcze dużej próbki rąk, ale na tej co mam rysują się pewne tendencje. Raise unopened na early to około 30% dalej pośrednie wartości (rosnąco wraz z każdą pozycją) by na SB było okolo 65%. Sumaryczne VPIP/PFR to około 35/29 wychodzi. Cbet 90%, 3-bet 12%. itd itd Reasumując - gdy widzę że są odpowiednie warunki to i 72o z early otworzę i będę cbetował w zależności od tego kto sprawdził
Skuteczność takiej gry przedstawia się w następujący sposób. Non-showdown winnigs to linia stale pnąca się w górę pod określonym kątem. Showdown winnings to BE. Oczywiście zdaję sobie sprawę że taki wynik na showdown, jest efektem tego, że nie zawsze ~radzę sobie post flop gdzie jestem dosyć często z racji stylu gry, i dosyć często jak już jestem to mam tam spoty z serii "trudne". Ale co tu dużo mówić - to właśnie ćwiczę i tego się uczę.
Pytanie, czy w kontekście przechodzenia na wyższe stawki (nie wiem, nigdy tam nie byłem, nie znam się
), taki kierunek rozwijania swoich umiejętności jest dobrym kierunkiem ? Zaprocentuje to na wyższych stawkach ? Co o tym ogólnie myślicie ? Uprzedzając - oczywiście wiem, że są szysze i skuteczniejsze metody na przejście NL2 - ale nie o to mi na razie chodzi.
Pozdrówka