Przejdź do forum
zle mysle o ludziac...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

zle mysle o ludziach :)

14 Posty
10 Użytkownicy
0 Reakcje
5,148 Wyświetlenia

Simanko

Problem w tym ze zle mysle o ludziach. Notorycznie lapie sie na tym ze w mojej glowie pojawiaja sie epitety na temat innych ludziach typu idiota, kretyn, kozisyn itd.

Tracy mowi zeby dobrze myslec o ludziach i szukac w nich dobrych cech.

Czy to znaczy ze mam na sile okreslac ludzi dobrymi przymiotnikami?

Np. Koles co chwile opowiada mi o Nubiru, koncu swiata, ludziach na Marsie itp. to zamiast odpowiedniego epitetu moge o nim pomyslec: "ale ten koles ma jaja zeby patrzec mi w oczy i opowiadac tego typu rzeczy"

Teraz tak czym moze byc spowodowane ze zle mysle o ludziach moim zadufaniem, a moze ci ludzie to faktycznie kretyni? Czy mam sie oszukiwac jesli idiota to idiota a ja poszukam u niego dobrej cechy i okresle go pozytywnym przymiotnikiem nie zwiazanynym z jego inteligencja np. szczery facet?

jak cos mi przyjdzie jeszcze do glowy na ten temat to dopisze pozdrawiam :fuckyeah

PS. dodam ze nie o wszystkich mysle zle sa tacy o ktorych dobrze mysle


Odpowiedz
Cytat
13 odpowiedzi
medzikone
Dołączył: 07.07.2008

Z założenia wychodzę, że ludzie są dobrymi osobami i później stopniowo albo to potwierdzają, albo w przeciwną stronę.

Jak dla mnie nie ma się czym przejmować do momentu jeśli tylko sobie tak myślisz (jeśli masz powody).


Odpowiedz
Cytat

mz. fajne jest przyjęcie postawy po prostu nieoceniającej. Ludzie są jacy są - nie ma co ich specjalnie wartościować. Bo nie raz w życiu okaże się, że ten, którego miałeś za wybitnego bystrzaka, z którym na dodatek możesz konie kraść kiedyś zachowa się jak idiota i da dupy po całości, a ten, którego miałeś za głąba niegodnego zaufania, wykaże się bystrością i nie zawiedzie w kluczowej sytuacji. Tak więc ja nie mówię, żeby nie etykietować- tego raczej się nie wykorzeni. Ale po prostu przyjąć przy tym postawę: "spodziewam się wszystkiego, nie oczekuję niczego". Wtedy nawet jak kogoś uznasz za kretyna/blacharę/nerda/cokolwiek to po prostu będzie zwykła mało istotna etykietka, do której nie będziesz przywiązywac większych emocji. Taka postawa zdecydowanie utrudnia zawodzenie się na ludziach, a z drugiej strony sprawia, ze wszelkie ich pozytywne zachowania doceniamy bardziej:)


Odpowiedz
Cytat
Szkodnick
Dołączył: 13.12.2010

Napisane przez lolka5
Np. Koles co chwile opowiada mi o Nubiru, koncu swiata, ludziach na Marsie itp.

To Ty nie wiesz, że nadciąga koniec świata i że na marsie żyją ludzie?? Idiota. - pomyślał Twój kolega. :)


Odpowiedz
Cytat
_Anonymous_ Autor wątku
_Anonymous_

Chodzi mi raczej o poprawne zrozumienie tego co mowi Tracy:

"(...)Wszystkie doswiedczenia zaczely sie od jakiejs mysli - twojej lub pochodzacej od kogos innego.

To, czym jestes lub bedziesz, jest wynikiem twojego myslenia. Jesli zmienisz sposob myslenia, zmienisz cale zycie. Zmiania swiata zewnetrznego bedzie skutkiem zmiany wewnetrzenej. (...)

Ludzie na dwa podstawowe sposoby patrza na swiat. Pierwszy z nich nazywany jest spojrzeniem optymistycznym. Jesli masz takie optymistyczne spojrzenie na swiat, to ogolnie uwazasz, ze swiat jest calkiem fajnym miejscem. Masz tendencje do znajdowania u ludzi i w sytuacjach tego, co dobre i do zakladania, ze wokol jest mnostwo mozliwosci, z ktorych mozna skorzystac(...) ."

Pewnie troche przeinterpretowalem, ale generalnie chodzi o to ze moje tendencje to ogolne mysle negatywnych rzeczy o ludziach. Czy mamy to zmieniac na sile, czy moze jak ktos napisal powyzej wogole przestac skupiac sie na tych ludziach, a raczej bardziej sie skoncentrowac na tym co robie.

O i tu powstaje kolejny troche zabawny jak dla mnie problem z odbiorem mnie przez innych ludzi przedewszystkim w pracy. Kiedy jestem skoncentrowany na pracy ludzie odbieraja odemnie negatywna energie. I zadaja pytania lub rzucaja stwierdzenia typu: " cos sie stalo?", "nastepny ktory wstal lewa noga", "cos masz dzisiaj zly humor". Jak dlamnie lol bo ja poprostu jestem skoncentrowany na tym co robie i nie mam wtedy czasu na bezproduktywne gadki moze poza ewntualnymi siema, jak sie masz i bardziej formalnymi dotyczacymi pracy.


Odpowiedz
Cytat
ninusss
Dołączył: 28.06.2009

Napisane przez lolka5
Teraz tak czym moze byc spowodowane ze zle mysle o ludziach moim zadufaniem, a moze ci ludzie to faktycznie kretyni?

zazwyczaj sa kretynami, jak wiekszosc, pytanie tylko dlaczego? dla Ciebie beda kretynami z jednego powodu, dla innych z drugiego. Tak samo ty dla jednych jestes kretynem bo cos tam cos tam, a dla innych nie bo cos tam cos tam, albo nadal tez jestes kretynem bo tam cos tam cos


Odpowiedz
Cytat
CptCarrot
Dołączył: 27.01.2009

postaw się z boku i od razu zaczniesz sam sobie odpowiadać


Odpowiedz
Cytat
maciekdbr
Dołączył: 02.12.2010

Napisane przez farloon
mz. fajne jest przyjęcie postawy po prostu nieoceniającej. Ludzie są jacy są - nie ma co ich specjalnie wartościować. Bo nie raz w życiu okaże się, że ten, którego miałeś za wybitnego bystrzaka, z którym na dodatek możesz konie kraść kiedyś zachowa się jak idiota i da dupy po całości, a ten, którego miałeś za głąba niegodnego zaufania, wykaże się bystrością i nie zawiedzie w kluczowej sytuacji. Tak więc ja nie mówię, żeby nie etykietować- tego raczej się nie wykorzeni. Ale po prostu przyjąć przy tym postawę: "spodziewam się wszystkiego, nie oczekuję niczego". Wtedy nawet jak kogoś uznasz za kretyna/blacharę/nerda/cokolwiek to po prostu będzie zwykła mało istotna etykietka, do której nie będziesz przywiązywac większych emocji. Taka postawa zdecydowanie utrudnia zawodzenie się na ludziach, a z drugiej strony sprawia, ze wszelkie ich pozytywne zachowania doceniamy bardziej:)

Bardzo mi się podoba ta wypowiedź.

A do wątku chciałem dodać:

Nie bardzo rozumiem sens twoich rozważań. Piszesz że oceniasz większość ludzi wokół jako kretynów... ale co tego wynika i jaki masz z tym problem ???

Sorki ale moim zdaniem sam jesteś zapatrzonym w siebie kretynem, który mimo (ewentualnej) manifestowanej inteligencji, wiedzy i przemyśleń ma podstawowe problemy w kontaktach między-ludzkich, nie potrafi dostosować się do świata i nie rozumie że prawie każdy człowiek zasługuje na szacunek bez względu na to czy jest twoim zdaniem mądry czy głupi.

A to co napisałeś w drugim poście świadczy o tym że jesteś po prostu burkiem, któremu brak ogłady i kultury osobistej a jego rzekoma inteligencja nie obejmuje podzielności uwagi nawet na minimalnym poziomie.

Zamiast umieć cieszyć się nawet małymi rzeczami, nawet kolejnym dniem i dbać o dobry nastrój i pozytywną energię wokół własnej osoby pozwalasz sobie na psucie humoru współpracownikom.

Po co w ogóle tracić czas na ocenę czy ktoś jest kretynem czy nie? Jak z przeprowadzanie takich ocen może cię denerwować na tyle że uważasz jest to jakikolwiek problem? Co to zmienia w twoim w twoim życiu ? Trzeba z ludźmi żyć z takimi jakimi są, i z kretynami i z bystrzakami.

Pozdrawiam


Odpowiedz
Cytat
_Anonymous_ Autor wątku
_Anonymous_

Ostro mi pojechales :facepalm:, ale masz duzo racji sam nie jestem zadowolonym ze swoich mysli i dlatego tu postuje.

Nie bardzo rozumiem sens twoich rozważań. Piszesz że oceniasz większość ludzi wokół jako kretynów... ale co tego wynika i jaki masz z tym problem ???

Moj problem jest taki ze jesli o kims zle mysle to sam w sobie buduje negatywne emocje i przyciagam negatywna energie.

Sorki ale moim zdaniem sam jesteś zapatrzonym w siebie kretynem, który mimo (ewentualnej) manifestowanej inteligencji, wiedzy i przemyśleń ma podstawowe problemy w kontaktach między-ludzkich, nie potrafi dostosować się do świata i nie rozumie że prawie każdy człowiek zasługuje na szacunek bez względu na to czy jest twoim zdaniem mądry czy głupi.

Staram sie rowniez nie przekazywac tych negatywnych emocji dalej i nietraktowac ludzi z brakiem szacunku mimo ze nie koniecznie o nich dobrze mysle. Masz jednak racje jesli chodzi o moje dostosowanie sie do swiata, mam z tym problem to jest tak jak akceptacja wariancji ;)

A to co napisałeś w drugim poście świadczy o tym że jesteś po prostu burkiem, któremu brak ogłady i kultury osobistej a jego rzekoma inteligencja nie obejmuje podzielności uwagi nawet na minimalnym poziomie.

Wydaje mi sie ze przeinterpretowales troche moj drugi post. Nie uwazam ze z powodu niekontunowania rozmow na tematy, na ktore nie mam ochoty, w czasie ktory nie jest na to przeznaczony za brak oglady.

Dla mnie bycie skoncentrowanym na tym co robie jest bardzo wazne i jesli ktos odbiera to jako negatywna emocje to znaczy, ze to ta osoba zle interpretuje moje uczucia. Chociaz przyznam sie ze jest swietny sposob na to zeby odbior byl zupelnie inny, a mianowicie usmiech.

Po co w ogóle tracić czas na ocenę czy ktoś jest kretynem czy nie? Jak z przeprowadzanie takich ocen może cię denerwować na tyle że uważasz jest to jakikolwiek problem? Co to zmienia w twoim w twoim życiu ? Trzeba z ludźmi żyć z takimi jakimi są, i z kretynami i z bystrzakami.

To chyba nie jest kwestia tracenia czasu te mysli sie poprostu pojawiaja. Te oceny napewno maja negatywny wplyw na to co ja czuje to jest troche tak jak z afirmacjami, poprzez powtarzanie sobie czegos. Wolabym powtarzac sobie dobry facet zamiast kretyn.

Tracy uwaza ze to jak myslimy o ludziach wplywa na to jakich ludzi przyciagamy do siebie, a ja mysle o innych czesto nie najlepiej. Byc moze faktycznie powinienem przestac zwracac uwage na zachowania i slowa ktore moglbym okreslic jakims epitetem, ale czy to nie jest jak przyslanianie gowna pod dywan.

Pozdrawiam


Odpowiedz
Cytat
nikujin
Dołączył: 07.10.2008

Mam dokładnie tak samo.
Z miejsca źle myślę o 99% osobach jakie poznam, denerwują mnie nawet osoby z którymi się przyjaźnie wiele lat. Też myślę o innych ludziach jak o kretynach i debilach. Też ludzie w otoczeniu odczuwają złą energie ode mnie, dlatego, że nie chcę mi się gadać i poznawać nowych osób.
Na dobrą sprawę jest tak od kiedy mam dziewczynę/kobietę w której jestem bezgranicznie zakochany, ponad 2 lata.
Tylko mi nie tłumaczcie nic. Wiem, że to ja mam problem, taki już mam sposób bycia.


Odpowiedz
Cytat
_Anonymous_ Autor wątku
_Anonymous_

a tu niespodzianka:

https://polska.pokerstrategy.com/video/22464/

w okolo 12 minucie Lechrumski nawiazuje do tematu.

Teraz moje pytania.

Mowisz ze to ze zle mysle o ludziach to nie problem. A bardziej problemem jest jak ja mysle o sobie kiedy nadaje epitet innym. Mowisz o dopelnieniach komplementarnych i atrybutywnych. Tak jak jestem w stanie zrozumiec dopelnienia komplementarne, to jestem za glupi zeby pojac dopelnienia atrybutywne bo jak to: mysle o sobie ze jestem idiota wiec innych tez nazywam idiotami?

Wyjasnij prosze jak krytyka innych uderza w poczucie wlasnej wartosci? Czy to znaczy ze sie dowartosciowuje czy na odwrot?

Podajesz przyklad krytykowania innych zeby odseparowac bol od siebie. Czy umisz podac jeszcze jakies przyklady dlaczego krytykujemy innych?

W pozniejszej czesci filmiku mowisz o mysleniu pozytywnm i negatywnym, a na koniec o mysleniu prawdziwym, ktore uwazasz za najwlasciwsze. Czyli wdg ciebie jesli moj obraz rzeczywistosci nie jest zafalszowany i ktos faktycznie jest idiota to dobrze ze tak o nim mysle?

Czyli nie zgadzasz sie z Tracym i wcale nie konieczne wedlug ciebie jest pozytywne myslenie o ludziach?

Jak siebie zdefiniowac w momencie negatywnego myslenia o innych? Czy zapomoca wlasnie dopelnien?


Odpowiedz
Cytat
kr2ys1ek
Dołączył: 24.02.2011

.


Odpowiedz
Cytat
lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Mowisz ze to ze zle mysle o ludziach to nie problem.

To moze byc problem, ale w tym wypadku najprawdopodobniej tak nie jest. Jesli to co myslisz o innych byloby problemem to w jakis sposob bys to juz sam rozwiazal. Kiedy piszesz "mysle o innych ludziach" to tym samym usuwasz druga czesc relacji czyli samego siebie. Skoro nie jestesmy w stanie znalezc rozwiazania po jednej stronie relacji czyli "inni" to uwazam ze problemem bardzo czesto bedzie druga strona czyli to co mysle na swoj wlasny temat - wlasne przekonania, swiatopoglad, itd.

Podobny mechanizm widzialem kiedys u uzytkownika ktory pisal o tym ze przecenia innych przeciwnikow. Na pewnym poziomie problem jest nie do rozwiazania dopoki nie zauwazysz ze w swojej wypowiedzi o przeciwnikach pominal siebie. Problemem nie jest to ze przecenia przeciwnikow ale to ze nie docenia siebie.

Tutaj nie mam pojecia czy chodzi o projekcje komplementarna czy atrybutywna, to naprawde ma drugorzedne znaczenie. Przede wszystkim zastanow sie co Ty sam myslisz na swoj temat i w jaki sposob to wplywa na Twoje relacje z innymi.

Wyjasnij prosze jak krytyka innych uderza w poczucie wlasnej wartosci? Czy to znaczy ze sie dowartosciowuje czy na odwrot?

Nastepnym razem kiedy bedziesz krytykowal innych zwroc uwage na swoje emocje oraz odczucia. Badz swiadomy tego jak czujesz sie przed krytyka i jak tuz po. Co myslisz o sobie, co czujesz, jak zmienia sie Twoje poczucie wartosci. Z mojego doswiadczenia (bo tylko o tym moge mowic) powiedzialbym ze w wiekszosci przypadkow krytykujac innych uderzasz w samego siebie, poza wyjatkowymi sytuacjami, np. ktos zbiera sie na odwage zeby ujawnic jakis skandal dla dobra innych osob musi tym samym kogos skrytykowac, choc w tym przykladzie chodzi bardziej o odwage i szczerosc niz krytyke.

Poza tym zawsze mysl o intencjach. Czy chcesz tej osobie po prostu do**** czy moze kryje sie za tym cos innego. Badz swiadomy po co robisz to co robisz;)

Podajesz przyklad krytykowania innych zeby odseparowac bol od siebie. Czy umisz podac jeszcze jakies przyklady dlaczego krytykujemy innych?

Zeby sztucznie zawyzyc swoje poczucie wartosci - zwlaszcza u osob ktore postrzegaja siebie poprzez pryzmat porownywania sie do innych. Zalozmy ze facet ocenia siebie w skali od 1-10 na 5. Zazwyczaj bedzie mial problem z podejsciem do kobiet ktore ocenia wyzej od siebie (jesli oczywiscie wszedl juz w mechanizm oceniania). A kiedy juz do takiej podejdzie i dostanie kosza to musi cos zrobic zeby sie lepiej poczuc. Zalozmy ze ocenia ja na 8, i zacznie wyzywac ja od latwych, puszczalskich itd az w swojej glowie zanizy jej wartosc do 3. Ale spotyka nowa kobiete i ma nowy problem. To problem ktory dotyczy tylko jakiejs czesci spoleczenstwa, ale istota jest tutaj ocenianie i porownywanie siebie oraz dazenie do tego zeby wypasc lepiej od drugiej osoby.

W pozniejszej czesci filmiku mowisz o mysleniu pozytywnm i negatywnym, a na koniec o mysleniu prawdziwym, ktore uwazasz za najwlasciwsze. Czyli wdg ciebie jesli moj obraz rzeczywistosci nie jest zafalszowany i ktos faktycznie jest idiota to dobrze ze tak o nim mysle?

Musisz odroznic od siebie kilka elementow : zauwazanie w ludziach tego co w nich najlepsze od sytuacji w ktorych rzeczywiscie potrzebujesz dokonac rzetelnej oceny kogos kompetencji. Zalozmy ze jedziesz na konferencje biznesowac zeby sie czegos nauczyc i zdobyc nowe znajomosci. Jesli bedziesz zauwazal w ludziach to co fascynujace to latwiej bedzie Ci sie od nich czegos nauczyc. Jeden moze byc swietnym sprzedawca, inny robic swietne strony, jeszcze inny doskonale kierowac ludzmi. Nie ma znaczenia czy ten ktos jest (tutaj uzyje Twojego wczesniejszego okreslenia) idiota czy tez nie. Jesli ma jakies kompetencje ktorych chcesz sie od niego nauczyc to po co go tak oceniac? Na pewno nie pomoze to w budowaniu lepszej relacji.
A teraz zalozmy ze planujesz zainwestowac 100k w biznes ktory w znacznej czesci zalezy od wiarygodnosci osoby ktora go prowadzi. Wiesz ze osoba ktora go prowadzi jest swietnym sprzedawca, ale masz duze watpliwosci co do jej szczerosci. Dzieki swojej dociekliwosci dowiadujesz sie o jej przeszlych oszustwach. Wowczas nie ma sensu patrzec na ta osobe przez pryzmat tego ze jest cudownym sprzedawca bo mozesz po prostu utopic kase.

Tak wiec nie daje Ci jasnej odpowiedzi, uwazam ze sa sytuacje w ktorych nie ma sensu oceniac innych ludzi, a sa sytuacje w ktorych bedzie Ci to niezbedne i wowczas najlepiej porzucic maski zarowno optymizmu jak i krytyki po to zeby ujrzec prawde.

Czyli nie zgadzasz sie z Tracym i wcale nie konieczne wedlug ciebie jest pozytywne myslenie o ludziach?

Gwarantuje Ci ze w kazdym zdaniu potwierdzam koncepty i sposob myslenia wielu osob a jednoczesnie wielu innym zaprzeczam. Mysle ze troche nadinterpretujesz i wyciagasz z kontekstu jedno zdanie. Uwazam ze ludzie sa dobrzy i maja prawie zawsze pozytywne intencje, ale jesli ide ciemna ulica a z naprzeciwka biegnie na mnie 3 lysych dresow to naprawde nie wiem czy pozytywne myslenie o nich jakos specjalnie mi pomoze. Jesli rozmawiam z kims kto zacznie mi opowiadac o ludkach na marsie z ktorymi codziennie rozmawia to po prostu pojde gdzie indziej, bo szanuje swoj czas. Nie znam go i nie mam pojecia co przezyl, nie daje sobie prawa zeby go oceniac. A wracajac do tego konkretnego zdania Tracego, osobiscie nie widze potrzeby zeby w jakiejkolwiek sytuacji myslec pozytywnie badz negatywnie, ja staram sie zawsze wybierac myslenie prawdziwe.

Jak siebie zdefiniowac w momencie negatywnego myslenia o innych? Czy zapomoca wlasnie dopelnien?

Analizuj kazda z sytuacji z osobna. Zastanow sie po co kogos skrytykowales albo zle o nim pomyslales. Co Ci to dalo? I jeszcze bardzo wazne pytanie: co takiego ta osoba ma w sobie co ja chce skrytykowac? Planuje zrobic kiedys trening na ktorym pokaze w jaki sposob to wyglada np na forum ps. Chcialbym pokazac kiedys skad sie bierze krytyka konkretnych wypowidzi. I tutaj dochodzimy do ostatniego powodu krytyki. Ludzie krytykuja w momencie kiedy zaatakowany zostal ich sposob myslenia. Kiedy krytykujesz zastanow sie co w Twojej osobie zostalo zaatakowane/zagrozone za postanowiles skrytykowac druga osobe

pozdr


Odpowiedz
Cytat
maciekdbr
Dołączył: 02.12.2010

Do autora wątku:

Nie tyle chciałem ci pojechać co po prostu sam do niedawna myślałem i zachowywałem się podobnie jak Ty. Dopiero po narodzeniu dziecka nauczyłem tak na prawdę wygłupiać, cieszyć drobnostkami, szanować innych ludzi, czerpać z mądrości niektórych i rozumiem teraz że cały urok i unikalność naszego gatunku polega na różnicach między nami. Generalnie nie przykładam specjalnej uwagi do oceny ludzi wokół, o ile nie mają wpływu na moje życie a przyznasz że bardzo niewielu ma. Wiem jak wiele straciłem w te lata, kiedy ludzi traktowałem z góry a ich zajawki traktowałem jako śmieszne i nie warte uwagi i jak dlatego przestrzegam innych takim podejściem.


Odpowiedz
Cytat