Przejdź do forum
Wejdź do mojego umy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wejdź do mojego umysłu

10 Posty
6 Użytkownicy
0 Reakcje
715 Wyświetlenia
bobson88
Dołączył: 29.07.2009

Elo Leszku, potrzebuje twojej pomocy!

Ten wątek nie będzie dotyczył konkretnej sytuacji czy danego zagadnienia lecz chciałem w nim ogólnie określić moją świadomość mindsetową i popracować nad nią. Może to być dość zagmatwane, ale postaram się to jakoś sensownie ogarnąć w całość.

Zacznę od tego, że o Mindsecie dowiedziałem się stosunkowo niedawno i po obejrzeniu kilku twoich filmów zrozumiałem dlaczego tak naprawdę przepuściłem dwa razy swojego rolla i jak ważna jest praca nad sobą.

Kiedyś bardzo mocno popadałem w tilta tzn. Gram sesje swoje A-game, 1BI w plecy (spoko), 2BI np. cooler (dlaczego przegrałem powinienem przecież wygrać z Asami), 3BI (zaczynam być zły, odchodzę od A-game i tiltuje) Chce się odegrać i widzę już tą przepaść 3BI. Bad Beaty doprowadzają mnie do szału i jestem w stanie krzyknąć na cały dom Ku***. Nie mówiąc o tym, że potrafiłem gościa zrównać z błotem.

Teraz trochę inaczej do tego podchodzę. Kiedy przegrywam Bad Beata np. AK vs A8 staram się wyciągnąć wnioski ze sposobu gry mojego przeciwnika, robię notatki i mój tok myślenia prowadzi do tego, że on mi się jeszcze nie raz wypłaci grając tak jak gra. Gdy przegrywam coolera np. KK vs AA myślę sobie, że przecież zarówno ja jak i mój rywal zagraliśmy poprawnie preflop i powinniśmy zagrać AI(on był po prostu lepszy i jestem w stanie mu nawet pogratulować) Problem zaczyna się gdy przegrywam kilka BI w sesji. Koniecznie Muszę się odegrać i znowu mam świadomość przepaści jaka mnie dzieli od bycia na zero co doprowadza do tego, że przestaje trzymać się BRM (dzisiaj do tego doszło i dlatego pisze tego posta)

Zauważyłem coś takiego w sobie, że jak zaczynam sesje od wygranego BI to gram bardzo czujnie i cierpliwie wygrywam kolejne $.

Mam wrażenie, że grając na niskich stawkach nl2, nl5 nie traktuje graczy i pieniędzy poważnie wydaje mi się, że każdy blefuje a call 3beta z AT za 24centy wydaje mi się dobry gdzie na nl25 robię poprawny easy fold. Nie mówię, że zawsze tak odpierdzielam (nie jestem calling station) ale czasem mam taki dziwny tok myślenia.

Grając na nl25 gram dobrze nie pcham się z TP, kontroluje pulę i chronię karty. Gdy wygrywam jestem szczęśliwy i mam zawyżoną samoocenę, jednak bardzo źle znoszę Bad Beaty i Coolery bo boli mnie przegrana większych już pul.

Na edukację pokerową poświęcam 1h a na grę od 2h do niekiedy nawet 7h i to chyba też jest dziwne i błędne.

Na koniec jeszcze dodam, że jako osoba niepełnosprawna ruchowo postawiłem sobie cel zarabiać coś regularnie i to mnie męczy, że gram dobre dwa lata i to się nie dzieje chociaż jestem lepiej wyedukowany pokerowo to przez te momenty tilta sporo przegrywam.
Gdybym coś jeszcze sobie przypomniał to będę kontynuował w tym wątku.

Pozdrawiam


Odpowiedz
Cytat
9 odpowiedzi
sqalu
Dołączył: 08.02.2010

Tada;-)


Odpowiedz
Cytat

;)


Odpowiedz
Cytat
lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Wejdź do mojego umysłu

Co za tytul:P wole zebys sam nauczyl sie wchodzic do swojego.

Przeczytalem 2 razy Twojego posta i przewija sie w nim klka razy schemat potrzeby wyjscia na 0. Nawet w koncowce:

Na koniec jeszcze dodam, że jako osoba niepełnosprawna ruchowo postawiłem sobie cel zarabiać coś regularnie

Ty jestes niepelnosprawny czy Twoje cialo jest niepelnosprawe? Bo to spora roznica. Jesli napiszesz ze Ty jestes to wchodzisz w oczywiste znieksztalcenie pt "ja = moje cialo" ktore z zasady nie moze byc prawdziwe bo nie uwzglednia Twoich mysli, umyslu, serca oraz duszy ktore sa milion razy wazniejsze niz cialo mimo iz obecna socjokultura probuje nam wmowic cos innego.

Niepelnosprawnosc moze dotyczyc Twojego ciala ale nie definiuje Cie jako czlowieka.

Sprawdz czy ze wzgledu na niepelnosprawnosc ciala nie masz schematu potrzeby bycia pozytecznym/przydatnym a przez to potrzeby wyjscia na 0 w kazdej sesji ze wzgleu na przekonanie ze wyjscie na mins nie jest przydatne.

A moze wlasnie poker ma Cie naczyc ze przydatna moze byc zarowno sesja na mins jak i na plus? A to jest oczywiscie metafora czegos znacznie wiekszego

pozdro


Odpowiedz
Cytat
bobson88 Autor wątku
bobson88
Dołączył: 29.07.2009

Filmik mnie jeszcze bardziej zmotywowal do działania mimo, że go już widziałem kiedyś to potrafi wyzwolić pozytywną energie. Szacun dla tego gościa =) i jeszcze UB40 w tle ahhh...

Ty jestes niepelnosprawny czy Twoje cialo jest niepelnosprawe?

Moje ciało jest niepełnosprawne i w pełni to akceptuje, gdyż żyje z tym od urodzenia i wole być traktowany jak osoba zdrowa, nie myślcie, że pisze o tym bo się użalam nad sobą. Jestem pozytywnie nastawionym gościem.

Sprawdz czy ze wzgledu na niepelnosprawnosc ciala nie masz schematu potrzeby bycia pozytecznym/przydatnym a przez to potrzeby wyjscia na 0 w kazdej sesji ze wzgleu na przekonanie ze wyjscie na mins nie jest przydatne.

To chyba tu tkwi problem. Chciałbym za wszelką cenę udowodnić rodzicom, kolegom, że jestem w czymś naprawdę dobry i że jestem w stanie sam się utrzymać.

A moze wlasnie poker ma Cie naczyc ze przydatna moze byc zarowno sesja na mins jak i na plus? A to jest oczywiscie metafora czegos znacznie wiekszego

Chodzi Ci o to, że w życiu nie zawsze jest kolorowo i trzeba się mierzyć z różnymi przeciwnościami losu? Generalnie potrafię podnieść się po porażce zarówno w życiu jak i w pokerze.
Już raz odbudowałem rolla jednak go przepuściłem w kilka dni grając na tilcie. Wydawało mi się, że wyciągnąłem z tego wnioski lecz teraz dzieje się coś podobnego. Już miałem wchodzić na nl10 bo pozwalał mi na to BRM a przegrana 3BI na nl5 spowodowała, że chciałem to szybko nadrobić na nl25 i zakończyłem sesje na -$55.

Napisz mi jeszcze co sądzisz o opisanym przeze mnie tilcie. Jak sobie z nim radzić? O czym myśleć jak się przegrywa aby nie odchodzić od A-game?

Pozdro


Odpowiedz
Cytat
lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Napisz mi jeszcze co sądzisz o opisanym przeze mnie tilcie. Jak sobie z nim radzić? O czym myśleć jak się przegrywa aby nie odchodzić od A-game?

Przede wszystkim nie chodzi o tilt ani o przegrywanie. Gdyby o to chodzilo to juz dawno bys sobie z tym problemem poradzil :D

Wg mnie kluczowe jest to:

To chyba tu tkwi problem. Chciałbym za wszelką cenę udowodnić rodzicom, kolegom, że jestem w czymś naprawdę dobry i że jestem w stanie sam się utrzymać.

Pod spodem chowasz bazowe przekonanie "nie jestem wystarczajaco dobry". Praca nad tiltem to praca na skutku a to jest przyczyna. Kiedy przegrywasz to odpalaja Ci sie okreslone stany emocjonalne wlasnie ze wzgledu na chec udowadniania swojej wartosci. Techniki nie maja tutaj zastosowania bo bedzie to nalozenie iluzji na iluzje a nie rozwiazanie problemu.

Przede wszystkim uswiadom sobie kiedy powstalo to przekonanie tzn kiedy po raz pierwszy w nie uwierzyles. Moze np ktos powiedzial Ci cos przykrego albo potraktowal w jakis sposob a Ty zinterpretowales to ze nie jestes wystarczajaco dobry i musisz cos udowodnic. Przezyj ta sytuacje jeszcze raz ale z perspektywy dzisiaj a nie malego dziecka. Dzis jako dorosly masz nieporownywalnie wiecej zasobow co pozwoli Ci zauwazyc nowe perspektywy. Sprawdz czy przekonanie ktore sie wtedy zrodzilo bylo efektem rzeczywistosci czy moze interpretacji tego co sie stalo i czy chodzi o Ciebie czy cialo ktorego uzywasz.

Nastepnie pomysl o tym ile rzeczy w zyciu robisz tylko i wylacznie ze wzgledu na to przekonanie. To powinno Ci pomoc zaczac sie od tego odklejac.

Zbuduj sobie tez jakies kontrmysli kwestionujace przekonanie "nie jestem wystarczajaco dobry" np "jestes ok" "jestem wartoscia sama w sobie" jak jestes wierzacy to mozesz to odniesc rowiez do Boga.

Z mojego doswiadczenia najwazniejsze nie jest to czy pokazesz rodzicom czy nie ale to czy zaakceptujesz samego siebie w pelni bez wzgledu na swoje wyniki i pokazywanie. Zaakceptuj to ze jestes ok bez wzgledu na wynik sesji. Ludziom bardzo czesto jest ciezko zaakceptowac ze sa ok nawet jak wtapiaja kase bo boja sie ze przesana sie rozwijac. Tez przez to przechodzilem, to nie jest prawda to co robisz sie nie zmieni ale zmieni sie powod zamiast udowadniania mozesz wreszcie grac dla samej gry a to juz stanowi ogromna roznice i tego Ci zycze

pozdr


Odpowiedz
Cytat
variat
Dołączył: 06.05.2010

Bobson, musisz byc spoko gosciem, poradzisz sobie ze wszystkim :)


Odpowiedz
Cytat
bobson88 Autor wątku
bobson88
Dołączył: 29.07.2009

Przede wszystkim uswiadom sobie kiedy powstalo to przekonanie tzn kiedy po raz pierwszy w nie uwierzyles. Moze np ktos powiedzial Ci cos przykrego albo potraktowal w jakis sposob a Ty zinterpretowales to ze nie jestes wystarczajaco dobry i musisz cos udowodnic. Przezyj ta sytuacje jeszcze raz ale z perspektywy dzisiaj a nie malego dziecka.

Leszku jesteś z wykształcenia psychologiem =) ??
To bardzo ciekawa koncepcja. W dzieciństwie kilka razy spotkałem się z sytuacjami w których ktoś się ze mnie śmiał czy powiedział mi coś przykrego jednak nie uważam, że to mi aż tak wjechało na psychikę :tongue: Ogólnie miałem i mam bardzo dużo ziomków, którzy mnie akceptują i traktują jak swego bez taryfy ulgowej i może tu chodzi o to że jak ten gościu z filmiku chciałbym pokazać innym chorym, że można się wybić i pokazać, że mimo sytuacji jaka jest można coś osiągnąć :P

ez przez to przechodzilem, to nie jest prawda to co robisz sie nie zmieni ale zmieni sie powod zamiast udowadniania mozesz wreszcie grac dla samej gry a to juz stanowi ogromna roznice i tego Ci zycze

Na początku właśnie grałem dla przyjemności, odpalałem sobie sita za $1 i się jarałem tą grą na maksa. Dopiero od jakiegoś czasu na pierwszy plan przeszły pieniądze i chęć dużych wygranych.
Kiedyś po 4-6h gry odchodziłem od kompa z $3 na plus i było oki, natomiast teraz cieszą mnie tak naprawdę sesje gdzie w 2h udało mi się wygrać z $20.

Bardzo mi pomogłeś wrócić na właściwy tor ;)
Odłożyłem na dalszy plan samą grę a zacząłem czerpać przyjemność z rozwijania się (materiały na PS)
Robię quizy i cieszy mnie sam fakt zdobycia z niego 86% bo wiem, że podejmuje dobre decyzje a to przecież jest najważniejsze w tej złożonej i wspaniałej grze.

Wielkie dzięki

pozdro


Odpowiedz
Cytat
lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Leszku jesteś z wykształcenia psychologiem ??

Nie ale ostatnio bardzo duzo korzystam z psychologii poznawczej i behawioralnej. Kazda dziedzina jest z jednej strony zasobem a z drugiej ograniczeniem ze wzgledu na swoje zalozenia dlatego staram sie poznawac jak najwiecej roznych dziedzin.

Powodzenia!


Odpowiedz
Cytat
Krzych113
Dołączył: 10.01.2010

zastanawiało mnie zawsze w jaki wedlug mnie zalosny sposob ludzie dowartościowują się poprzez powiedzenie komuś kto czymś się wykazał, pomógł komuś lub po prostu powiedział co okazało się bardzo mądre, zamiast przyznać komuś tą mądrość i rzeczywiście zaakceptować tą mądrość i być tacy jak oni i uczyć się od nich czego tylko się da, czegoś pozornie miłego - w szczególności, z głupim uśmieszkiem - jak " Leszku jesteś psychologiem ? ", albo " jesteś taki mądry ", albo " Ty to masz dobrze ", albo " Ja to jestem taki słaby " ( a głębiej, jestem gorszy niż Ty i wzbudzenie podświadomie poczucia winy, że pokazałeś komuś że jest gorszy i chciałeś poczuć się lepiej, choć wynika to z rzeczywistości innej osoby wg której " no wszyscy tak mówią " albo " no wszyscy tak mają "). Po prostu uwielbiam kiedy tak robicie. Jest to takie wspaniałe blokujące przed oby nie dalszym rozwojem inne osoby, no pięknie po prostu. A już najlepiej jak rodzice tak robią, chwaląc swoje dzieci, które potem przez całe życie szukają autorytetu i tak kończy się na związkach w których jest, matka i syn, żona która zawsze wie lepiej, mąż który zawsze ma rację, a kończy się na strachu, nierówności i kto wie jeszcze czym .
Ciekawe jest to, że ludzie najpierw muszą kogoś przewartościować w swojej głowie, co potem odzwierciedla się w relacji choćby dwóch różnych osób, w szczególności jeśli ta druga " przewartościowywana " to zaakceptuje, wtedy to zazwyczaj już jest w ogóle koniec jakichkolwiek relacji, bo zazwyczaj jeśli ktoś nie jest w danej chwili osłabiony, bądź niedowartościowany, tak jak ta osoba wyżej, nie pozwoli sobie żeby ktoś traktował poniżej wartości które sama wyznaje.
Ale oczywiście najlepiej powiedzieć sobie w głowie " nie " i tak do końca życia żyć w tak naprawdę błędzie i nie akceptować tego, że ktoś jest tak naprawdę mądry.
W takich momentach, lubię Takim osobom, które chcą moim kosztem, wyprowadzenia mnie z mojej strefy komfortu i zdewaluowania mnie, oszukując samych siebie, żeby poczuć się lepiej: 1. dać chłopcu w łeb, choć jeszcze nigdy tego nie zrobiłem 2. odejść i skończyć rozmowę, bo druga osoba nie spełnia moich oczekiwań, jeśli chodzi o moje wymagania w kontaktach z innymi, a które mam wręcz cholendarnie wysokie, bo nie pozwole sobie na to żeby utrzymywać dłuższy kontakt z kimś, kto ma potrzebe dominacji i czucia się lepszym, bo potem wszystko ma swój wymierny skutek 3. powiedzieć tej osobie, wiesz co, nie nie jestem psychologiem, tak naprawdę według mnie to nic nie wiem o psychologii, tak sobie powiedziałem. Wtedy ta druga osoba zazwyczaj w pełen gracji i wybitny sposób zacznie się bronić i widok jego wysiłku jest wprost niezastąpiony :).. 4. zadać pytanie, na jakiej podstawie uważasz że muszę być psychologiem żeby wiedzieć takie rzeczy ?
i dlatego zawsze trzeba uważać na to co kto do Ciebie mówi, bo oby przypadkiem możesz nieświadomie przyjąć coś do wiadomości i np. dostać taki " prezent ", o którym nawet nie wiesz. A jeśli się nie domyślisz lub nie zauważysz to popsuć całą relację. Bo druga osoba oczywiście potem, z racji pozycji jaką przyjęła zazwyczaj będzie to wykorzystywać. Tak robi duża część nie dobrych rodziców, którzy dając dziecku opiekę robią to w celu dowartościowania samego siebie i potem okazuje się, że dziecko nie to, że ma swoje zdanie, tylko " no się nie słucha " .. Bardzo fajnie powiedział kiedyś Fokus w piosence Paktofoniki: " Zgniatam, a nie zjadam owoce jak Adam ", i tak, w taki właśnie cudowny fantastyczny sposób jedni ludzie, bez akceptacji i szacunku dla innych, wykorzystują słabszych po to żeby mogli sami poczuć się lepiej, ich kosztem, bo inaczej nie potrafią, pasożyty i zaskrońce które, nic nigdy od siebie nie wnoszą, żadnych wartości, własnego zdania, niczego, bo do końca życia i przez całe ich życie opierają się na mechaniźmie " lepszy/gorszy", zamiast być autorytetem i cały ich system przekonań, odpowiedzialność jest poza nimi, bo sami z racji tego, że 90% swojej osobości zbudowali na zasadzie " a może mi się uda ", a " jakoś się udało ", tak bo bazowałeś na tym żeby robić coś trochę lepiej i troszkę gorzej, niż ktoś, " żeby nie było tak samo ", więc po prostu nie mogą tego zmienić, nie mają Nic, nawet siebie. Pozdrawiam. I tak właśnie na tej zasadzie, nie reprezentując sobą nic, żadnych wartości żyje prawdopodobnie ponad połowa naszego społeczeństwa. A potem mamy kłamców, oszustów, cwaniaczków i ludzi którzy są tak słabi, że nie potrafią przyznać prawdy nawet przed samym sobą. Dlatego właśnie za zachodnią granicą, z racji większej wszechobecnej mądrości, ludzie tam, 1. zazwyczaj nie oszukują, są szczerzy i uczciwi 2. wierzą w swoją pracę i siebie 3. są do granic lojalni dla członków swoich rodzin i przyjaciół, ale oni sami są nauczeni tego, że tylko oni sami mogą wiedzieć co jest dla nich najlepsze i czego chcą, inaczej mówiąć są wolni i jest to powszechnie szanowane i respektowane. Sry, że się rozpisałem.


Odpowiedz
Cytat