Nie chodzi o to, że nie będziesz Islidurem, również nie będziesz ani Ninjai'em, Rusherem, Ent'em ani Majstrem.
Jesteś dziwny. Po co zakładasz temat, w którym narzekasz, że ci nie idzie a potem mówisz, że jesteś za słaby i masz słaby mindset? Przecież sam sobie odpoiwedziałeś. Myślałeś, że dostaniesz słowa pocieszenia? Jak jesteś słabym graczem, to nikt cie nie bedzię pocieszał. Bo po co pocieszać fisha, który sam przyznaje, że nim jest? Pocieszenia mogą oczekiwać ci, którzy są dobrzy i czują edga na swoim limicie ale styrała ich mega wariancja, a nie Ty.
Jeśli coś tobie nie idzie, to znaczy, że komuś innemu idzie to lepiej, chyba że jesteś pionierem, który robi coś po raz pierwszy.
dawid87juve
Jak gdzieś wyżej napisałem temat założyłem żeby sobie ponarzekać , nie szukam słów pocieszenia bo mi nie są potrzebne cała ta sytuacja mnie wręcz bawi
. Drugim celem było "powiedzenie" na głos (na forum , w pierwotnym tego słowa znaczeniu) że nie będzie ze mnie zawodowiec w tej dziedzinie. Takie zachowanie zapewne poskutkuje tym , że ta myśl dotrze do mnie bardziej niż bym sobie to powiedział pod nosem.
Zapomniałbym o najważniejszym
takie tematy to świetna pożywka dla spamerów i hejterów
Także ... piszmy dalej
komuś może iść lepiej bo może mieć po prostu więcej szczęścia, nawet w długim okresie
Czyli zakładasz temat, w którym przyznajesz, że jesteś słabym graczem i narzekasz sobie:
"Ooo słuchajcie ja jestem słaby, ale mi z tym źle, co wy na to?"
Tak to wygląda z twojej strony i zamiast wziąść się do roboty i pracować nad grą Ty narzekasz jak dziecko. Ja hejtuje twój temat, bo to jest po prostu smieszne.
Napisane przez dawid87juve
Pocieszenia mogą oczekiwać ci, którzy są dobrzy i czują edga na swoim limicie ale styrała ich mega wariancja, a nie Ty.
dawid wydaje mi sie ze jak to pisales to myslales tylko o sobie
Widzę, że modne się stało nazywanie krytyki lub negatywnej opinii "hejtem". Trzeba umieć przyznać się do własnych błędów i ograniczeń, których nie jesteśmy w stanie przeskoczyć.
Napisane przez ZielonyWafel
W sumie 100$ to wystarczajaco zeby sie wkupic na NL100. Molgbys tez sprobowac MSSem na NL200.
To byl moj wpis na blogu kiedy w swoich zalozeniach napisales o agresywnym BM ~10bi/limit.
(sluchaj porad)
Napisane przez dawid327
a pewnie co nie którzy myśleli że chcę zostać drugim isildurem.
Nikt o zdrowym rozsadku (a na tym forum takich ludzi jest zdecydowana wiekszosc) nie myslal ze zostaniesz drugim Isildurem. To ty myslales ze zostaniesz drugim Isildurem i rozjebales sie o twarda sciane rzeczywistosci na mikro stawkach.
GG WP
@dawid327 - jak nie masz do tego talentu, jak ja, to przydałoby się nadrobić cięższą pracą, może nawet znacznie. Ile rąk wstawiasz do oceny miesięcznie? Ile filmów obejrzałeś, a ile masz do obejrzenia? Ile masz nieogarniętych artów ze srebra?
Też wolę grać, aniżeli analizować grę, ale w tej chwili nie mam neta na netbooku, z którego normalnie gram, a mam tylko na firmowym kompie
Jak i to mi nie pomoże utrzymać się na NL5, to założę wątek podobny do twojego.
Te 30 dni może być niezłym wstępem do dużej zmiany, jaką będzie rozpoczęcie nauki. Przeglądam twoje posty z profilu i nie ma tam treści. Także szukaj motywacji nie do gry, a do nauki gry! Ja sam jej potrzebuję, bo do samego pokera czuję raczej głód.
Powodzenia!
Talent to mit. Tylko praca się liczy. Mam wrażenie, że za szybko chciałeś odcinać kupony od tego, czego zdążyłeś się nauczyć, kiedy miałeś do tego zapał.
Teraz jedyną motywacją dla Ciebie jest pieniądz. Przestałeś traktować pokera jako grę umiejętności i pasję, a zacząłeś motywować się zyskami. W związku z tym każda decyzja jaką podejmujesz przy stołach jest szacowana pod kątem chwilowego stanu konta, a nie opłacalności zagrania.
Pasją w pokerze (podobnie jak w każdym innym sporcie) może być uczucie przyjemności płynące z wykorzystywania słabych stron przeciwnika i wykorzystywaniu własnych mocnych aspektów gry.
Pasją w pokerze (podobnie jak w każdej dziedzinie życia) jest również wzrastanie, poczucie, że się rozwija.
Pieniądze są efektem ubocznym i zawsze będziesz cierpiał, jeśli to one będą celem samym w sobie.
Kiedyś Will Smith powiedział, że jeśli chcesz zbudować mur, to nie myślisz: "zbuduję gigantyczny, największy i najwyższy mur". Myślisz raczej: "położę tą cegłę tak dobrze, jak tylko dobrze może być położona cegła". Czynność zapętlasz i w końcu przed Tobą staje to, do czego dążysz.
Napisane przez JanuszEfectW3
Talent to mit. Tylko praca się liczy.
Nie koniecznie. Tak, talent w sensie paranormalnych zdolności osiągnięcia czegoś bez ciężkiej pracy to mit, ale jeśli chodzi o wszelkie sporty i w tym pokera to wielu ludzi ciężko pracuje/trenuje i mimo to większość prędzej czy później odbija się od szklanego sufitu.
Odbija się od szklanego sufitu?? A czym niby jest ten sufit, jak nie własnymi imaginacjami? W sensie, że większość sportowców nie osiąga zamierzonych celi? Słabo musieliby planować. Mi się wydawało, że większości z nich, szczególnie amatorom, zależy na zdrowiu, rozwijaniu swojej pasji, rywalizacji samej w sobie, a nie na medalach, olimpiadach i zawodowstwu/emeryturze sportowca.
Talent to tylko predyspozycje, nic więcej. Michael Phelps miał talent do pływania, ale bez ciężkiej pracy i poświęcenia się treningom nigdzie by nie zaszedł. Cele rodziły się same z biegiem czasu.
Smutniej jest, gdy ulegnie się poważnej kontuzji, wypadkowi. Ale z tego, co mi się wydaje, taki sportowiec sportowiec(!) i tak znajdzie sobie nową niszę do rozwijania się.
Jak ktoś odbija się prędzej, to sam sobie winien, a jak później, to też - wolę takie podejście.
W sporcie liczą się warunki morfofunkcjonalne, tzn.: wzrost, typ budowy ciała, typ włókien mięśniowych, czas reakcji, pojemność płuc, szybkość regeneracji, szybkość powrotu do tętna spoczynkowego... można by wymieniać bez końca.
W pokerze warunki fizyczne nie mają znaczenia. Pewnie odpowiesz, że owszem, tylko że w innym sensie.
Popatrz na zawodników NBA. Każdy z nich ma odpowiednie warunki fizyczne do gry na swojej pozycji i każdy gra na poziomie, o którym my możemy tylko pomarzyć.
Każdy z tych zawodników jest w stanie zrozumieć i zastosować skomplikowane rozwiązania taktyczne. Zostali tego nauczeni, bez względu na swoją inteligencję czy zdolności umysłowe. A wiem, że część z nich można by określić mianem "pół-mózgów".
Praca, praca, praca. Oczywiście mądra praca.
Napisane przez MinosTutor
Odbija się od szklanego sufitu?? A czym niby jest ten sufit, jak nie własnymi imaginacjami? /quote]Szklany sufit nie jest imaginacjami tylko zderzeniem rzeczywistości z możliwościami. Wszyscy odbijają się od szklanego sufitu nawet najlepsi. Inaczej istnieliby ludzie co biegają 100m w 2s.
Co powoduje odbijanie się od szklanego sufitu w pokerze? Trudno określić, na pewno kumulacja ogromnej ilości czynników. Ale wiadomo jest, że szklany sufit istnieje, bo jest od groma i jeszcze trochę graczy, którzy pracowali mocno nad grą 2-3 lata i lipa. Nie, że niby z mikrostawek nie wyszli, ale nie wiele ponadto, kariery pokerowej nie zrobili.
To kiedy zaczęli planować pokerową karierę, jeśli załóżmy że przez te 2-3 lata mocno się uczyli?
Rozumiem w pełni o co chodzi. Też mogę, a nawet oczekuję, że nauka i mój poświęcony czas nie pójdą w las i mam nadzieję, że coś większego uszczknę dla siebie z pokera. Mam też świadomość, że mierzę za wysoko jak na obecną chwilę i jak zrezygnuję za 2-3 lata to będzie to tylko moja wina, że odbiję się od szklanego sufitu, który teraz jest dla mnie tą karierą.
Na moje szczęście, jest to bardziej marzenie, a celem jest NL25. Jeśli nie dojdę i nie utrzymam się na NL25 to faktycznie, będę należał do grona tych, którzy prędzej czy później rezygnują. I nie jest tak, że tego się nie obawiam. Patrząc na swój progres, to te 2 lata może być za mało.
Mi się przewróciło w głowie jak grindowałem nl50 i strzelałem nl100.
Wydawało mi się, że jak oleję wszystko inne i się naprawdę przyłożę, to niebo jest sufitem. I lipa. Wyszedłem jak Zabłocki na mydle.
Ale nie zrezygnowałeś, z tego co widzę, i to jest najważniejsze z punktu widzenia gracza ♠_thumbsup:
W sensie, jeśli wolno spytać, do czego to doprowadziło?
Zawsze możesz dalej grindować NL50 jak choćby warsaw.
BTW - zobacz kiedy ty się tutaj zarejestrowałeś, jakie ty masz doświadczenie, a jakie ja
Choć fakt, większość tego czasu pykałem, a nie uczyłem się. I nabiłem mniej postów.
Nastąpił ześlizg, po wykluczeniu amerykanów i odcięciu się niektórych rybodajnych państw takich jak FR czy ITA poziom się zacieśnił, na nl50 zeszło wielu dobrych graczy, którzy wcześniej grali wyżej.
Potem FTP zostało zamknięte, a tam miałem rolla. Zdecydowałem się zadłużyć, żeby uzyskać kapitał do grindowania nl25 gdzie indziej, ale po paru miechach zauważyłem, że cienko skrobię. Zyski nie były duże i nie rokowały nadziei na wybicie się.
Musiałem iść do normalnej roboty, co było też prawdziwą tułaczką.
Po rocznej przerwie okazało się, że mogę coś tam popykać na nl10, ale już bez przesady. Czułem, że nie gram nawet na tym poziomie jak w czasach kiedy byłem totalnie skupiony na pokerze, jakkolwiek kulawy był to poziom nawet wtedy.
W końcu znudziło mi się nawet odwiedzanie pokera.
Nie odstręczam nikogo, jeśli komuś rzeczywiście dobrze idzie w pokera. Jeśli ktoś w dzisiejszych warunkach odnosi solidne sukcesy na nl50 to zapewne gra lepiej niż ja kiedykolwiek.
Chodzi o to, że ja długo ignorowałem jasne sygnały, że z tego mojego pokera to nic nie będzie w imię ślepego "nie poddawania się".