Witam serdecznie.
Zacznę od tego, że nie jestem graczem wygrywającym. Gram w nlhm na P*. Przyznanie się do tego przychodzi mi z bólem, ponieważ wydaje mi się że jestem solidnym strategicznym graczem, który mimo strategicznej gry nie widzi rezultatów. Frustruje mnie fakt, że moja ciężka praca i nauka ''nic'' nie dają oprócz satysfakcji, że ''gram lepiej niż rywal/rywale i podejmuje lepsze decyzje za które i tak zbieram cęgi''.
Moje pytanie to: w czym tkwi problem?
Nie chce narzekać na bad beaty bo ma je każdy, wariancja - jak najbardziej ![]()
jednak nie rozumiem %-towych szans na zwycięstwo (rozumiem % i szanse tylko zastanawia mnie to że przypuśćmy Ty mając 75% szans na zwycięstwo a rywal który ma ich około 20% wygrywa częściej niż ty. Nie mówię żeby nie wygrywał nigdy tylko niech mi ktoś wytłumaczy dysproporcję. Dlaczego skoro mam więcej szans na wygraną przegrywam częściej). [to nie chwilowa wariancja, notowałem wyniki i przyznam z ręką na sercu że niewiele odbiega to od tego co piszę].
Dodam że kiedyś byłem tylko graczem rekreacyjnym, nie wiedziałem co to pozycja, nie wiedziałem co to pot oddsy!! wymieniać by dużo. Oczywiście po kliku torbach zacząłem się zastanawiać o co w tym chodzi. Wtedy odkryłem, że istnieje coś takiego jak strategia. Moim chlebem powszednim stały się filmiki, artykuły, forum i instruktarze. Teraz gdy to wszystko wiem, staram się trzymać strategii dość konserwatywnie z lekkim liftem i nie odwalaniem krzywych i nie przemyślanych akcji ; nadal nie widzę poprawy w wynikach.
Nie chodzi o to żebym wszystko wygrywał, po prostu frustruje mnie fakt, że moją ciężką pracę można o kant dupy roztłuc. I mimo że mam większe szanse na zwycięstwo przegrywam. (Nie raz słyszałem że jeżeli przegrywasz ale podejmujesz lepsze decyzje przy stole niż inni to dobrze to wróży twojej karierze pokerowej - a gówno, ja nie zauważyłem, wpłacając po raz n-ty pieniądze).
Oprócz satysfakcji oczekuję, też wyników! Gram dobrze - wyniki są ; Gram źle - nie ma ich. Oczywiście wszystko z rozwagą, umiarem i wariancją.
Nie jestem napaleńcem, staram się trzymać nerwy na wodzy, po bad beacie zwykle tylko podnosi mi się kącik ust to wszystko, można powiedzieć że gram spokojnie o ile gra nie jest stronnicza, niestety niekiedy jest.
Zacząłem zauważać że, z każdą kolejną torbą tracę odrobinę wiary w to że dobra gra mi zaowocuje.
Wkładam bardzo wiele w swój pokerowy rozwój, nie narzekam!!! Szukam kierunku w którym iść, proszę o wskazanie mi go
Gram na micro stawkach, przestrzegam bankrolll management, grałem na stawkach 0.01/0.02 i z dużo większym bankrollem na 0.10/0.25. Ev (-) mimo dobrej, strategicznej gry.
Przerzuciłem się na SNG z bardzo niewielkim wpisowym 1.5 lub 3.5 . Ev (-) tak samo mimo znajomości strategii i przestrzeganiem jej.
Trochę to niespójne ale chcę żebyście poznali problem.
Proszę powiedzcie mi co mam zrobić, w którą stronę podążać aby stać się graczem wygrywającym skoro nauka mi nie pomaga.
Nauczyłem się naprawdę wiele, rozegrałem wiele rąk i siedzę już w tym z brylantem w oku. Co więcej zaczynam mieć wątpliwości czy strategia nie jest problemem.
Wiem że to moja wina tylko nie wiem z której strony i jak to naprawić.
Proszę o jakąkolwiek pomoc
Pozdrawiam
P.S
Niestety, dopiero teraz zauważyłem po utworzeniu tematu. Ci którzy będa się zastanawiać ''co on pier...i'' toż to brąz!!!!!!
Niestety nie mogę podpiąć konta z pokerstars, i aby wbić status na pokerstrategy jestem zmuszony grać na p770. Łaskawie dla mnie kolega pozwolił mi spisać i nauczyć się artykułów z ze srebra i niektóre z golda te które miał w zeszycie także nie sugerujcie się moim statusem. Wiem że to i tak mało ale nie chodzi o to aby powiedzmy na nowym starcie zdobyć złote góry ale o to aby wynik szedł w parze z satysfakcją