Przejdź do forum
Problem ze sobą
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Problem ze sobą

6 Posty
4 Użytkownicy
0 Reakcje
385 Wyświetlenia
preludiumm
Dołączył: 15.09.2009

Długo zbierałem się do napisania tego postu i jeszcze w trakcie pisania próbuję to ułożyć w sensowną całość, a przede wszystkim znaleźć źródło niezidentyfikowanego problemu leżącego gdzieś w mojej głowie, który nie tylko nie pozwala mi wygrywać na idiotycznym NL10, ale też powoduje, że brakuje mi chęci do życia.

Od jakichś 1.5 - 2 tygodni mentalnie (z drobnymi przerwami) zachowuję się jak zombie. Nie mam na nic siły, nie mam zapału do czegokolwiek, nie widzę sensu w wykonywaniu jakichkolwiek czynności, mam problemy ze snem, koncentracją. Mam mordę jak zbity pies, a gdy tylko siadam do pokera i dostanę 1 bad beata to już po prostu odpływam. Mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę i nie próbować już nawet swoich sił. Przez ostatni czas cała moja gra ogranicza się do sinusoidy. Gram raz lepiej, raz gorzej, oglądam filmiki staram się rozwijać, analizować rozdania, ale cały czas wyniki to jajo, usilne próby ogarnięcia tego wszystkiego powodują jedynie, że widzę siebie jako nieudacznika, niezdolnego nawet do zrealizowania głupich i prostych założeń, celów.

Nie tyczy się to tylko pokera, ale tak samo sprawa się ma z siłownią, nauką, zdrowym jedzeniem.

Mam problemy z samodyscypliną i powoli gubię się we wszystkim co mnie otacza. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam pojęcia co jest tego przyczyną, wszystko stało się tak nagle, bez jakiegoś bodźca z zewnątrz, bo nikt mi nie umarł (jakby mi zależało), z dziewczyną wciąż dobrze mi się układa, sesji nie zawaliłem, po prostu nic. Z dnia na dzień kompletnie się załamałem.

W zasadzie to gram w te karty, żeby nie chodzić do pracy i żeby uzbierać na dwie rzeczy, obie związane z moją dziewczyną, być może jest to pewnego rodzaju strach, że ją zawiodę. Gdybam, bo nie mam pojęcia co robi ze mnie warzywo.

Nawet nie do końca wiem czego oczekuję, ale może Leszek, albo ktoś pomoże mi się ogarnąć i wrócić do starego, żywego mnie, którego było wszędzie pełno.


5 odpowiedzi
Frytendo1
Dołączył: 25.04.2010

Pytam calkiem serio: nie pogorszyl Ci sie wzrok ostatnio?


preludiumm Autor wątku
preludiumm
Dołączył: 15.09.2009

Nie jestem pewny, ale mam wrażenie, że ciut tak.


Frytendo1
Dołączył: 25.04.2010

Pytam, bo czytalem gdzies, ze pogorszenie wzroku moze prowadzic do apatii i depresji.

Wg mnie warto unormowac sobie tryb zycia. Musisz wiedziec co w danym dniu chcesz zrobic. Tylko niech nie bedzie zbyt rygorystyczny. Nie ustalaj go co do minuty, bo latwo sie zniechecisz. Zaczalem to praktykowac podczas ostatniej sesji. Z uwagi na ogrom materialu (studiuje bardzo pamieciowy kierunek, gdzie na kazda sesje jest kilka tysiecy stron do przyswojenia) zrobilem dosc luzny plan nauki. Zamiast wmawiac sobie, ze wytrzymam kilka godzin nad ksiazkami, uznalem, ze godzina nauki przedzielona 30 minutami przerwy wystarczy. Warunkiem bylo, ze podczas przerwy nie moge robic nic absorbujacego. Ma to byc czas na polozenie sie na dywanie i gapienie sie w sufit. Nie dosc, ze latwo mi bylo przestrzegac grafiku, bo nie byl on napiety to jeszcze z wieksza checia wracalem do ksiazek. Wynikiem byla pierwsza sesja bez poprawki.

Polecam tez ustanowic dla siebie system "kar i nagrod". To u mnie bylo czyms waznym, bo ja nie doswiadczylem takiego systemu w dziecinstwie. To nie musza byc jakies wazne rzeczy, ale zeby sprawialy Ci przyjemnosc. Dla mnie bylo to bardzo duza motywacja, bo rodzinny dom dzialal na zasadzie kary za jakas porazke i przemilczaniem sukcesow. Trzeba cieszyc sie z malych sukcesow, bo to jest potrzebne jezeli chodzi o nasza biologie. Nastroj jest prawde mowiac tym, czym sobie wmowisz. Jezeli bedziesz bombardowal swoja psychike swietowaniem sukcesow to predzej, czy pozniej bedziesz osiagal ich wiecej i beda one bardziej istotne. Jestesmy bardzo prostymi istotami, ktorym jest latwo wmowi kazda ciemnote. Dlatego nakrecaj sie sukcesami, a porazke traktuj jako motywacje do dziaalan. Ustal sobie, ze kazda sesja na minusie to praca nad gra, a kazdy tydzien na minusie to piatek spedzony nie w barze wsrod znajomych, a na sprzataniu calego mieszkania. Tu juz wlasna inwencja, ale chyba ogolne zalozenie juz lapiesz.

Tez chcialbym posluchac co ma na ten temat do powiedzenia czlowiek z niebieska mordka w avatarze :)


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Hej,

Są sytuacje w których przyczyna problemu jest bardzo ważna oraz takie kiedy jest mniej ważna. Jako organizm ludzki jesteś tak złożony i wpływ ma na Ciebie tak wiele różnego rodzaju elementów, sytuacji i zdarzeń, że określenie przyczyny dla mnie jest niemożliwe po samym Twoim poście. Zamiast więc skupiać się nad przyczyną pomyślmy nad rozwiązaniem. Zostaw więc na noku myśli na problemie i przyjrzyj się teraz możliwym rozwiązaniom.

Co robiłeś kiedy miałeś dobry nastrój?
Kiedy czułeś satysfakcję z przeżytego dnia? Jak to robiłeś? Co robiłeś i z kim robiłeś?

Znajdź strategie które u Ciebie wcześniej działały i zacznij je robić zamiast o tym myśleć i zamartwiać się że coś jest nie tak. Zacznij uprawiać jakiś sport, np. idź na basen, piłkę albo siłownię. Zacznij robić to regularnie. Stwórz sobie plan dnia i zwróć uwagę na to co da Ci każda czynność. Tzn zamiast "zjem zdrowe śniadanie" chciałbym, żebyś zobaczył efekty takiego działania za kilka lat. Ciebie - zdrowego, radosnego, witalnego, zadowolonego z życia i z samego siebie.

Zastanów się też ile masz lat i przez jak długi czas robiłeś rzeczy w zgodzie z samym sobą i byłeś żywy i pełen energii. To co się teraz stało to tylko niecałe 2 tygodnie a więc pewnie jakieś 0.2% Twojego życia. To tylko coś chwilowego podobnie jak katar który trwa tydzień i nagle się kończy. Po prostu wróć do tego co robiłeś i zacznij działać a nie myśleć, teraz!


mistrzwsadow
Dołączył: 29.03.2010

miałem podobne przejścia i wiem co odczuwasz - najważniejsze jest się przełamać. Pomagają w tym przede wszystkim ludzie dookoła.

Ja zaczynałem od ustalania progów, list zadań aż dochodziłem do normalności.

Wiedziałem o której wstaję, co robię, gdzie robię itp, a w pokerze zakładałem sobie współczynnik stop win i stop loss. Dzięki temu w prosty sposób reagowałem na to, co się dzieje i bez stresowo realizowałem moje zadania będąc w tak zwanych "ramkach"

Powodzenia chłopaku.