Witam,
Mój mindset obecnie uważam za dość dobry, w porównaniu do tego co było, sesje na - raczej przyjmuje obojętnie, gorzej jak już na minus jest około 5 bi wtedy fakt szlag trafia niekidy ale stara się schodzić gdy cośjest nie tak. Jednak ja tutaj o czymś innym. Mam mase czasu, bo mam wakacje i nie pracuje. Chciałbym go przeznaczyć na pokera, jednak gdy odpalam sesje i np. w małą liczhę rąk wygram 1bi to sobie mówie " o fajnei wygrałem buyina, plan wykonany, może pójde pograć w coś innego" Wychodzi z tego że tak naprawde siedząc przed kompem niekiedy 8h przy stolikach spędzam 1,5 godziny, a chciałbym znacznie więcej! Do tego wydaje mi się, że moja gra staje sięgorsza gdy mój winnings podczas sesji wskazuje więcej niż 2bi, staje się bardziej luźny, nabieram pewności siebie i często dochodze do showdownu z kiepską ręką, bo przecież już sporo wygrałem, przecież mogę stracić a i tak będzie zielono, najczęściej taki tok myślenia zakładam.
Gam rusha i chciałbym zdecydowanie potrafić zrobić sesje 3 godzinowa i wygrać np. 10 buyinów podczas upswinga, jednak wydaje mi się, że obecnie jest to niemożliwe, bo zszedłbym po wygraniu pierwszych 2-3, nie wiem gdzie leży problem, być może w tym że sprawdzam jak sesja wychodzi w tym małym słonecnziku od HEM'a, jednak umiem tez liczyć podświadomie i widze moje stacki, potrafie z dobrą dokładnościa ocenić czy jestem na plus cyz minus, oczywiście nei ocenie co do centa, ale co do 0,5 buyina z całą pewnością, więc taki sposób jest raczej słaby.