Witajcie,
Ostatnio moja gra się poprawiła- właściwa ręka z właściwej pozycji, Check raise we właściwym momencie, slow play kiedy wolno, nakrywanie bleferów, pół blefujące 3bety we właściwej chwili przy których przeciwnicy od razu zrzucają swoje karty. To wszystko sprawia, że mój turniejowy stack idzie w górę i zaliczam deep run'y, a nawet Sięgnąlem FT w MTT... No ale Mam frustrujący problem... przychodzi moment, że mój stack się rozpływa... po prostu dystrybucja kart Nagle siada przez kilka poziomów, nie trafiam flopa, nie udane blefy... nacinam się.
Dziś w bounty Builder za 7,50$ gdy było poniżej 70 graczy tak nabuzowałem stacka, że miałem blisko 200BB. Myśle sobie - Ok, teraz to nawet stojąc w miejscu przez 4 poziomy i tak bede miał ogromny stack 100BB. Mogę siedzieć na dupie i czekać na mega rękę i wykluczać tych z resztkami w stacku. No ale jednak coś nie idzie... odpadłem na 17 miejscu... a z moim milionem żetonów byłbym wciąż chip liderem. No nie mogę tego ogarnąć... czy po prostu trzeba przeczekać pewien okres w grze? Turniejowy downswing? Z takim stackiem mogłem sobie iść na godziny spacer i pewnie wróciłbym do gry przy FT. A zmarnowałem wszystkie żetony... co za masakra
Macie jakieś rady?