Hi guys, ♠_cool:
Pewnie tym tematem dostarczę trochę śmiechu znajomym którzy mnie znają live, ale co mi tam...
Do rzeczy...
Jakiś czas temu uświadomiłem sobie ,że jest taka ,,część" mnie, która powoduje ,że lubię opowiadać o moich pokerowych wynikach, o tym jakie stawki gram, ile wygrałem, co wiem itp.
Na wstępie zaznaczam, że delikatnie mówiąc nie lubię tej ,,części" i strasznie irytuje mnie gdy się ona odzywa(dosłownie i w przenośni).
Po pierwsze, z praktycznego punktu widzenia co mi właściwie daje, że ktoś będzie wiedział, że wygrałem x $?
Po drugie, ludzi to po prostu najczęściej i tak nie obchodzi(!), i jest to dość oczywiste. Czasem może to u nich nawet wywołać jakieś negatywne emocje.
Ostatnio w takiej sytuacji ktoś powiedział mi jasno: ,,mam to w dupie!" i chyba wtedy lepiej to do mnie dotarło, wiec dzięki dla tej osoby. :sdrink
O samym istnieniu problemu zdałem sobie sprawę już znacznie wcześniej, ale jakoś spychałem go podświadomie na bok. Dopiero ostatnio przyjąłem to jasno do wiadomości, co już samo w sobie znacznie pomogło.
Dalej chciałbym zastanowić się czym tak właściwie ta ,,część" jest i jak działa.
Imo wygląda to mniej więcej tak:
Opowiadam o wygranych/wynikach itp.(dlaczego?)--> bo czuje się wtedy lepiej(dlaczego?)-
--->
Spoiler
A)Bo jestem gadatliwy i lubię dużo gadać(0,000000001%)
B)Ponieważ ma dla mnie znaczenie co myślą o mnie inni/Chce być postrzegany w jakiś sposób(~100%)
Po ciężkiej rozkminie zdecydowałem się skoncentrować na punkcie ,,B"
W chwili obecnej znaczenie tego, co myślą inni określił bym u siebie na~5/10
Jakiś rok-dwa temu powiedziałbym, że było to ~8/10 co było Imo naprawdę niezdrowe. Mam paru znajomych u których wygląda to mniej więcej ~1/10, i do takiego ,,wyniku" będę starał się dążyć. Oczywiście NIE chodzi o to by mniej szanować innych i olewać zupełnie co mówią, tylko o to, żeby mieć bardziej niezależny stan emocjonalny/wewnętrzny.
Dlaczego te proporcje wyglądają u pewnych osób lepiej, a u innych gorzej? Hmm... Myślę, że jest to wypadkową doświadczeń z całego życia, przy czym lata wcześniejsze mają z reguły większe znaczenie. O nie...zaczynam się rozpływać...
Nie wiem na ile komuś może się przydać to co napisałem, ale mi samo pisanie pomogło lepiej zebrać myśli... :challenge
Może ktoś ma podobny problem?
Dobra na razie tyle.
pzdr