Mam taki mały problem.
Czuje się naładowany wiedzą na temat pokera ostatnio nie grałem, tylko studiowałem grę, teraz od niedawna powoli zaczynam grać, czuje adge nad rywalami, czuje że mam bardziej profesjonalne podejście, ale po mimo, że gram lepiej wygrywam co chwila łapię się na takich handach.
Dealt to Hero T♠ Q♥
fold, fold, fold, Hero raises to $0.30, SB calls $0.25, fold
FLOP ($0.70) T♦ 3♥ 6♠
SB bets $0.70, Hero calls $0.70
TURN ($2.10) T♦ 3♥ 6♠ 5♦
SB bets $2.10, Hero calls $2.10
RIVER ($6.30) T♦ 3♥ 6♠ 5♦ 4♣
SB bets $4.78 (AI), Hero calls $4.78
F: stand call bije jego range, może tak bluffować itd.
T: hmm...bije mnie AT, KT, 42, 65, 53, sety i tutaj pojawiają się dwa sprzeczne argumenty
- intuicja - jak często oglądasz linie betpot - betpot - betpot bez nutsa??? praktycznie nigdy - fold on tam cie bije!!
- gdybanie, próba argumentacji - kto tak gra nutsy, mam TPGK na fisha to jest nuts easy call.
R: easy call po turnie.
Pojawia się zgrzyt pomiędzy intuicja i rozsądkiem który mówi - po co ci to, twoja TPGK bije tak mało, nie masz info, jak często taka linia to bluff? itd. / a głosem hazardzisty - on tam nic nie repuje, złapiesz go na pięknym bluffie, kto tak gra nutsy, nie jesteś ciekawy co on tam ma??
pojawia się dylemat pomiędzy dwoma głosami, zwykle na decyzje jest 10-15s na Everku i kończy się callem i tiltem, jakieś porady jak słuchać tylko głosu intuicji i zgłuszyć tego małego diabełka ?