Nie mam stałej pracy a to trochę stresuje bo chociaz nie palę nie piję i prawie nie imprezuję to za coś żyć trzeba i fajnie było by być pewnym plus zodobywać doświadczenie. Serio wolałem iść na sprzątanie za 6zł niż na konsultanta za 16zł ale móc w CV wpisać, że pracowałem gdzieś 1+ lat a nie 2 miesiące. Poza tym ja się przykładam do pracy i myślę, że szybko mógł bym iść wyżej.
Poza tym brak pracy nie wyklucza braku czasu. Mam projekty do szkoły których nie robi się w 5min za pomocą google. Nie ma zapewnionego $ więc trzeba więcej grać... co za tym idzie grać dla $ co jest mniej rozwijające. W dodatku nie wytłumaczysz ludziom "w tej chwili gram w pokera dla pieniedzy, nie nie jestem hazardzistą, nie oni nie oszukują", "Posłuchaj stary jak bym był w pracy to byś nigdy do mnie nie zadzwonił abym gdzieś Cię wiózł a potem przyjeżdżał po nocy jednak teraz to robisz bo wiesz, że jestem w domu a ja Ci nie odmówię bo nie jesteś w stanie pojąć, iż do czegoś takiego jak karty można podejść poważnie bo kiedyś przegrałeś na ruletce i nie ma siły abym Ci to wytłumaczył bo każdy wie swoje" albo "Braciszku pies jest chory i trzeba z nią wyjść na dwór, ja jestem zajęty graniem i wiem, że uważasz, iż mam problem z hazardem ale może odłożysz na chwilkę te playstation które w całości kupiłem za $ z pokera w którego nie da się wygrać i wyjdziesz z nią".
O wyznaczaniu celów sporo czytałem na forum. O feedbacku na pewno posłucham bo tu super fajny temat, który jest mało doceniany imo.
Co do mojego grania to źle mnie zrozumiałeś. Maximum rozumiem jako metę/koniec/najwyższy stan, a uważam, nawet jeżeli coś takiego istnieje to liczy się tu i teraz ("ruch dla samego ruchu") i czerpanie radości z drogi do tego maxium a nie myślenie "daleko jeszcze?"