Witam,
Nie wiem czy już był już zakładany taki temat, ale chciałbym się z wami podzielić swoimi przemyśleniami.
Jestem typem tak jak wielu z was zapewne który jeśli już się za coś bierze stara się to robić jak najlepiej potrafi. Ciągła edukacja i nabieranie doświadczenia powoduje że stajemy się coraz lepsi. W końcu dążymy do tego żeby być najlepszym bądź jednym z najlepszych graczy na świecie. Do czego zmierzam? Grając MTT lub SNG zauważyłem u siebie do częstego przeliczania wyników na pieniądze. Wiadomo w pokerze gra się pieniędzmi bądź o pieniądze lecz nie może być to głównym celem. W przypadku wygrania bądź dojścia do FT cieszymy się bardziej z tego że pokonaliśmy kilkuset przeciwników i dokonywaliśmy słusznych decyzji i nie poddawaliśmy się emocją czy zysków które się z tym wiązały.
Zapewne wielu graczy tak ma ale czy nie poprawiło by to naszych wyników gdybyśmy patrzyli na to ze strony osiąganych wyników i rywalizacji a nie profitów pieniężnych ? Nie lepsze było by w przypadku turniejów skupianiu się na stole przy którym akurat gramy, zdominowaniu go i przejęcia wszystkich żetonów od przeciwników?
Zauważyłem że podczas gry zbyt często sprawdzam jaka jest średnia wielkość staka, ile mi brakuje do lidera i kiedy kończy się bubble. Nie sądzicie że to wpływa negatywnie na naszą grę ponieważ nie skupiamy się mad tym co jest tak naprawdę istotne ?
Wg mnie to działa jak piramidka.
Muszę grać dobrze, bo jak gram dobrze to dostaję za to nagrodę. Za nagrodę mogę kupić sobie dobrego loda i nie tylko ![]()
Pieniądze są tylko ekwiwalentem Twojej ciężkiej pracy w stosunku do nagrody, jaką możesz za nie dostać(o ile to tak można nazwać
)
Nie lepsze było by w przypadku turniejów skupianiu się na stole przy którym akurat gramy, zdominowaniu go i przejęcia wszystkich żetonów od przeciwników?
A jak się Tobie wydaje?
Kustyk,
Intencja Twojego posta jest fajna, a nawet bardzo fajna. uważaj tylko na to co robisz z zaimkami, ponieważ bardzo często piszesz posta jako "my". Wydaje mi się, że generalną ideą Twojego posta jest to, żeby nie skupiać się na kasie tylko rywalizacji. Na pewno zgadzam się, że są osoby dla których rywalizacja będzie bardzo ważna. Spotkałem nawet osoby z bardzo wysokich stawek które grają głównie dla rywalizacji. Jeśli to dla CIEBIE działa to oczywiście tak rób. Jeśli dla kogoś zacznie działać to jeszcze lepiej:)
Natomiast jest też druga strona medalu o której chcę tutaj napisać. Rywalizacja sama w sobie ma określone konsekwencje, podobnie jak patrzenie na kasę. Jedną z nich jest potrzeba udowodnienia swoich umiejętności. Inną tilt spowodowany tym kiedy gracz zorientowany na rywalizację przegrywa kilka BI poprzez coolery z graczem od którgo czuje, że jest lepszy. Wówczas pojawią się złość/tilt wynikający z faktu, że dany gracz chce udowodnić swoją wyższość, ale soft wybiera inaczej. To częsty rodzaj tiltu u graczy zorientowanych głównie na rywalizację. Moim więc zdaniem to trochę jak "zamienił stryjek siekierkę na kijek"
Ja bym więc trzymał się standardowego podejmowania jak najlepszych decyzji, podnoszenia umiejętności i stawania się coraz lepszym graczem.
Pozdr
Masz racje z nadużywaniem "my". Wiadomo że to jest mój tok myślenia i nie każdy musi go podzielać :).
A co do cytatu to wiadomo że o to chodzi w grze, ale ja np mam tak podczas gry mtt że patrze caly czas ile żetonów ma chiplider i myślę sobie " kurde ja mam 1/50 jego staka nie ma szans żebym się nabudował i doszedł do FT muszę coś zrobić". Wtedy to wpływa na moją grę bo skupiam się na całym turnieju i moja gra staje się agresywniejsza przez co dużo tracę w większości przypadków
Wiadomo ze grajac turniej musisz byc swiadomy wielkosci stackow przeciwnikow przy Twoim stoliku bo to bedzie determinowalo Twoja taktyke. Natomiast jest roznia pomiedzy obserwacja stackow i podejmowaniem optymalnych decyzji na podstawie statystyk i wielkosci stackow a obsesyjnym mysleniu o tym ile brakuje Ci do najwiekszych stackow, ile zetonow ma chip leader.
Pozdr