Witam!
Nie będę zanudzał Was swoją historią, ale w skrócie napiszę, że próbowałem w życiu obu strategii, myślę że rozegrałem ponad 100k rąk w obu, w BSS chyba trochę więcej, i zawsze uważałem, że pod względem mindsetu BSS jest lepsze. Niby ryzyko rośnie wraz ze stackiem, ale gra sama w sobie jest ciekawsza dzięki opcji call, która w MSS jest raczej marginalna. Ogólnie rzecz biorąc, wiedząc co nie co o pokerze BSS dostarcza większej rozrywki, więc można bardziej poczuć się jak pokerzysta. Granie MSS zaś daje poczucie bycia maszyną, ponieważ nie widzę opcji grania na mniej niż 6 stolikach, a decyzje ograniczają się do minimum, na NL2 oczywiście, na którym gram samemu.
Niestety, problem w tym że moje podejście odnośnie grania konkretnej strategii zmienia się jak pogoda tego lata i jest powodowane głównie tiltem, który z kolei powodowany jest downswingiem. ;d
Nie pisałbym z resztą tego tematu gdyby nie dwa mocne bad beaty, od tego samego fish'a (bo mam nadzieję, że zagrałem te rozdania jak powinienem) na MSS, które sprawiły, że znowu mam ochotę wrócić do BSS gdzie all-in gram tylko z mocnymi układami, a c bet nie pochłania połowy stacka.
Ale wracając do meritum sprawy. Poker uświadomił mi mocne braki w moim mindsecie i interesuje mnie która ze strategii Waszym zdaniem wymaga silniejszej psychiki? ( nie wspominając o turniejach micro na P* ;d)
Moim zdaniem MSS bardziej potrafi nadszarpnąć mindset, bo:
- Jak wspomniałem, decyzje są prostsze, przez co gra zaczyna przypominać kółko i krzyżyk na pieniądze. (Przynajmniej ja tak to widzę, mogę odnosić błędne wrażenie)
- Częściej wchodzimy za wszystko, nie zawsze z możliwie najlepszym układem, a co za tym idzie, częściej niż w BSS będziemy tracić całego stacka, a co za tym idzie downswingi potrafią pochłonąć więcej BI (przynajmniej u mnie tak było i tak widzę ten ciąg przyczynowo-skutkowy)
- Gramy mniej kart, a co za tym idzie, przerwy w akcji potrafią być dłuższe, oczywiście można grać więcej stołów, ale nie jestem entuzjastą, mega-multitablingu, uważam że to zabija coś w pokerze jako rozrywce, koniec końców najlepsza zabawa do gra live gdzie mamy jeden stolik.
Oczywiście wszystkie spostrzeżenia dotyczą gra na NL2 FR, właściwie NL2 samo w sobie nie jest szałowe. Mogę też się mylić, czasem wszystkim towarzyszy złudne poczucie rozsądku, zwłaszcza w pokerze. Domyślam się, że wszystko zależy od osobistych preferencji ale pewne rzeczy można uogólnić, z resztą leży to u podstaw gry w pokera. Dlatego będę wdzięczny za Wasze spostrzeżenia, a sam na dzisiaj odpuszczę chyba sobie grę w pokera (bo pewnych decyzji lepiej nie podejmować po bad beatach, nawet jeżeli nie czuć tiltu), a jutro ( w zasadzie dzisiaj) zacznę zapewne od grania BSS.