Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kontrapozycja

16 Posty
9 Użytkownicy
111 Reakcje
835 Wyświetlenia
yubby
Dołączył: 25.06.2009
PokerStrategist

Nie ucząc się gry w pokera nie odniesiesz sukcesu w pokerze.

Wróciłem z terapii. Rozmawialiśmy z Jankiem (imię zmienione - przypis red.) o moich uzależnieniach, nawiązaliśmy też do poruszanego wcześniej tematu moich obsesji. I wtem dotarło do mnie, że nie szkodzi, że nic nie osiągnąłem w pokerze. Może wypada podzielić się swoją walką? Może ktoś po przeczytaniu tej historii dostrzeże w niej odbicie samego siebie. Być może wykorzysta moją terapię lepiej ode mnie. Być może chodzi o terapię, na którą potencjalnie go nie stać (niezależne czy finansowo, ambicjonalnie czy emocjonalnie). Być może to ma być moje "pokerowe" zwycięstwo.

To nie będzie blog o zarabianiu siana na grze w karty. To będzie blog o próbie okiełznania dewastacji życia przez karty. To przeciwstawne, ale w końcu będzie to blog o obsesji dużej wygranej i zostawiania sobie ku niej furtki.

Tak, gram. Tak, jestem turbofiszem na spinach. Pewnie niejednego z Was zdonejtowałem.

Mam 32 lata. Pierwszy raz zagrałem w pokera na pieniądze w wieku 11 lat. Od dziewiątek, z pojedynczym dobieraniem. Ograłem kolegów z innej klasy. Easy game, w ciągu godziny dwa razy trafiłem Royal Flusha. Przez internet pierwszy raz zagrałem 14 lat temu. Pierwsza sesja zrobiła na mnie takie wrażenie, że nie zabrałem ze sobą ani biletów, ani namiotu na festiwal, na który wyjeżdżałem tego samego dnia wieczorem... Kapitał od PS, przemnożony, wypłacony, dobre życie. Potem przerwa - ukochana zajmowała mi cały wolny czas. Później kryzys - diagnoza (schizofrenia), rozstanie (na żądanie), porzucone studia (piękne podsumowanie). Granie dla odwrócenia uwagi od diagnozy. Granie będąc bezrobotnym. Granie w depresji. Pełen wachlarz hazardowych zachowań kompulsywnych.

Nowy Rok. Wiem, że nie ucieknę tak łatwo. Zresztą... część mnie broni się przed tym rękami i nogami. Nastawienie autoagresywne. Więc Janek pyta do znudzenia: po co Ci ten poker? Nie chodzi mu o powody, chodzi o konsekwencje.
- Żeby poczuć endorfiny
- Żeby mieć lepszy nastrój na koniec dnia z dodatnim bilansem, jeśli się uda
- Dla zabicia czasu
- Żeby coś sobie kupić, jeśli się uda
Janek zauważył, że dwa powody mają wspólny człon - jeśli się uda. I wtem bomba w ryj: "Czy na 'być może' można opierać swoje hipotezy życiowe?"

Mógłbym grać w tym momencie, ale postanowiłem to skrobnąć. Może to wiatr zmian?

W 2022 roku przegrałem blisko 13k pln przy zarobkach z tytułu umowy o pracę rzędu 4k pln.


Odpowiedz
Cytat
15 odpowiedzi
bikmak99
Dołączył: 22.01.2015
PokerStrategist

Siema, niby spoko taki blog. Dla kogoś rady z terapii mogą być pomocne. Ale jeśli rzeczywiście masz z tym problem, z którym sobie nie radzisz. To w ślady Yro powinieneś to forum opuścić.
Jeśli grasz jedynie dla endorfin, a nie starasz się żmudnie pokonywać limity, poprawiać gierkę, trzymać się bankroola to jest czysty gambol.
Recepta ode mnie standardowa: ćpaj sport. Wielu udało się dzięki temu wyrawać z nałogu, czy może zamienić nałóg. Sport też uzależnia, ale to jest chyba mniej szkodliwe.
Siłka, rower, bieganie itp. Masz w czym wybierać.
Jebać falubaz.


Odpowiedz
Cytat
voult1
Dołączył: 05.05.2010
Oldschool Grinder

Siema yubby
No powiem Ci, że ze mną mocno rezonuje to co napisałeś. Mam podobna sytuację, i widzę tutaj obraz samego Siebie..... Niestety moje problemy psychiczne + gra, problemy osobiste, chęć zobaczenia dużej puli, wygrania niestety są tragiczne w skutkach. Dokładnie gra dla endorfin, zadowolenie jak jest na plus dzień, a dół jak na minus.

Doskonale to rozumiem.
Niestety poker nie jest dla każdego.
Życzę powodzenia i wytrwałości w pracy nad Sobą.... Pozdro


Odpowiedz
Cytat
mampokera
Dołączył: 10.02.2009
PokerStrategist

.


Odpowiedz
Cytat
Dahid84
Dołączył: 17.05.2007
Oldschool Grinder

Mało ludziom poker zniszczył życie ?? Nie widzę powodu żeby autora wyganiać na forum od uzależnień. To jest druga strona medalu tej gry. I jak najbardziej odpowiednie miejsce do rozmowy o tym. Uwierz poker wciąga w szpony hazardu słabych ludzi a takich jest więcej niż profesjonalistów bo inaczej by ta gra nie istniała. Niech ludzie czytają może mniej takich postów w przyszłości powstanie.


Odpowiedz
Cytat
voult1
Dołączył: 05.05.2010
Oldschool Grinder

Też sądzę że to idealne miejsce, zawsze jest druga strona medalu. Tutaj niestety ma Konsekwencje finansowe, psychiczne, społeczne. Delikatnie wkrada się pod pozorem gry intelektualnej która oczywiście jest ale dla garstki a dla reszty marzeniem sennym a co dla niektórych zgubą i uzależnieniem. Niestety taka prawda.


Odpowiedz
Cytat
bikmak99
Dołączył: 22.01.2015
PokerStrategist

Jak o ma się odciąć od pokera, prowadząc tu bloga? Wchodzisz na główną - Jackpot, wygrał 20k$ w turnieju, 1mln w puli gwarantowane.
Oczywiście nie chcemy go uciszać. Jak dla mnie powinien napisać co do tej pory wyniósł z terapii i na to forum nie wracać. Bloga mógłby założyć na forum uzależnień, tutaj umieścić link.


Odpowiedz
Cytat
mampokera
Dołączył: 10.02.2009
PokerStrategist

.


Odpowiedz
Cytat
paskiewi
Dołączył: 17.04.2008
PokerStrategist

U mnie jest odwrotnie.
Poker ratuje mi życie. Mam problem z alkoholem. Chodziłem na mitingi AA, terapie, pomagało na chwilę. W miedzyczasie poznałem pokera i często jedyne trzeźwe weekendy to te, kiedy grałem . Alkohol jednak przeszkadzał mi w osiąganiu wyników ( nie uczyłem się regularnie, grałem też po alkoholu)
. Chęć jednak poprawy swojej gry postawiła mnie przed dylematem : albo alkohol albo nic z tego nie będzie. Dzięki pracy nad mentalem podczas gry poprawiłem swój życiowy mental. Zacząłem uprawiać medytacje, nauczyłem się radzić sobie z porażkami i nie przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu. Poker wygrał z alko. Udało mi się zmienić proporcje: 6 dni pracy nad sobą i grą ( poza normalną pracą- nie jestem pro. Gram na micro mtt) i 1 dzień dla odpoczynku ( rower, spotkanie ze znajomymi i tak, zdarza mi się wypić, ale wiem że jutro mam sesję w planach więc pije mało). Zacząłem biegać i regularnie ćwiczyć, bo chcę się dobrze czuć podczas sesji. Bankroll rośnie powoli, ale nie to jest dla mnie najważniejsze. Ważne jest to co poker zrobił dla mnie poza stołami. Za to kocham tą grę. ( i nauczył mnie też zarządzania bankrollem).
Pamiętajcie: poker nie musi być tylko grą na której się zarabia hajs. Może być grą, dzięki której zaczniesz pracować nad sobą i zmienisz siebie w lepszego człowieka. To jest największy sukces jaki można osiągnąć.


Odpowiedz
Cytat
szugamiszcz
Dołączył: 26.12.2016
PokerStrategist

paskiewi jaki piękny post. Właśnie tak powinien być przedstawiany poker, genialne :f_thumbsup: :f_thumbsup: :f_thumbsup:


Odpowiedz
Cytat
Moderator
retrograde87
Dołączył: 26.04.2014
PokerStrategist

Też się mogę podzielić historią jak poker pomógł mi w czasie kiedy się rozwodziłem. Przyjąłem ten czas dość dobrze i udało mi się ogarnąć życie od nowa zmieniłem pracę na 1 zmianę kupiłem chatę fakt że w kredycie ale w czasie pandemi co było wyzwaniem dla mnie bo z robotą było róznie zwolnienia itd. Przez ponad rok nie pracowałem bo wysiadł mi kręgosłup tak że nie mogłem wrocic na maszyny w ruchu bo skonczylo by sie to dla mnie operacja a nie chcialem sie klasc na stol. Wolalem zmienic styl zycia i siedzialem na zasialku rehabilitacynym miedzy czasie poznalem dziewczyne z ktora aktualnie mieszkam, zbudowalem rolla w trakcie choroby na tyle ze otworzylem warzywniak poza sezonem. Okres jest ciezki ale do ogarniecia bo gram w karty :)


Odpowiedz
Cytat
Janosikgdy
Dołączył: 06.05.2007
Oldschool Grinder

Napisane przez paskiewi
U mnie jest odwrotnie.
Poker ratuje mi życie. Mam problem z alkoholem. Chodziłem na mitingi AA, terapie, pomagało na chwilę. W miedzyczasie poznałem pokera i często jedyne trzeźwe weekendy to te, kiedy grałem . Alkohol jednak przeszkadzał mi w osiąganiu wyników ( nie uczyłem się regularnie, grałem też po alkoholu)
. Chęć jednak poprawy swojej gry postawiła mnie przed dylematem : albo alkohol albo nic z tego nie będzie. Dzięki pracy nad mentalem podczas gry poprawiłem swój życiowy mental. Zacząłem uprawiać medytacje, nauczyłem się radzić sobie z porażkami i nie przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu. Poker wygrał z alko. Udało mi się zmienić proporcje: 6 dni pracy nad sobą i grą ( poza normalną pracą- nie jestem pro. Gram na micro mtt) i 1 dzień dla odpoczynku ( rower, spotkanie ze znajomymi i tak, zdarza mi się wypić, ale wiem że jutro mam sesję w planach więc pije mało). Zacząłem biegać i regularnie ćwiczyć, bo chcę się dobrze czuć podczas sesji. Bankroll rośnie powoli, ale nie to jest dla mnie najważniejsze. Ważne jest to co poker zrobił dla mnie poza stołami. Za to kocham tą grę. ( i nauczył mnie też zarządzania bankrollem).
Pamiętajcie: poker nie musi być tylko grą na której się zarabia hajs. Może być grą, dzięki której zaczniesz pracować nad sobą i zmienisz siebie w lepszego człowieka. To jest największy sukces jaki można osiągnąć.

Ucieczka z nałogu w nałóg to nie jeży rozwiązanie. Tylko terapia


Odpowiedz
Cytat
Janosikgdy
Dołączył: 06.05.2007
Oldschool Grinder

Napisane przez mampokera
To nie jest dobre miejsce na takie posty. Ktoś jeszcze może pomyśleć że poker wciąga człowieka w szpony hazardu. Ty jesteś uzależniony od hazardu a poker to tylko sposób w jaki karmisz swój nałóg. Jakby nie poker to byłyby maszyny, zdrapki czy ruleta. Nie jesteś uzależniony od pokera tylko od hazardu.

To jakbyś wszedł na forum somelierów i opisał tam swój problem z alkoholizmem. Tam ludzie dyskutują o nowinkach w winiarskim świecie, o nowych szczepach winogron a ty byś im tam wysrał jak to cie wino które zacząłeś pić w wieku 11 lat wpędziło w alkoholizm? Analogicznie tutaj, ludzie piszą o pokerze jako pasji i dyskutują o strategiach pokerowych a ty znalazłeś ujście swoich hazardowych skłonności w pokerze i masz zamiar tutaj opisywać swoje "pokerowe" historie? To nie są pokerowe historie tylko historie uzależnionego od hazardu człowieka. Mordo weź... idź z tym na forum uzależnień.

Tak jest, poker wielu ludzi wciągnął w szpony hazardu. Tego nie da się zanegować.


Odpowiedz
Cytat
paskiewi
Dołączył: 17.04.2008
PokerStrategist

Dziękuje bardzo za te słowa


Odpowiedz
Cytat
paskiewi
Dołączył: 17.04.2008
PokerStrategist

Jak pisałem byłem na terapii, byłem w AA i zawsze upadałem. Dziwnie to zabrzmi, ale dla mnie poker stał się najlepszą terapią. Natomiast nikomu, kto jest w nałogu nie powiem " zacznij grać w pokera", bo pewnie to nie zadziała, a może zaszkodzić. Powiem mu " idź do specjalisty", bo sam też tak zrobiłem. Nauczyłem się tam wiele o tym, jak działa mechanizm tej choroby, ale to poker ostatecznie dał mi motywację aby się zmienić i zacząć korzystać z tej wiedzy. Życzę każdemu żeby znalazł coś takiego w swoim życiu co będzie go napędzało do pracy nad sobą.


Odpowiedz
Cytat
yubby Autor wątku
yubby
Dołączył: 25.06.2009
PokerStrategist

...and I don't have a gambling problem. I play like shit, fall down, no problem. When I play it's a problem, cause I cause problems...

To zmieniony cytat z "Too hot" - Swollen Members. Mam sentyment do tej piosenki, kiedyś ktoś mi ją dedykował. Choć treść zmieniłem, sens pozostał, aktualność pozostała.

Taka bezmyślność z nagłówka towarzyszy mi od kilku lat. To co kiedyś było mocną stroną, w sensie myślenie, teraz jest słabym punktem. /Dygresja: To chyba też sedno mojego hazardzizmu: kiedy za obraną linią nie stoi żadne wytłumaczenie, to pozostaje jeszcze river i/lub fold equity. (Jakie kurwa fold equity jak linia jest beznadziejna?)/

Lenistwo, bezmyślność, chciwość, niecierpliwość - każdy z moich pokerowych grzechów głównych - pozostałe można wywnioskować.

Ale dziś nie o tym. Wróciłem z terapii, na której chciałem powiedzieć, że już trzymałem się na wodzy, że już dobry BRM i zielona oraz nastrój w górę. Gdyby sesja terapeutyczna była po dwóch dniach od poprzedniej tak właśnie bym powiedział. Ale nadeszła niedziela i coś co nazywam scenariuszem z serii "co najgłupszego mógłbyś zrobić?". W tym krótkometrażowym filmie był wpierdol na ośmiu stolikach spinów, a później na trzech z progresywnym buyinem, aby na końcu przypomnieć sobie kadr z American Beauty:

Nadeszły i dni bez pokera, co wynikało ze zniechęcenia (samym sobą). To klucz. W sensie, nie, że zniechęcenie. W sensie to, że da się inaczej. Jeśli kiedyś udało się bez nałogu przez jeden dzień, to znaczy, że masz narzędzia, aby ten stan utrzymywać. Tak jak pisał paskiewi (kudos) - trzeba znaleźć lepszą alternatywę dla nałogu, coś co będzie zdrową nagrodą, a wypełni pustkę po utraconym sposobie na zabicie czasu. Może to być coś nowego, nad czym będziesz pracować od zera, lub przearanżowane coś co już dobrze znasz. Startując z czymś nowym masz handicap w postaci doświadczenia z innych płaszczyzn, wypracowanych metod (swoją drogą dla ludzi z backgroundem pokerowym jest on nawet kilkuwymiarowy). W przypadku pracy nad znanym tematem możesz precyzyjniej porównywać się do przeszłego siebie. Świadomość problemu, tzw. okres prekontemplacji, to duża część jego rozwiązania.

Choć z kartami jeszcze nie skończyłem, kupiłem rower. Nie sądziłem, że to kiedyś powiem, ale dzięki bikmakowi moje życie staje się lepsze.

***
Wiem, że nie odkrywam tu Ameryki, że to podstawy, ale jak chodzisz z głową w chmurach to nawet nie zauważysz, że grunt pod stopami Ci się kończy.

Cieszę się z każdego komentarza. Najważniejszy jednak jest dla mnie ten od voulta1 - dzięki temu, że odważyłeś się napisać o swoim problemie, wiem, że jest zapotrzebowanie na takie treści.

Nie chodzi mi o to, aby zniechęcać innych do pokera, ale o to aby o jego obliczach świadomie rozmawiać.

Moim zdaniem nie ma też w hazardzizmie znaku równości między pokerem, a grami kasynowymi. Miałem jednodniowy epizod z tym związany, to prawda, ale jest między tymi dziedzinami duża różnica. Mój problem z hazardem dotyczy wyłącznie pokera - możesz przegrywać ćwierć wypłaty w dwie karty jednocześnie brzydząc się slotami.

Retrograde - jestem pełen podziwu dla Twojego mindsetu, niejeden w downswingu życiowym przeniósłby go na stół, a Ty przekłułeś ten okres na swoją korzyść, gratulacje! Może masz ochotę powiedzieć coś więcej o swoich metodach?


Odpowiedz
Cytat