Granie 4beta nie jest obowiązkowe, ale problem się pojawi jak będziesz grał na tym staku postflop. Bardzo często zobaczysz boardy bez A i ciężko Ci będzie na nich grać x/c przez 3 ulice, a x/f będzie się wydawał słabym zagraniem. (chociaż przy jego agresji byłyby to raczej 2 ulice bo przy jego AFq na R wydaje mi się, że nie będzie nic gorszego od KK betował do końca)
Postaram się wytłumaczyć Ci swój tok myślenia na każdej ulicy:
PREFLOP: OR std, widząc 3bet od gracza z BTN z 3betem 9,5% widze, że on potrafi wykorzystywać pozycje i wie co to light 3bet. Nie chce grać call bo ciężko będzie mi grać calldown, a w przypadku trafienia mocnego układu wygranie dużej puli też będzie problematyczne. Decyduje się na 4bet, żeby wygrać tą pule na preflopie. Staki są 160bb deep, więc spodziewam się, że on może sprawdzić z pocketem (jego 3bet range jest zależny od Twojego OR z UTG). Jeśli dostaje 5bet to z dużym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że przeciwnik trzyma AA i dość tanim kosztem mogę uciec z tej ręki. Wydaje się to dość słabym zagraniem, ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że przeciwnik po prostu zazwyczaj ma tam to AA.
FLOP: Gram cbeta za odrobinę ponad pół puli bo wciąż widzę słabsze ręce, które mogą mnie sprawdzić, a nie chce grać check bo dość łatwo moge zostać wyblefowanym z tej puli. Nie boje się za bardzo FD bo mająć Kd ograniczamy go praktycznie jedynie do AdQd, a nie wydaje mi się, żeby on sprawdzał z tą ręką. Nie chce grać zbyt niskiego sizingu bo nie chcę prowokować go do wykonywania jakiś ruchów z gorszą ręką, ponieważ nie będę w stanie go sprawdzić.
TURN: Po callu na F uważam, że gram przeciwko zakresowi QQ-AA, z czego patrząc na jego niski bet IP vs missed cbet uważam, że jedyna ręka z jaką zagra on bet to AA, a z QQ-KK będzie chciał mieć darmowy showdown obstawiając Ciebie na AK, z którymi chciałeś blefować.