Napisane przez ShakeMeDown
Rozwiniesz temat jak to było z tą emigracją? Wiesz, szukanie pracy względem kwalifikacji, co robisz teraz, jak się żyje w obcym kraju itp?
Sorki, że tak długo nie odpisywałem, ale byłem zawalony pracą, potem wyskoczyłem do Amsterdamu na tydzień, a po powrocie okazało się, że z internetem coś się porobiło i naprawili dopiero dzisiaj.
Z emigracją było tak, że pewnego kwietniowego popołudnia 2015 roku razem z dwoma kumplami stwierdziliśmy, że nic nas nie trzyma w Polsce i można spróbować swoich sił za granicą. Ze względu na jako taką znajomość angielskiego i dobre połączenia lotnicze nasz wybór padł na UK. Z najbliższego nam lotniska (Jasionka) kupiliśmy najtańsze bilety i w połowie czerwca ubiegłego roku wylądowaliśmy na East Midlands Airport. Jednyne co mieliśmy załatwione to trzy dni noclegu w hostelu w Birmingham, więc pierwsza sprawa to było szukanie zakwaterowania, potem sprawy związane z załatwieniem konta w banku i numeru NIN (numer ubezpieczenia). Zawodu wyuczonego i doświadczenia nie miałem w zasadzie żadnego, ukończyłem studia magisterskie humanistyczne, a pracowałem to tu to tam, później kasę głownie z pokera miałem i jakichś drobnych prac.
Z kumplami uderzaliśmy po agencjach pracy, a one na początku dawały tylko zlecenia na jeden lub maksimum na kilka dni. Potem zahaczyłem się na dłużej w tzw Chicken factory - praca masakryczna, ale nie chciałem wydawać kasy zaoszczędzonej w Polsce. Pod koniec sierpnia koledzy stwierdzili, że jednak Anglia jest nie dla nich i wracają do ojczyzny. Ja wracać nie chciałem i dopisało mi szczęście, bo odezwał się do mnie brat mojego kumpla. Organizował on wynajęcie mieszkania w Londynie i potrzebował jeszcze kogoś do współdzielenia pokoju. Od września 2015 roku zaczęła się moja przygoda z Londynem. Praca znowu po agencjach, ale że okres był przedświąteczny to było o nią łatwo. Aktualnie pracuję na kontrakcie w mroźni, warunki arktyczne -18 stopni, ale pracę lubię, pracuje nas tam tylko czterech, więc atmosfera jest luźna, każdy każdemu pomaga.
W pokera od ostatniej sesji nie grałem, ale obiecuję, że w piątek przysiądę i powalczę.