A ja odwrotnie. Jak jest czutka (czyt. dobra dynamika) to wchodzi nai3b dla blefu.
Natomiast w sytuacji o której mówisz, zastanawiam się czy nie można by czegoś takiego robić ez czymś w rodzaju QJs, QTs, KTs, itp.
to jaki sizing i range?
120-135
Range wszystko co nie mogę grać profitowo flat na kilkunastu bb. Taka sama zasada jak przy głębszych stackach.
3betowal bys NAI do 120 A2? albo K10? czy to oczym piszesz bardziej wynika z game flow niz samej zasady
Nie ku*wa. Przecież te ręce można grać albo 3bs albo flat. Mówiłem o bluffing range'u. Więc ręce typu 73o, 82s, itd.
I tak, to bardziej wynika z gameflow niż z samej zasady. Coś tak nienaturalengo jak 3bnai na kilkunastu bb musi wynikać z gameflowu.
W dobrych momentach zagadujesz. Zawsze jak grzęznę w ... i braku volume. Zawsze mi to dawało jakiegoś tam kopa motywacyjnego. Nie inaczej jest tym razem, jak przemyślałem kilka spraw.
Ostatni weekend byłem na weselu. A że akurat brakowało mi większej imprezy to dobrze się złożyło. Od jakiegoś czasu (początku sierpnia) grinduję wkładanie wezwań i wypowiedzeń do kopert. Zacząłem praktyki w pewnym dużym banku. I generalnie miało być to przykrywką do tego, żeby wziąć się za pokerowy grind, ale nie do końca mi to idzie.
A właściwie to ku*wa w ogóle nie idzie. W tym miesiącu pewnie z kilkaset gier. Ostatnio z aenimką założyliśmy małą grupkę. O ile na początku sweaty i analizy były codziennie, jak nie kilka razy, to średnio ostatnio to idzie. Ale zawsze można było coś wynieść na co się nie zwracało uwagi, albo była jakaś motywacja do głębszej pracy, np. wyczaiłem (tak mi się przynajmniej wydaje :D) prosty sposób na policzenie EV zagrania na wcześniejszym streecie, przy jakichś tam założeniach późniejszych streetów. Bardzo przydatne np. do sytuacji, gdy nie wiem czy stawiać dodatkowe 2 beczki na turnie i riverze, czy nie.
Jeśli chodzi o zielone, to niestety grzęznę dalej (jak nie jeszcze bardziej w mu). Ale znowu to wina tego, że mało gram, a run nie pomaga. Staram się grać quality game i właściwie tylko wtedy kiedy jestem skupiony, ale to chyba nie tędy droga. O ile przez krótki czas ma to sens, żeby nabrać pewności siebie, to niska ilość gier powoduje, że szybko się odzwyczajamy od grindu i trudniej wrócić do dobrych przyzwyczajeń długich sesji.
Mam nadzieję, że uda nam się nagrać jakiś filmik w najbliższym czasie, bo też odeszliśmy do tego dobrego przyzwyczajenia. Jak macie pomysły na jakiś koncept to piszcie. Jeśli nie, to pewnie nagramy sesję i przeanalizujemy ją, tak jak to robiliśmy najczęściej do tej pory.
Z weselszych informacji to wczoraj zaliczyłem ft hota 33. Też się powoli zaczynamy kręcić wokół tych mtt. Póki co to tylko dodatek, ale warto mieć jakąś małą odskocznię. Przynajmniej mi to zawsze dobrze robiło. Wydaje mi się, że jest w tym całkiem niezłe value i na pewno szybko profitowość w mtt nie zginie.
Stawiam sobie cel do końca sierpnia: zagram przynajmniej 100 gier dziennie (jeśli jest to dzień grający). Wiem, że nie jest to żaden wyczyn, ale od czegoś trzeba zacząć. Przy okazji tego chcę uważniej obserwować swoją grę (a dokładniej różnicę w grze) między 2, a 3 stołami. Jedyne co mi przychodzi jak to zrobić to po prostu nagrać kilka razy grę i sprawdzić ile i jakich błędów popełniam.
hmmm tez mam bardzo slaby run ostatnio. zawsze sie wtedy zastanawiam kto ma dobry bo w koncu rownowaga musi byc zaczynam nawet myslec nad powrotem na cash FR bo tam pomimo ze micro to jednak profit byl i to w miare staly, a tu wszystko zalezy od runa.
Spojrzałem dzisiaj na to ile mam zrobionych VPP w tym roku i się mocno przestraszyłem. Nawet nie jestem close na drodze to utrzymania sn. Dlatego trzeba wziąć się mocno do roboty i spiąć poślady, a to 100 gierek na pewno nie wystarczy.
Zostało mi 46 889 VPP do wyrobienia. Przeanalizowałem sobie krótko co i jak do końca roku i wychodzi mi, że mam jakieś 15,5 tygodni gry. Więc wychodzi trochę ponad 3025 VPP tygodniowo, co daje nam w końcu 175 gier dziennie. :fdrink Taki póki co jest plan. Mam nadzieję jednak, że uda się w międzyczasie grać $60, co zdecydowanie poluźniłoby grind.
Nie będę zakładać nowego tematu w dziale challenge'ów dlatego tutaj będę pisać poczynania po każdym dniu wraz z tym nad czym w danej chwili pracuję.
Jezeli bub podola temu volume to bede pelen uznania, poniewaz z tego co go znam to on zbytnim grinderem nigdy nie byl, rzeklbym ze jest wrecz opierdalatorem!!
Napisane przez roqallo
polecam o 50 więcej co ci da jakieś dni wolne ;]
Uznałem, że skończę przed świętami (w okresie świątecznym nigdy nie gram, bo rodzina, odwiedziny, itd.). Gram 5 dni w tygodniu i tak najczęściej jest, większość weekendów gdzieś wyjeżdżam. Plus do tego tydzień wolnego, bo chyba gdzieś wyjadę na chwilę jakoś w październiku.
Także jakiś tam mały zapas jest.
Napisane przez jarrekz
Jezeli bub podola temu volume to bede pelen uznania, poniewaz z tego co go znam to on zbytnim grinderem nigdy nie byl, rzeklbym ze jest wrecz opierdalatorem!!
Też będę dumny. Jak spojrzałem w przeszłość to jeszcze w żadnym miesiącu odkąd gram nie zrobiłem takiego volume.
Jest dobrze. Mamy mały zapas, a jakoś na siłę nie grałem. Tylko run straaaszny. Ale też fakt, że z 80%+ grałem z regami, bo zacząłem siadać wszystkich nieoznaczonych, a notatki całkiem niedawno mi poszły w pizdu. Przy 4ech stolikach efekt był mizerny, choć przeglądając bazę sporo dużych rąk zagrałbym tak samo. Niestety nie zabrakło kilku spazzów, co dało się odczuć.
Będę się starał trzymać trzech stolików i w zależności od predyspozycji dodawać/odejmować jeden.
W tej chwili pracuję nad dwoma rzeczami. A mianowicie:
1) atakowanie min leadów
2) limpowanie szerszych range'ów na wysokie 3b/floaty
W sesji niestety zdarzyło się kilka rąk, które nie zagrałem tak jak powinienem, zarówno wśród "jedynek" i "dwójek". Nad tymi dwoma rzeczami będę się skupiać przez najbliższy czas tak, żeby doprowadzić je do takiego poziomu, że będzie się to dziać automatycznie. Jak minr w pierwszej ręce z any2.
Polecam wszystkim bawienie się raportami w PT4. Jak widzimy u siebie jakiegoś leaka, nad którym chcemy pracować, warto przefiltrować sobie raport. Po sesji wtedy wystarczy dosłownie 6 minut, żeby przejrzeć wszystkie ręce, które nas interesują.
Jeszcze ostatnio jedna rzecz mi się rzuca w oczy. Niestety nie mam jak tego przebadać w bazie, a bardziej na czutkę muszę, więc zależy mi na Waszej opinii w tym temacie. Otóż zauważyłem, że prawie zawsze po dużym spocie wygranym przez przeciwnika jeśli on gra dość szybki 3-bet shove (przy powiedzmy 12-20bb) albo open shove (przy powiedzmy 10-13bb) to jest to bardzo mocna ręka. Z ostatniej chociażby sesji widziałem w takich sytuacjach AK (3bs na 17bb), A2 (os na ~10-11bb) i pewnie parę innych, których w tej chwili nie pamiętam.
Te w nawiasie na początku to jest cel na dany dzień. Dni będzie 78. A dzień 3 będzie dopiero w niedzielę wg planu. Pewnie sesja poleci jutro z rańca i w niedzielę wieczorem.
Dzisiaj ładnie weszło. Chociaż złapałem się, że podczas ostatnich ~15 minut robiąc niepotrzebne błędy. Gdyby nie to, to dzisiaj dzień piękny i wspaniały. Cały czas klepałem sobie 3 stoły. Nie gubiłem za dużo akcji, ale o tym troszkę niżej, i tak dobrze mi się dawno nie grało. Po wczorajszym oznaczeniu większości populacji, dzisiaj miałem całkiem sporo akcji od gorszych graczy.
Zauważyłem pewną rzecz. Otóż zdarzyło mi się przez krótki moment skupiać tylko na jednym stole. W sensie patrzę się cały czas na jeden stół, a na pozostałe zerkam kątem oka i gram tam z automatu trochę, patrząc na karty i board, a nie aż tak jak powinienem na przeciwnika. Na szczęście dość szybko się ocknąłem i rozprowadzałem uwagę na wszystkie stoły po równo.
Z bardziej pozytywnych rzeczy to walka z tymi dwoma leakami wychodzi całkiem nieźle. Ponadto wydaje mi się, że całkiem dobrze gra mi się w spotach, gdzie mam do zrobienia hero calla. Mimo ciągłej akcji, nie zapominam o zasięgach przeciwnika, timing tellach i sizingach jakimi mnie raczą, choć ta umiejętność wynika bardziej chyba z ogrania i wyczucia. Ostatnio jakoś bardziej zacząłem zwracać uwagę na gameflow i takie tam.
Dość rzadko wrzucam ręce, ale kilka rąk pod rząd z tym samym człowiekiem mnie rozbawiło. To są jedna po drugiej.
Zaczerpnięte z sam-wiesz-jakiego forum, ale tak mnie rozbawiło, że musimy to mieć na blogu.
Na koniec jeszcze nutka, którą ni z gruchy ni z pietruchy zacząłem sobie nucić w czasie sesji. Swoją drogą przez ostatnie kilka dni zacząłem grać bez muzyki, a zamiast tego z zatyczkami do uszu. Chyba na dobre to wychodzi. Skupienia jakoś szybko nie gubię.
Niestety grind w niedzielę mi nie wyszedł, bo przyjechałem do mieszkania o kilka godzin później niż planowałem, więc jestem do tyłu jakieś 70 gier. Nie jest źle, ale np. jutro też prawdopodobnie nie zrobię zaplanowanego volume. Podobnie pojutrze popołudnie też zaplanowane. Dzisiaj już mnie sen bierze na tyle, że kończę grind. Mam nadzieję jednak, że do końca tygodnia uda mi się dogonić stracone punkty.
Wczoraj jeszcze się rozzłościłem i mam jeszcze większą motywację, żeby wklepać supernovę, bo ją... straciłem. I to przez niezrozumienie zasad. Plus z tego taki, że nauczyłem się nowego słówka (acrual). Minus, że kosztować mnie to będzie jakieś $800.
Ostatnio wydaje mi się, że coraz więcej zwracam uwagę na flow z gry. Nie jestem pewien czy to w dobrą stronę idzie, ale samopoczucie i kontrolę nad grą wydaje mi się, że mam lepszą. Natomiast na pewno muszę popracować jeszcze nad budowaniem całych zasięgów w różnych spotach. Np. tutaj w ręce ciacha (piona VielebnyPiku za wrzucenie na blog Bielanka) po rozłożeniu range'u przeciwnika wychodzi snap call. Mam wrażenie, że w podobnych spotach ucieka bardzo dużo value, jak się gra z mocniejszymi graczami.
Jeszcze ostatnio mam problem z uzupełnieniem czasu, oczekując na czas gry. Nie mam pomysłu co robić. Z jednej strony chcę być skupiony i gotowy do grindu. Z drugiej jednak, siedząc i nic nie robiąc szybko mi się nudzi i zaczynam jakieś głupoty robić.
Generalnie dość ciekawa strona. Wrzucamy tagi jakie lubimy i wypluwa nam playlisty innych ludzi. Każdy na pewno coś dla siebie znajdzie, a i można odkryć kawałek ciekawiej muzyki.
Piosenka z poprzedniego posta(Cypress Hill) kojarzy mi się z okresem, kiedy grałem całymi dniami po szkole w Icy Tower. Miałem odpaloną eskę i biłem rekordy podczas tej nutki, a nawet nie wiedziałem do dzisiaj jak się nazywa ♠_biggrin: Swojego czasu byłem mistrzem Polski w IT i trzeci na świecie :fuckyeah :fuckyeah Podstawówka/gimbaza, to były czasy...
Napisane przez Bielanek
Piosenka z poprzedniego posta(Cypress Hill) kojarzy mi się z okresem, kiedy grałem całymi dniami po szkole w Icy Tower. Miałem odpaloną eskę i biłem rekordy podczas tej nutki, a nawet nie wiedziałem do dzisiaj jak się nazywa ♠_biggrin: Swojego czasu byłem mistrzem Polski w IT i trzeci na świecie :fuckyeah :fuckyeah Podstawówka/gimbaza, to były czasy...
Haha, dobre czasy dobre. W podstawówce też na zajęciach pociskałem w Icy Towera. Teraz czas na mistrza Polski hyperków i 3. na świecie.
Swoją drogą taki ich hicior, a nie zapodali na Orange'u. Mają jeszcze trochę ciekawych kawałków. Są jedyni w swoim rodzaju tymi meksykańskimi rytmami. Polecam!
.
Mam nadzieję, że nie mówisz o Cypress Hillu.
Spoiler
No tak, na tamtej playliście chyba wszystkie są coverami.