Właśnie przed chwilą zagrałem ciekawego "mecza". Oczywiście początkujący jestem to SnG 1$
wpisowego.. W każdej rundzie żadnej dobrej ręki nie miałem może 2 razy wypadły mi asy ze słabymi
kickerami ale to w pierwszej dopiero fazie gry kiedy są jeszcze małe blindy to i tak wlatywały do kosza..
Dopiero kiedy nastała faza push-or-fold(4 players) mogłem ze słabszymi kartami zagrać i grałem. Podczas
początkowej fazie zrobiłem sobie ciekawy image rozgrywając tylko dobre ręki dlatego w końcowej fazie
co 2,3 zagranie bef (oczywiście tylko wtedy kiedy został jeden gracz w rundzie) i tak wylądowałem na
drugim miejscu z 2,4$ :). Ciekawe było to że ja miałem 2k stacka a ostatni dwaj końcowie graczy ponad
15k stacka.. tyle że jeden blefował ze słabymi kartami a drugi miał akurat seta i musiał odpaść :). Potem
już blefować specjalnie nie mogłem bo ten miał z 18k a ja jedynie marne koło 1500 i blindy mnie
wykończyły.
Do czego zmierzam? Teraz rozumiem dlaczego w Teksas Holdem siła kart nie stoi na pierwszym miejscu